PP: Rewanż byłych Wiślaków na Cracovii

autor: Michał Piegza | 2011-11-10, 15:10 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Łukasz Burliga i przede wszystkim Marek Zieńczuk byli w środę bohaterami Chorzowa. Gole tych zawodników przesądziły o zwycięstwie Niebieskich nad Cracovią. Obaj podkreślali po spotkaniu, że w pewien sposób chcieli odpłacić się Pasom za pokonanie ich byłego klubu w niedzielnych derbach.

W drugim z rzędu meczu Pucharu Polski piłkarze Ruchu do wywalczenia awansu potrzebowali dogrywki. We wrześniu w dodatkowym czasie Niebiescy pokonali ŁKS, a w środę dopiero gol zdobyty w 121. minucie dał chorzowianom awans do ćwierćfinału. Decydującą bramkę zdobył znajdujący się w bardzo dobrej formie Marek Zieńczuk. - Wcześniej mieliśmy kilka wyśmienitych okazji. Aż się dziwiłem, że piłka nie chciała wpaść do siatki. Szczęście uśmiechnęło się w ostatniej minucie - cieszył się pomocnik Ruchu. - Na razie Puchar Polski rozgrywamy w maksymalnym wymiarze czasowym. Dobrze, że przed nami przerwa, bo będzie kiedy odpocząć - dodał Zieńczuk, który nie czuł się bohaterem meczu. - Matko Perdijić chciał nim być broniąc karne. Ale powiedział mi to już po meczu. A tak na serio mówiąc to wszyscy zasłużyli na pochwały. Cracovia ograniczała się do wybijania piłek na napastnika. Z tego próbowała coś zrobić. My staraliśmy się więcej grać piłką. Szczególnie w dogrywce bardzo dobrze zafunkcjonowała lewa strona. Tylu dośrodkowań to chyba w żadnym meczu ligowym nie było w naszym wykonaniu - ocenił przebieg meczu boczny pomocnik.

Zieńczuk wyjawił, że obawiał się rzutów karnych. - Wiedzieliśmy, że rozgrzaliśmy bramkarza i zdawaliśmy sobie sprawę, że przy karnych może być problem. Jedenastki to jest zawsze loteria. Wierzyłem w Matko Perdijicia, ale nigdy nie wiadomo co się wydarzy - powiedział zdobywca krajowego trofeum w barwach Amiki Wronki. - Tutaj po prostu może zabraknąć szczęścia. Byliśmy jednak przygotowani mentalnie na jedenastki, które ostatnio ćwiczyliśmy. Opłaciło się grać do końca - dodał strzelec pierwszego dla Niebieskich Łukasz Burliga. - Puchar Polski to najkrótsza droga do europejskich pucharów. Wielu chłopaków nie zna smaku gry w finale pucharu. Mnie zdarzyło się to już trzy razy. Przed nami jednak jeszcze trochę meczów. Mam nadzieję, że w kolejnych rundach, gdy będą rozgrywane dwa spotkania, wszystko skończy się w normalnym czasie - uzupełnił Marek Zieńczuk.

Spotkanie Ruchu z Cracovią było niezwykle prestiżowe dla byłych zawodników Wisły. W niedzielę Biała Gwiazda przegrała z Pasami. W środę Marek Zieńczuk i Łukasz Burliga mieli okazję do małego rewanżu. - Wciąż w pewnym stopniu czujemy się Wiślakami. Tamta porażka nas zabolała. Teraz Ruch pokazał, że jest lepszy. Okazuje się, że do domu będziemy wracali z wychowankiem Cracovii Rafałem Grodzicki. Myślę, że i on będzie szczęśliwy - powiedział 3-krotny mistrz Polsk w barwach Wisły. - W mecz ja i Zieniu włożyliśmy maksimum sił. Dla mnie zdobyta bramka jest bardzo ważna. Strzeliłem ją Cracovii, a pojedynki z Pasami wciąż są dla mnie jak małe derby. Przecież bardzo długo grałem w Wiśle - dodał Burliga. - Odgryźliśmy się trochę Rafałowi Grodzickiemu. Nasz kapitan po ostatnich derbach Krakowa przyszedł na trening w szaliku Cracovii. Teraz my możemy się trochę z niego pośmiać. To oczywiście wszystko w ramach żartu - stwierdził obrońca Niebieskich. - Przed następnym meczem ligowym będziemy mieli nad Pasami przewagę psychologiczną. To ważne - zakończył piłkarz wypożyczony na Cichą z Wisły.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.