Mija rok od wypadku Roberta Kubicy

autor: Andrzej Prochota | 2012-02-06, 16:01 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Była niedziela, szósty lutego. Tego dnia kibicom Formuły 1 oraz samego Roberta Kubicy, ugięły się kolana na wieść o wypadku w rajdzie polskiego kierowcy. Życie Polaka było zagrożone...

Rok 2011 rozpoczął się dla Roberta Kubicy bardzo dobrze. Podczas ostatniego dnia testów w Walencji polski kierowca uzyskał najlepszy czas i tym samym sprawił, że kibice żyli nadzieją, iż nadchodzący sezon będzie wyjątkowy. Niestety kilka dni później, 6 lutego Kubica miał wypadek podczas rajdu Ronde di Andora. Początkowe wiadomości nie były takie złe - Polak "tylko" złamał nogę w kilku miejscach. Niestety wraz z upływem czasu do mediów przeciekały kolejne informacje oraz zdjęcia. Okazało się, że poważnie została uszkodzona dłoń, która - wg niektórych doniesień - miała nawet zostałać amputowana. Szybko jednak zdemontowano tą informację, a lekarze kilka godzin walczyli, aby przywrócić rękę do zdrowia. Jak się potem okazało, lekarze również walczyli o życie Kubicy…

Stan zdrowia kierowcy szybko się poprawiał, a dłoń została uratowana. Na Polaka czekała intensywna i długa rehabilitacja. Niestety włoskie oraz polskie media nie mogły odpuścić kierowcy i pojawiało się sporo artykułów nt. decyzji Polaka o wzięciu udziału w rajdzie. Sam zainteresowany tłumaczył, że pomaga to w przygotowaniu do sezonu i pozwala stać się lepszym kierowcą. Kubica szybko wracał do formy i po kilku dniach opuścił oddział intensywnej terapii i zapewniał, że zrobi wszystko, aby wrócić znowu do ścigania. Jednak najpierw Kubica musiał przejść, jeszcze w lutym, kilka operacji barku, łokcia oraz stopy.

Kibica po wypadku / fot. PAP

W marcu polski zawodnik rozpoczął już lekką rehabilitacje, a lekarze musieli przeprowadzić jeszcze kilka zabiegów, aby ręka odzyskała jak największą sprawność. O Kubicy nie zapominali także rywale z toru, którzy życzyli mu szybkiego powrotu do zdrowia, podobnie jak kibice z całego świata.

Robert Kubica po raz pierwszy wstał z łóżka i wykonał kilka kroków w kwietniu. Także pod koniec tego miesiąca w komunikacie medycznym poinformowano, że pacjent opuścił szpital w Pietra Ligure i wrócił do domu. W tej placówce Polak spędził 76 dni.

Maj przyniósł informacje o kolejnym zabiegu Kubicy. Lekarze musieli usunąć zrosty, które wpływały na funkcjonalność mięśni przedramienia i łokcia. Smutne informacje przekazał również Gerard Lopez fanom Roberta Kubicy, który był zdania, że kierowca nie wystąpi w żadnym wyścigu sezonu 2011.

Czerwiec. Kubica poruszał już bez pomocy kul, a w mediach zaczęto spekulować o konflikcie na linii Lopez-Kubica. Podobno zainteresowane Polakiem były dwie ekipy, który pytały Daniele Morelli  o ważność kontraktu. W tym miesiącu lekarze przeprowadzili siódmą operację, po pechowym wypadku w rajdzie. Pojawiły się także miłe informacje, że polski zawodnik wyprzedza program rehabilitacyjny, a Ferrari nadal jest zainteresowane usługami Polaka.

W lipcu i sierpniu pojawiło się zaledwie kilka wzmianek o zdrowiu Kubicy, ale najważniejszym faktem było to, że Polak odzyskał sprawność w prawej ręce oraz nadal ciężko pracuje nad powrotem do Formuły 1. Spekulowano również, że polski kierowca nie zamierza przedłużać kontraktu z Lotus Renault GP.

