Aleksandra Dawidowicz zadowolona mimo groźnego wypadku

autor: Polska Agencja Prasowa | 2008-08-23, 12:10 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Aleksandra Dawidowicz zajęła 10. miejsce w olimpijskim wyścigu w kolarstwie górskim. Na czwartej rundzie miała bardzo groźny wypadek, ale mimo tego swój start uznała za bardzo udany. Srebrny medal wywalczyła jej koleżanka z reprezentacji Maja Włoszczowska.

21-letnia zawodniczka przez pierwsze kilometry trzymała się w czołówce - linię kończącą pętlę mijała na szóstym-siódmym miejscu. Na stromym i kamienistym zjeździe popełniła jednak drobny błąd, który mógł ją kosztować nie tylko utratę kilku lokat, ale i zdrowie. Przeleciała przez kierownicę i spadła w dół zbocza.

- Chwila nieuwagi i mogło być bardzo źle. Z końcowego wyniku jestem bardzo zadowolona, choć uważam, że stać mnie było na lepsze miejsce. Po wypadku odczuwałam duży ból - stłuczone żebro, krwiak na nodze, zdarte plecy. To chyba najcięższy wypadek w mojej karierze. Ani przez chwilę nie myślałam jednak o wycofaniu się - igrzyska są najważniejszą imprezą w życiu i trzeba walczyć - zapewniła zawodniczka, która liczyła na miejsce w pierwszej piętnastce.

- Przez upadek straciłam trochę kontakt z czołówką, ale jak na debiut - jest to sukces. Gdyby przed startem ktoś proponował mi dziesiąte miejsce - w ciemno bym je brała. Jestem jeszcze młoda i mam duże rezerwy. Stać mnie na zwycięstwa z czołówką światową - dodała trzecia zawodniczka niedawnych mistrzostw świata U-23.

Groźny upadek sprawił, że Dawidowicz miała niewielkie problemy z rowerem - uszkodziła siodełko, które odgięło się i nie mogła na zjazdach na nim usiąść. Po przejechaniu połowy rundy trafiła do boksu technicznego, gdzie bez pomocy narzędzi usterkę naprawił... masażysta Mariusz Rajzer.

O sukcesie koleżanki dowiedziała się dopiero na mecie. Była tak skupiona na jeździe, że praktycznie nie docierały do niej informacje o przebiegu rywalizacji.

- Musiałam cały czas koncentrować się na jeździe. Trasa była bardzo trudna, choć pewnie nie najtrudniejsza, na jakiej startowałam. O takich szlakach mówi się: interwałowy. Oznacza to ciągłą zmianę tempa - zjazdy i podjazdy, zakręty oraz praktycznie brak miejsc, gdzie można odpocząć, obniżyć puls. Cały czas jedzie się na maksymalnych obrotach - wyjaśniła.

W trakcie wyścigu Dawidowicz wypiła co najmniej trzy litry płynów. Dzięki temu starczyło jej sił do końca trasy.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
ktoś

ola to moja sąsiadka

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
g

rewelacja!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0