Pech nie opuszcza łotewskiego bobsleisy-strażaka

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-02-24, 11:49 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Seria pechowych zdarzeń nie załamała łotewskiego bobsleistę Janisa Mininsa, który wystąpi na olimpijskim torze w Whistler. Dwa tygodnie temu wydawało się to mało realne, bowiem w dniu rozpoczęcia igrzysk przeszedł operację wycięcia wyrostka robaczkowego.

- Dwa dni po operacji to było prawdziwe piekło. Mięśnie miałem sparaliżowane, nie mogłem oddychać, a do tego dostałem czkawki. Za każdym razem kiedy się czegoś napiłem, pojawiała się czkawka. Można sobie wyobrazić jaki ból towarzyszy czkawce tuż po zabiegu - powiedział 29-letni Minins, który na co dzień pracuje jako strażak.

W dniu otwarcia kanadyjskiej olimpiady został przetransportowany helikopterem z Whistler, gdzie odbywa się rywalizacja w lodowej rynnie, do oddalonego o 120 km Vancouver.

Minins nie wystąpił w dwójkach, ale w piątek i sobotę będzie startował w czwórkach (podobnie jak Dawid Kupczyk, Marcin Niewiara, Michał Zblewski i Paweł Mróz). Zresztą w bobie pojawił się już dziesięć dni po operacji.

- W szpitalu schudłem osiem kilogramów. To oznacza, że koledzy z załogi mogą więcej zjeść - dodał.

W ubiegłym roku Łotysz rozbił należący do jego ojca motocykl Harley Davidson. Nie zapanował nad jednośladem na 90-stopniowym zakręcie i wjechał w... cmentarz.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.