We wrześniu do internetu przeciekło foto Roberta Kubica, który pozował do zdjęcia z włoskimi kibicami. Kibice dowiedzieli się również, że krakowianin miał podpisaną wstępną umowę z Ferrari, ale lutowy wypadek przekreślił szanse na angaż we włoskiej stajni.

Październik i listopad to kolejne miesiące, w których mało było oficjalnych informacji o postępach Kubicy, a sporo miejsca poświęcono spekulacjom. Lekarze byli zdania, że Polak wróci na tor w roku 2012. Najpierw jednak musieli wykonać drobny zabieg na nadgarstku Polaka. Natomiast władze Renault chciały zrobić wszystko, aby krakowianin podpisał z nimi kontrakt - w zamian mógłby wracać do formy za kierownicą starszego bolidu oraz ćwiczyć w symulatorze. Pojawiły się również pierwsze informacje o testach na torze w styczniu, a także coraz częściej w mediach można było usłyszeć plotki o Ferrari. Włoska stajnia miała zaoferować Kubicy 1,5 miliona euro.

W grudniu ekipa Lotus Renault GP zatrudniła Kimi Raikkonena  oraz Romaina Grosjeana, więc stało się już jasne, że dla Polaka nie będzie miejsca w ekipie. Natomiast Ferrari zaczynało tworzyć team, który miałby pomóc Kubicy w powrocie na tor. W grudniu poinformowano również, że polski kierowca zakończył współpracę z doktorem Ceccarellim, a Ferrari oficjalnie potwierdziło, że Kubica jest na liście kandydatów do fotela w Maranello na sezon 2013.

Kiedy wydawało się, że Polak wkrótce rozpocznie testy w styczniu doznał kolejnej kontuzji - złamanie piszczela. Według lekarzy, kość nie goiła się dobrze i założono wewnętrzny stabilizator. Sam Kubica przyznał, że zrobi wszystko, aby wrócić na tor w czerwcu. Natomiast włoskie media podały nieoficjalne informacje, że Polak będzie testerem w Ferrari…

Minął już rok, od pechowego wypadku i nadal nie wiemy za wiele, kiedy i z jakim zespołem wróci Robert Kubica do Formuły 1. Czy w ogóle wróci? Musimy nadal być cierpliwi, bo na pewno krakowianin jest już kilkanaście metrów przed metą swojej długiej rehabilitacji.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Specjal

Robert na pewno wróci, do tego chyba nikt z nas nie ma wątpliwości! On ma wielką wolę walki. F1 i wyścigi to całe jego życie. Myślę, że mogły pojawić się pewne komplikacje lub po prostu niektórzy zbyt szybko widzieli go znowu na torze. Mimo wszystko szkoda, że Kubica nie wypowiedział się, jakaś konferencja by się przydała. Trzeba jednak uszanować to jaki jest i że nie lubi publicznie się żalić.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Remle

to by dzień wypadku i dzień kiedy tak naprawdę skończyła się jego kariera w Formule 1. Może teraz chałturzyć na Rajdzie Dakar jak Krzysztof Hołowczyc, albo Adam Małysz. Tam może coś ujeździć, ale wśród najlepszych z najlepszych nie ma już szans na sukces. A szkoda, bo się zapowiadało ciekawie

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -2
Peters

Robert wroci do wielkiego scigania i nie raz udowodni ze jest naprawde w tym dobry!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Worgen

Tak się zapowiadał chłopak... Musi wrócić bo szkoda go

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
wislander

Moim zdaniem on już pójdzie w zapomnienie. Po tej kontuzji złamania piszczela ma łatkę "kruchego" i żaden zespół nie będzie go chciał zatrudnić po takiej przerwie. Obym się mylił ale to był początek końca Kubicy.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj -1