Dariusz Fornalak: Mocne słowa cisną mi się na usta

autor: Marcin Ziach | 2011-10-31, 11:45 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Po świetnym w swoim wykonaniu meczu 1/8 finału Pucharu Polski z Lechem Poznań (1:2) zespół Polonii Bytom wrócił do rozgrywek ligowych. Na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy bytomianom już nie szło tak dobrze i na własne życzenie nie ograli KS Polkowice.

- Mocne słowa cisną mi się na usta. Takie też padły u nas w szatni - mówił po końcowym gwizdku sędziego w meczu Polonii z KS Polkowice opiekun bytomskiej drużyny, Dariusz Fornalak.

Trudno się irytacji szkoleniowca śląskiej drużyny dziwić. Polonia w meczu z outsiderem z Polkowic przez prawie cały mecz dyktowała warunki gry i raz za razem stwarzała zagrożenie pod bramką rywala. Przynajmniej trzy bramki do przerwy powinien mieć na swoim koncie najlepszy strzelec bytomian, Jakub Świerczok, ale w wybornych wręcz sytuacjach strzeleckich 19-letni napastnik nielitościwie pudłował.

Polonia objęła co prawda prowadzenie, za sprawą pierwszego w tym sezonie trafienia Blazeja Vascaka, ale nie wystarczyło to do tego, żeby zdobyć w meczu z drużyną z Dolnego Śląska chociaż punkt. Rozpędzona do przerwy śląska drużyna po zmianie stron nieco przystopowała, co było wiatrem w żagle dla polkowiczan. Podopieczni Janusza Kudyby zaczęli coraz odważniej kontrować, ale to nie przynosiło efektu bramkowego.

Przyniósł go za to fatalny błąd bytomskiej defensywy, z Marcinem Dziewulskim na czele. Doświadczony gracz Polonii próbując wybijać piłkę po pozornie niegroźnym wstrzeleniu futbolówki w pole karne Polonii popełnił prosty błąd techniczny, zgrywając piłkę do znajdującego się tuż przed bramką gospodarzy Jakuba Więzika. Młody napastnik drużyny z Polkowic dobrze wiedział, co z tą piłką uczynić i silnym strzałem pod poprzeczkę zmusił Juraja Balaża do kapitulacji.

Choć w końcówce meczu Polonia starała się jeszcze zdobyć zwycięską bramkę, po bramce wyrównującej zdobytej przez polkowiczan z bytomskiej drużyny wyraźnie zeszło powietrze. Jej ataki stwarzały zerowe zagrożenie pod bramką gości, w efekcie czego mecz zakończył się podziałem punktów. - Przegraliśmy ten mecz, bo w rzeczywistości ten remis to nasza klęska - kręcił z niedowierzaniem głową trener niebiesko-czerwonych.

Opiekun drużyny z Olimpijskiej słynie z tego, że po przegranych, lub słabych w wykonaniu Polonii meczach nie szczędzi swojej drużynie słów krytyki. Nie inaczej było tym razem. - Może teraz do co poniektórych dotrze, o co naprawdę toczy się gra w tej lidze, bo odniosłem wrażenie, że nie wszyscy to rozumieją - spuentował z irytacją w głosie trener bytomskiej drużyny.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
patryk

niech się wezmą znowu do roboty, bo w tej lidze wcale mecze z czołówką nie są najtrudniejsze, a właśnie z potencjalnymi outsiderami

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0