Czekam na odpowiedni moment - rozmowa z Przemysławem Tytoniem, bramkarzem PSV Eindhoven
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-08-31, 22:16 | źródło: PAP |
- Czekam na odpowiedni moment, który na pewno wkrótce nadejdzie i będę podstawowym bramkarzem PSV Eindhoven - uważa Przemysław Tytoń przebywający obecnie na zgrupowaniu piłkarskiej reprezentacji Polski przed meczami z Meksykiem i Niemcami
PAP: Udało się już Panu zaaklimatyzować w PSV Eindhoven?
Przemysław Tytoń: Tak, wszystko jest w porządku. Przebywam tam od tygodnia i wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Teraz jestem na zgrupowaniu reprezentacji, więc będę miał przerwę w treningach klubowych. Po meczach z Meksykiem i Niemcami wracam jednak szybko do klubu.
Czy ten transfer był dla pana zaskoczeniem?
P.T.: O samym zainteresowaniu klubu wiedziałem już jakiś czas temu. Jednak sam transfer został zrealizowany w przeciągu pięciu, sześciu dni. Bez większego zastanowienia podpisałem kontrakt na pięć lat.
W rozgrywkach Ligi Europejskiej trafiliście do grupy C z Legią Warszawa, z którą zagracie już w pierwszej kolejce rozgrywek. Dla kogo będzie to cięższa przeprawa?
- Obu zespołom będzie ciężko, bo to poważne rozgrywki. Jest tylko sześć meczów i każde trzy punkty będą bardzo ważne.
Jesteście zdecydowanymi faworytami tej grupy...
- To prawda. Od takiego klubu jak PSV wymaga się, aby bez problemów awansował z grupy. W futbolu jednak zdarzają się różne sytuacje i nikogo nie należy lekceważyć. Do każdego trzeba podejść z szacunkiem. Przecież w poprzedniej rundzie to Spartak Moskwa był faworytem, a do fazy grupowej awansowała Legia.
Czy będzie pan pomagał trenerowi Fredowi Ruttenowi w rozpracowaniu polskiego zespołu?
- Raczej nie. Dawno nie widziałem meczu Legii i przyznam, że nie znam zawodników tej drużyny. Wyjątkiem jest trójka, która obecnie przebywa na zgrupowaniu kadry: Jakub Wawrzyniak, Maciej Rybus i Janusz Gol. Rozmawiałem z nimi. Po prostu fajnie, że przyjadą do Eindhoven. Cieszę się z ich awansu i życzyłem im powodzenia.
Umowy z doświadczonymi bramkarzami Andreasem Isakssonem i Cassio Ramosem wygasają po zakończeniu obecnego sezonu. Jak dużo czasu daje pan sobie na wywalczenie miejsca w podstawowym składzie?
- Nie wiem, kiedy kończą im się kontrakty. A ja póki co nie wyznaczyłem sobie żadnego okresu, w którym miałbym wywalczyć miejsce między słupkami. Czekam na odpowiedni moment, który na pewno wkrótce nadejdzie, a trener da mi szansę.
W nowym klubie chyba na pana liczą?
- Oczywiście. Czuję, że w niedalekiej przyszłości będę podstawowym bramkarzem, ponieważ przyszedłem, by grać i odnosić z tym klubem sukcesy. Dlatego podpisałem długoletni kontrakt.
Czy liczy pan również na grę w reprezentacji Polski, bo na razie pozycja Wojciecha Szczęsnego wydaje się niezagrożona?
- Jeszcze wszyscy mogą się bardzo zdziwić. Cieszę się, że tu jestem, choć nie ukrywam, że również chciałbym zagrać mecz i pokazać się z dobrej strony.
Spotkania z Meksykiem i Niemcami to poważne sprawdziany reprezentacji...
- Na pewno będzie ciężko, ale dobrze, że możemy zagrać z tak klasowymi rywalami.


