Wydruk z portalu www.SportoweFakty.pl

Koniec konfliktu Legii z jej kibicami

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-07-26, 21:38 | źródło: PAP

Po trzech latach konfliktu władze stołecznego klubu porozumiały się ze Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa (SKLW) i w poniedziałek po południu obie strony podpisały porozumienie. Od nowego sezonu ma wrócić doping na nowym stadionie Legii.

- To niezwykle ważny dzień dla klubu. Marzyliśmy, żeby doprowadzić do stanu sprzed całego sporu. Mamy za sobą bolesne doświadczenie. Podpisaliśmy szereg dokumentów, które gwarantują powrót do normalności - powiedział prezes Legii Paweł Kosmala.

Dokumenty dotyczą form dopingu i opraw meczowych, organizacji wyjazdów na mecze poza Warszawą i bardziej szczegółowych spraw, jak m.in. ceny biletów. To ma zapewnić poprawienie frekwencji na nowym stadionie przy ul. Łazienkowskiej.

- Mamy nadzieję, że raz na zawsze zakończyliśmy okres wzajemnej niechęci. To klub ma być naszym wspólnym dobrem - mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej Kosmala.

We wtorek o godz. 19 kibice spotkają się na nowej Żylecie (jednej z trybun stadionu) i tam usłyszą ustalenia. Zapoznać ich z nimi mają przedstawiciele SKLW, którzy w negocjacjach z klubem reprezentowali wszystkie nieformalne grupy kibicowskie Wojskowych.

- Po tym konflikcie nie ma zwycięzców. Wszyscy musieliśmy dojrzeć do osiągnięcia porozumienia. Najważniejsza jest jednak deklaracja współpracy, która gwarantuje obydwu stronom równouprawnienie w rozmowach - powiedział Michał Wójcik z SKLW.

Do konfliktu doszło po lipcowym meczu Legii z Vetrą w Wilnie, który został przerwany przez burdy kibiców warszawskiej drużyny. Klub starał się wyciągnąć konsekwencje wobec winnych, a kibice w proteście m.in. nie dopingowali zespołu i obrażali właścicieli klubu. Żeby nie dopuścić do powtórzenia się podobnych incydentów, kibice zobowiązali się do płacenia kar.

- Za wszelkie występki będziemy ponosili kary finansowe. Natomiast ludzi, którzy będą stwarzać jakieś problemy, będziemy eliminować z naszych szeregów - zapewnił Wójcik.