Michał Hernes: Nagi matador

autor: Michał Hernes | 2008-08-17, 20:30 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Chyba każdemu zdarzyło się kiedyś dostać w szkole jedynkę z jakiegoś przedmiotu. Ludzie w podobnych sytuacjach dzielą się na tych, którzy próbują to jak najdłużej ukryć i na takich, co od razu przyznają się rodzicom. Jak tłumaczą się ze złej oceny? Na ogół wyliczają przyczyny głupie i nader banalne. Nie dziwmy się więc polskim olimpijczykom.

Czyż nie dobija się koni?- takie pytanie zadaję sobie patrząc, jak dobijani są polscy sportowcy, którym nie poszło w czasie Igrzysk. Żal mi ich. Kończą się zawody, na których zajęli czwarte bądź piąte miejsce (o gorszych nawet nie wspominam), a tu nagle podchodzą do nich dziennikarze z Polski i proszą o wypowiedź. Postawmy się w sytuacji przepytywanego sportowca- jest wściekły i zmęczony. Często gada, co mu ślina przyniesie na język. Autoryzacja nie wchodzi w grę, zresztą nawet nie ma na nią czasu. Moi koledzy po fachu mają natomiast świetne materiały, zaś widzowie i czytelnicy - ubaw pomieszany z konsternacją. Wszelkie rekordy pobił ojciec Agnieszki Radwańskiej, który powiedział o swojej córce, że to przecież tylko kobieta. Przykre to, ale prawdziwe. W każdym razie niech wszyscy pomyślą, ile razy w życiu głupio tłumaczyli się z czegoś przed nauczycielem, rodzicami, dziewczyną, żoną albo szefem. I jak często palnęło się przy tym jakąś nieprzemyślaną gafę. Szczególnie, gdy zostało się wziętym z zaskoczenia.

Podejrzewam, że polscy olimpijczycy czują się jak nagi matador, którego atakują byki. Nawet, jeśli wielu z nich ewidentnie dała ciała, to co z tego? Równie dobrze można się pobawić w polowanie na czarownice. Poczekać, aż wrócą do Polski i zacząć robić przesłuchania sportowców. Próbować wyciągnąć od nich nazwiska kolegów, którzy nie przykładali się odpowiednio do treningów i otwarcie przyznawali, że do Pekinu pojechali na wakacje. To byłby absurd równie wielki, jak absurdalne są wypowiedzi naszych reprezentantów. Nie dajmy się zwariować.

A tak serio- naprawdę podziwiam taką Otylię za to, że nie przekroczyła pewnej granicy, czego nie można powiedzieć o trudnej do określania liczbie chińskich reprezentantów. Niesmak budzą oskarżenia o doping, zawyżanie wieku (np.: gimnastyczek) czy stronnicze sędziowie. Najgorszy jest fakt, że to wcale nie wydaje się takie nieprawdopodobne. Powiedzmy więc sobie szczerze - uczciwe czwarte miejsce budzi u mnie większy szacunek niż oszukańcze pierwsze, drugie lub trzecie. I wcale nie uważam, że bycie uczciwym to frajerstwo. To trochę jak w polityce, gdzie wielu polityków nie chce się bawić w agresywne kampanie wyborcze oraz obiecywanie gruszek na wierzbie. Tacy politycy wyborów nie wygrają, ale szanuję ich. Dlatego cieszmy się z tego, co mamy.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
KruQera

Świetny txt :) ciekawy temat, ogólnie bdb :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
zeb

brawo za komentarz.Bardzo rozsądny i bardzo mądry

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Danny

Nigdy nie dostałem jedynki. Skala była od 2 do 5 :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
ziom

slusznie gada :>
dobry tekst, pozdro

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0