Analiza SportoweFakty.pl - Gdzie ci snajperzy?
autor: Marcin Foltyn | 2010-04-13, 20:30 | źródło: inf.własna |
Już niespełna 24. kolejki ekstraklasy za nami a lider klasyfikacji strzelców Robert Lewandowski ma swoim koncie 13 bramek. Tylko trzynaście czy aż trzynaście? Niestety, zaledwie. Kiedy porównamy wynik czołowego snajpera polskiej ekstraklasy z resztą liczących się lig europejskich, wypada on bardzo blado. Jeśli zaś lider ma tych goli niewiele, oznacza to, że pozostali snajperzy również nie błyszczą. Kiedy porównamy grupy pościgowe w klasyfikacjach strzelców innych lig, wnioski są równie zastraszające. Przyjrzyjmy się zatem, jak czołowi snajperzy polskiej ekstraklasy, wypadają na tle swoich kolegów po fachu z innych lig Starego Kontynentu.
Polska impotencja strzelecka
Mało tego, że piłkarze polskiej ekstraklasy strzelają mało bramek a sama liga jest słaba, to w dodatku atakujący grający na co dzień w silniejszych ligach, biją ich na głowę swymi wynikami. Dość powiedzieć, że tylko w tych najlepszych jak angielska czy hiszpańska, liderzy już dawno przekroczyli dwadzieścia bramek. Choć niniejsza analiza nie ma na celu uderzać w Roberta Lewandowskiego, który lideruje z trzynastoma bramkami, to jednak snajper Kolejorza jest w tej chwili strzelecką wizytówką naszej ekstraklasy. Jeśli natomiast trzynaście bramek na kilka kolejek przed końcem sezonu to niewiele, należy zadać pytanie co dotychczas robili inni napastnicy? Jak się okazuje, nie licząc oczywiście obecnego sezonu, średnia ilość bramek króla strzelców ekstraklasy w obecnej dekadzie (20,7), jest wyższa niż w latach 90. (20,4) i o wiele wyższa niż w latach 80. (18,2). Oczywiście nie raz w historii polskiej ekstraklasy, zdarzało się, że król strzelców miał ledwie kilkanaście bramek. W latach, kiedy polskie zespoły osiągały sukcesy w Europie a reprezentacja sięgała po medale wielkich imprez, można zrzucić to na karb silnej i wyrównanej ligi, bowiem piłkarzom nie pozwalano wyjeżdżać grać za granicą. Bez wątpienia jest to akurat zaleta ówczesnych rozgrywek. Obecnie jednak, kiedy większość reprezentantów gra właśnie poza Polską, liga osiągnęła po prostu słaby poziom. Z klopsów, jakie stają się udziałem napastników, co kolejkę można tworzyć pełnometrażowy przegląd kabaretowy. Kiedy dochodzi do transferów z udziałem napastników tej klasy co choćby Michał Zieliński i Piotr Ćwielong, choć ten drugi grywa również w drugiej linii, kibiców ogarnia pusty śmiech, gdy dywaguje się w mediach o ich potencjale strzeleckim i rzekomej pomocy drużynie. Ostatnio sporo do powiedzenia i tylko do powiedzenia, na różne tematy ma choćby Bartłomiej Grzelak, który z pięciu bramek na sezon nie wychodzi. Natomiast wielkimi talentami ogłasza się napastników pokroju Macieja Korzyma, który strzela mniej więcej raz na pół roku. Na ich tle wspomniany Lewandowski jawi się jako człowiek z innej galaktyki, podczas gdy tak nie jest, bowiem już porównanie "Lewego" z zagranicznymi napastnikami, uczy nas pokory. Argumenty, że w Anglii czy Hiszpanii napastnicy mają z czego trafiać, bo grają w bardzo dobrych zespołach, są nie do końca trafione. W polskiej ekstraklasie, napastnicy czołowych zespołów, mają za sobą wystarczająco dobrych piłkarzy jak na polskie warunki, by również mieć z czego strzelać.
