Czarne Koszule bez wrażenia artystycznego

autor: Kamil Kołsut | 2011-11-06, 19:55 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Polonia Warszawa po zaciętym i wyrównanym meczu pokonała Lecha Poznań i wraca do ligowej czołówki. Piątkowe spotkanie było widowiskiem zaciętym, na murawie polot i finezja wyparte zostały jednak przez walkę i zaangażowanie.

Czarne Koszule wygrały drugi mecz z rzędu, ponownie losy spotkania rozstrzygając jedną bramką. Przed tygodniem w Chorzowie bohaterem został Pavel Sultes, a tym razem na listę strzelców wpisał się Edgar Cani.

- To był bez wątpienia ciężki mecz, ale najważniejsze jest zwycięstwo. Styl i wizualna ocena są tutaj mniej ważne - mówił po wygranej nad Ruchem trener Polonii, Jacek Zieliński. W podobnym tonie doświadczony szkoleniowiec wypowiadał się także po pokonaniu Kolejorza. - Wrażenia artystyczne były dziś po stronie Lecha, a punkty zostały po stronie Polonii - tłumaczył w trakcie pomeczowej konferencji prasowej były szkoleniowiec poznańskiego klubu.

Poloniści z Lechem zagrali z konsekwencją i zaangażowaniem, dobra gra pomocników pozwoliła na odcięcie od gry Semira Stilicia, a formacja defensywna na dobrą sprawę pomyliła się tylko raz, gdy po błędach Łukasza Trałki i Macieja Sadloka do dobrej sytuacji strzeleckiej doszedł Artiom Rudniew. - Rywale zagrali bardziej defensywnie i czekali na nasz błąd wiedząc, że będziemy chcieli grać o trzy punkty, a przejęcia piłki i wychodzenie z szybką akcją to jest to, co Polonia lubi - wyjaśniał po meczu rozczarowany końcowym wynikiem Grzegorz Wojtkowiak.

Słowa defensora Kolejorza potwierdza Trałka. - Nie mogliśmy się otworzyć, bo wiedzieliśmy, że Lech gra bardzo dobrze piłką. Chcieliśmy grać w defensywie bardzo blisko siebie i czekać na taką sytuację, którą stworzyliśmy sobie w ostatniej minucie - mówi kapitan Czarnych Koszul. Wtóruje mu Sadlok. - Chcieliśmy uniemożliwić Lechowi swobodnie rozgrywanie piłki na naszej połowie. Wiedzieliśmy, że to drużyna, która jest niezwykle groźna, kiedy pozwoli się jej rozwinąć skrzydła, więc staraliśmy się eliminować zagrożenie u podstaw - wyjaśnia defensor stołecznego klubu.

- Grając z Lechem trzeba bardzo dokładnie przygotować sobie plan gry, podjęcie z nim otwartej walki oznaczałoby samobójstwo. Może nie wyglądało to pięknie, ale liczy się efektywność - nie kryje Zieliński. - Naszym założeniem było to, żeby Lech kontrolował grę na swojej połowie boiska, natomiast my na własnej połowie graliśmy agresywnie i konsekwentnie. Zakładaliśmy też, że w końcówce przyspieszymy, zagramy agresywnie i poszukamy szansy na bramkę. Tak się stało, a pomogła temu gra w defensywie i drugiej linii - mówi trener Polonii.

Czarne Koszule przełamały tym samym serię pięciu kolejnych meczów bez zwycięstwa. Po derbowej wygranej nad Legią zespół z Konwiktorskiej poległ we Wrocławiu, remisował z Górnikiem, Koroną i Cracovią oraz w kiepskim stylu pożegnał się z Pucharem Polski. - Pokazaliśmy charakter, a przede wszystkim drużynę i to, że potrafimy grać do końca. Cieszymy się, że znów gdzieś tam dobiliśmy do tej czołówki - cieszy się Sadlok. - Pokazaliśmy, że skazywanie Polonii na bycie średniakiem było przedwczesne - dorzuca Zieliński.

Gigantyczny wkład w końcowe powodzenie piątkowej kampanii miała dyspozycja formacji defensywnej. Na początku sezonu to właśnie obrona była najmocniejszą stroną stołecznego klubu, później gubić zaczęli się jednak i zawodnicy, i sam Zieliński, nieustannie tasujący zestawieniem w tyłach. Pozytywny efekt przyniosła stabilizacja i powrót do gry po kontuzji Marcina Baszczyńskiego, kredyt zaufania spłacać zaczęli ponadto Dorde Cotra (najlepszy zawodnik Polonii w meczu z Lechem), Aleksandar Todorovski i Michał Gliwa. Dość powiedzieć, że w lidze Poloniści nie stracili bramki już od 270 minut!

- Staramy się dążyć do jakiegoś ideału, skoro ofensywa jest, jaka jest. Mamy w ataku fajnych chłopców, oni potrzebują jednak czasu, więc skupić usiłujemy się przede wszystkim na obronie - nie kryje Zieliński, zwracając uwagę że gdyby nie feralny mecz ze Śląskiem, jego zespół miałby najlepszą defensywę w całej lidze. - Zawsze uważałem, że to jest klucz do zwycięstwa i od tego zaczynałem budowę drużyny. Gdyby do naszego obecnego składu osobowego dołożyć jeszcze coś konkretnego z przodu, to ten zespół wyglądałby naprawdę dobrze - dodaje. Na razie dwutygodniową przerwą jego zespół zaczyna jako czwarta drużyna T-Mobile Ekstraklasy.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
laksa

Zieliński kolejny tydzień może spać spokojnie

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kajko

ważne są trzy punkty w meczu z bezpośrednim rywalem do mistrzostwa

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0