Remis w meczu na szczycie - relacja z meczu GKS Bełchatów - Lech Poznań
autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-03-14, 21:05 | źródło: PAP
Lech Poznań tylko zremisował w Bełchatowie z miejscowym GKS-em. Spotkanie było rozgrywane w fatalnych warunkach pogodowych. Bramki strzelali Kriwiec w pierwszej połowie oraz Wróbel na początku drugiej.
Gospodarze i goście kończyli niedzielne spotkanie w osłabionych składach. Już po 22 minutach gry z boiska został usunięty Grzegorz Wojtkowiak, który zobaczył czerwona kartkę po tym, jak przy linii bocznej boiska uderzył Macieja Małkowskiego. W 69. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył grający w PGE GKS Krzysztof Janus.
Mecz toczył się przy padającym śniegu. Mimo trudnych warunków, piłkarze stworzyli ciekawe widowisko. Obie drużyny miały po kilka sytuacji do zdobycia goli. Wykorzystały po jednej. W pierwszej połowie najlepszą miał Mariusz Ujek, który będąc siedem metrów przed bramką nieatakowany przez żadnego z rywali źle trafił w piłkę i umożliwił bramkarzowi Lecha skuteczną interwencję.
Trzy minuty później z boiska został usunięty Wojtkowiak, jednak goście grając w osłabieniu objęli prowadzenie. W 35. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez gospodarzy piłka wybita przez obrońców Lecha trafiła na lewą stronę do Siergieja Kriwca. Białorusin po kilkudziesięciometrowym rajdzie strzelił zza pola karnego. Piłka trafiła jeszcze w nogę Patryka Rachwała, a później w wewnętrzną cześć poprzeczki i zatrzymała się w siatce.
Po zmianie stron bełchatowianie szybko przejęli inicjatywę i w 56. minucie doprowadzili do wyrównania. Po dośrodkowaniu Ujka problemy z opanowaniem piłki miał Jasmin Burić. Bośniacki bramkarz Lecha najpierw odbił ją przed siebie, a później próbował gonić. Piłka ponownie trafiła pod nogi Ujka, który tym razem dośrodkował prosto na głowę Tomasza Wróbla. Pomocnik PGE GKS nie miał problemów z doprowadzeniem do remisu.
Po meczu powiedzieli:
Jacek Zieliński (trener Lecha Poznań): Jak na warunki pogodowe było to naprawdę niezłe widowisko. Mecz mógł się podobać kibicom. Obraz zniesmaczyły nieco czerwone kartki. Sytuacji, w której został ukarany Wojtkowiak nie widziałem, bo patrzyłem w inną stronę boiska. Ta kartka postawiła nas w trudnej sytuacji, jednak chwała chłopakom, że zdołali się podnieść. Możemy trochę żałować, że nie udało się utrzymać prowadzenia. Nie ma co jednak rozdzierać szat, bo zdobyliśmy punkt na trudnym terenie.
Rafał Ulatowski (trener PGE GKS Bełchatów): Grając w przewadze mogliśmy uniknąć straty gola. Lech strzelił przecież bramkę po naszym stałym fragmencie gry. Kriwiec uderzył jednak fantastycznie. Trzeba mieć szacunek dla Lecha, bo gdyby Kriwiec nie pomylił się o kilka centymetrów i zamiast w słupek trafił do bramki, to mogło być 0:2 i byłoby "po meczu". Wynik w sumie sprawiedliwy. My mieliśmy swoje sytuacje, Lech miał swoje, skończyło się remisem. Mecz mógł się podobać, zwłaszcza w drugiej połowie.
GKS Bełchatów - Lech Poznań 1:1 (0:1)
0:1 - Kriwiec 36’
1:1 - Wróbel 56’
Składy:
PGE GKS Bełchatów: Sapela - Tosik, Pietrasiak, Lacić, Janus, Wróbel (93' Cetnarski), Gol (46’ Późniak), Rachwał, Małkowski, Ujek, Zakrzewski (69’ Nowak).
Lech Poznań: Burić - Wojtkowiak, Bosacki, Djurdjević, Gancarczyk, Bandrowski, Injac, Peszko, Stilić (86' Mikołajczak), Krawiec, Lewandowski.
Żółte kartki: Ujek, Wróbel, Małkowski (PGE GKS) oraz Peszko, Gancarczyk (Lech)
Czerwone kartki: Janus /68’ za drugą żółtą/ (PGE GKS) oraz Wojtkowiak (Lech)
Sędzia: Marcin Szulc (Warszawa).
Ocena meczu: 4,0. Przeciętna pierwsza połowa, w której padł piękny gol Siergieja Krwica. Po przerwie emocji było zdecydowanie więcej, bowiem siły się wyrównały i obie drużyny dążyły do zwycięstwa.