Cmentarzysko królów
Dużą rolę w tym, czy snajperzy mają wiele okazji do zdobycia bramki, odgrywa taktyka, styl gry drużyny czy nawet usposobienie pod tym względem większości ligi. To jednak nie tłumaczy polskiej ekstraklasy. Choć w Polsce gra się siłowo, to jest to jedynie pokłosie braku wyszkolenia technicznego a i z taktyką nie jest najlepiej. Coś w tym musi być, skoro niejednokrotnie kompletnie nie radzą sobie w Polsce piłkarze, którzy w rodzimych ligach zdobywali sporo bramek. Ot, choćby Georgi Christow czy nawet Filip Ivanovski, którego statystyki z ligi macedońskiej, nijak nie dadzą się porównać z tymi z Polski. Bynajmniej nie wynika to z drastycznej różnicy poziomów pomiędzy obiema ligami. Podobnie mają zresztą Brazylijczycy Bueno oraz Maycon. Pierwszy zaliczył 23 trafienia dla maltańskiego Tarxien Rainbows, zaś Maycon to król strzelców ligi białoruskiej z piętnastoma bramkami. A Ivans Lukjanovs? Przychodził do Gdańska jako supersnajper z Łotwy a obecnie ma problemy ze zdobywaniem bramek. Być może obcokrajowców tłamsi niski poziom polskiej ekstraklasy. Niemożliwym jest również, żeby wszyscy naraz mieli problemy z aklimatyzacją. A może po prostu najlepsi tamte kraje już opuścili, ci zaś natomiast błyszczeli pośród reszty piłkarskiego szrotu i wcale nie są tacy dobrzy? Ciężko powiedzieć, jednak gdyby przyjrzeć się większości spotkań, to stoją one niestety na takim poziomie, że zazwyczaj nie da się ich oglądać. Główną konkluzją jest więc niski poziom polskiej ekstraklasy. Żeby nie być gołosłownym, postanowiliśmy zestawić czołowych snajperów lig europejskich w obecnym sezonie z czołówką polskiej ekstraklasy. Dopisujemy również także innych czołowych strzelców, tak by wykazać, że dana liga dysponuje nie tylko jednym strzelcem wyborowym, lecz całą solidną grupą pościgową. Okazuje się, że jeśliby zestawić lidera klasyfikacji strzelców polskiej ekstraklasy z liderami klasyfikacji czołowych lig Europy, Robert Lewandowski legitymuje się najmniejszą liczbą zdobytych bramek. Również grupa pościgowa nie robi większego wrażenia. W niektórych krajach co prawda również nie rzuca na kolana, jak choćby we Francji, Turcji czy Portugalii, jednak tam liderzy mają zdecydowanie więcej bramek niż napastnik reprezentacji Polski. Wniosek jest zatem prosty: jaki król, taka liga.
Czołówki klasyfikacji strzelców polskiej ekstraklasy oraz czołowych lig Europy*:
POLSKA: Robert Lewandowski 13, Tomasz Frankowski 10, Iljan Micanski 10, Artur Sobiech 10.
Anglia: Wayne Rooney 26, Didier Drogba 25, Darren Bent 22, Carlos Tevez 21, Fernando Torres 18.
Austria: Roman Wallner 18, Marc Janko 16, Steffen Hofmann 15, Nikica Jelavić 13, Hamdi Salihi 13.
Belgia: Romelu Lukaku 15, Ibrahim Sidibe 14, Dorge Kouemaha 13, Cyril Thereau 12, Teddy Chevalier 12.
Francja: Mahamadou Niang 15, Nene 14, Asamoah Gyan 13, Mevlut Erding 13, Lisandro Lopez 13, Nicolas Gameiro 13.
Grecja: Djibril Cisse 23, Benjamin Onwuachi 13, Javier Campora 11, Giorgios Mbarkoglou 11.
Hiszpania: Leo Messi 27, Gonzalo Higuain 24, David Villa 20, Cristiano Ronaldo 18, Diego Forlan 16.
Holandia: Luis Suarez 32, Bryan Ruiz 23, Mounir El Hamdaoui 17, Mads Junker 17, Bas Dost 13, Ola Toivonen 13.
Niemcy: Edin Dżeko 20, Stefan Kiessling 18, Kevin Kuranyi 16, Lucas Barrios 15, Claudio Pizarro 15.
Portugalia: Oscar Cardozo 19, Falcao 17, Liedson 11, Edgar 11, Javier Saviola 11.
Szkocja: Kris Boyd 21, Anthony Stokes 18, Kenny Miller 16, Jon Daly 11, Derek Riordan 11.
Szwajcaria: Seydou Doumbia 27, Marco Streller 19, Emile Mpenza 16, Cristian Ianu 16, Alexander Frei 13, Moreno Constanzo 13.
Turcja: Ariza Makukula 17, Bobo 10, Alex 10, Umut Bulut 9, Gustavo Colman 9, Daniel Guiza 9, Harry Kewell 9.
Włochy: Antonio Di Natale 23, Diego Milito 19, Fabrizio Miccoli 15, Alberto Gilardino 15, Giampaolo Pazzini 14.
* - Stan na 13.04.2010


