Iwan: Golf pochłonął mnie bardziej niż futbol

autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-13, 08:05 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Tomasz Iwan, były reprezentant Polski w piłce nożnej, dziś jest zapalonym golfistą. Gdyby mógł, nie opuszczałby pola, ale i tak spędza na nim sporo godzin każdego dnia. Gra i trenuje więcej niż wtedy, gdy był zawodnikiem klubów holenderskich czy austriackich.

Jak przyznał, zarwał ostatnio parę nocy, bowiem dostał pod choinkę poradnik golfowy i nie mógł się powstrzymać od lektury.

- Mam taką naturę, że jak coś robię, to chcę wiedzieć o tym maksymalnie dużo. Pochłaniam teraz poradniki techniczno-metodyczne, czytam o historii nowej dla mnie dyscypliny, przeglądam statystki, dociekam jak ta gra wygląda na świecie, jak w Polsce. Dzień zaczynam od sprawdzenia, czy pogoda jest na tyle dobra, by iść na pole. Bywa, że jeszcze nikogo w recepcji klubu nie ma, meleksy nie są wystawione, a we mnie buzuje już ta chęć by uderzać kijem piłeczkę - powiedział PAP urodzony w Słupsku Iwan.

Nie ukrywa, że mógłby nie wychodzić z pola. - Staram się grać wszędzie, gdzie tylko mogę, czasami nawet bez względu na pogodę. Można mnie spotkać prawie codziennie na polu, często samego. W grudniu byłem nawet w czasie przymrozków. W bagażniku ciągle mam torbę z kijami; wracając do domu zazwyczaj zjeżdżam jeszcze na driving range lub pole. Planuję nawet zrobić sobie w ogrodzie mały green - wyjawił.

Wspomniał, że po raz pierwszy miał styczność z golfem ponad 10 lat temu. - Koledzy z mojej ówczesnej holenderskiej drużyny postanowili wybrać się na turniej, więc pojechałem z nimi. To były jeszcze lata świetności Tigera Woodsa. Wielkie wrażenie wywarła na mnie otoczka imprezy - kultura tego sportu, organizacja. Do tego cisza, koncentracja zawodników, zdyscyplinowanie kibiców. Utkwiło mi to wydarzenie w pamięci. Jest w tym sporcie coś magicznego. Emocje są ogromne, czasami do ostatniego uderzenia.

Piłka nożna jest bardziej przewidywalna - uważa Iwan. Prowadząc 3:0 na kilka minut przed końcem meczu, jest się raczej pewnym zwycięstwa. Natomiast w golfie do siedemnastego dołka można grać świetnie, a na ostatnim przyjdzie wykonać więcej uderzeń i jest się poza podium.

- W golfie gra się samemu przeciwko polu, przeciwko swoim słabościom, i to też jest fajna sprawa - podkreślił.

Były piłkarz m.in. PSV Eindhoven (z tym klubem zdobył dwa tytuły mistrza Holandii) miał już okazję spotkać się na Lisiej Polanie koło Pomiechówka (woj. mazowieckie) z byłym bramkarzem Realu Madryt Jerzym Dudkiem.

- Trzeba przyznać, że Jurek jest dużo lepszy ode mnie. Na razie! Gra w golfa od kilku lat, zaliczył w minionym roku dobre występy w mistrzostwach Polski, więc jeszcze muszę potrenować, abym mógł walczyć jak równy z równym. Ale jego postawa wpływa na mnie mobilizująco. A propos piłkarzy, to robiłem kurs na golfowe prawo jazdy czyli Zieloną Kartę z Piotrem Świerczewskim. Grał ze mną do momentu, kiedy rywalizacja była wyrównana. Jednak poświęcałem więcej czasu na trening i efekty są widoczne. Teraz gdy namawiam go na grę, do propozycji podchodzi z dystansem - powiedział Iwan.

Były piłkarz reprezentacji Polski (rozegrał 40 spotkań, strzelił 4 bramki) wspomniał, że wielu jego kolegów z boiska, a także szkoleniowców, po obowiązkowych zajęciach udawało się na zielone pola.

- Kiedyś moim trenerem był Anglik Bobby Robson. Golf był jego pasją. Pamiętam, jak często przyjeżdżałem na trening o 9 rano, a on był już od godziny na murawie z kijami i piłką golfową. Uderzał w kierunku bramki, za którą była siatka. Jak dawał nam wolne po meczu, jechał zaraz pograć. A gdy wybierał dla nas hotele na zgrupowania to zawsze te, w pobliżu których było pole golfowe - przypomniał.

Przyznał, że golf jest strasznie wciągający. - Boję się, co będzie ze mną dalej. Żona Mariusza Czerkawskiego określiła nas mianem sekty... Szkoda, że ta gra jest w naszym kraju tak mało popularna. Trzeba pokazywać i mówić o sukcesach kadry juniorów. To jest trochę tak, jak ze skokami narciarskimi, czy piłką nożną. Mówi się, że poziom reprezentacji jest niski, bo w pewnym momencie zaniedbano szkolenie młodzieży. Bez popularyzacji sportu nie będzie sukcesów - podkreślił Iwan, który futbolową karierę kończył w Lechu Poznań w 2006 roku. Obecnie jest przewodniczącym Komisji ds. Piłki Plażowej PZPN.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.