Na motorze prawie od kołyski - rozmowa z Tadeuszem Błażusiakiem, najlepszym zawodnikiem na świecie w halowym enduro
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-10-09, 14:48 | źródło: PAP |
Kiedy miał pięć lat zaczął jeździć na swym pierwszym motorze. Obecnie Tadeusz Błażusiak jest najlepszym zawodnikiem na świecie w halowym enduro. Ma domy w Andorze oraz USA. Jeśli nadal będzie odnosił sukcesy, to za parę lat będzie mógł "przejść na emeryturę".
PAP: Czytając pański życiorys zauważyłem, że w wieku 5 lat zaczął pan jeździć na motorze. Rozumiem, że były to przejażdżki ze starszym bratem...
Tadeusz Błażusiak: Nie, miałem już wtedy swój mały motocykl, który tata przywiózł z Niemiec. Pochodzę z Nowego Targu i wtedy miałem możliwość pojeżdżenia na nim po okolicznych górach. Wiadomo, że jako pięcioletni dzieciak nie myślałem o sporcie, tylko chciałem się dobrze bawić. Potem z fajnej zabawy przekształciło się to w profesjonalne zajęcie.
Zaczął pan swoją międzynarodową karierę od trialu, był pan m.in. mistrzem Europy. Nie tęskni pan za nim?
- W przeszłości trial, a teraz halowe enduro to jest moja praca. Wykonuję ją rzetelnie, aby byli zadowoleni moi sponsorzy.
Kibice z uwagą śledzą doniesienia o finansach w Formule 1 czy na naszym "podwórku" w żużlu. A jak dochodowe są starty w halowym enduro (w USA używa się nazwy endurocross)?
- Może dokładnych kwot nie będę podawał. Mogę jednak powiedzieć, że jeśli będzie wszystko szło jak do tej pory, to za trzy, cztery lata już do końca życia nie będę musiał nic robić.
Znając pana charakter to można się założyć, że ten scenariusz się nie sprawdzi. Nie chodzi mi oczywiście o brak sukcesów, po prostu lubi pan nowe wyzwania, stawia sobie nowe cele. Jakie są te aktualne?
- Na razie zostały mi trzy rundy do końca mistrzostw Ameryki Północnej (po pięciu Polak prowadzi w klasyfikacji generalnej - PAP). Dlatego w tym momencie jest nie w porę planowanie nowych rzeczy. Na następne wyzwania przyjdzie czas.
Jako jednemu z nielicznych polskich sportowców udało się panu przebić na amerykańskim rynku. Może halowe enduro nie jest tam zbyt popularne?
- Ja jestem obecnie po prostu najszybszy w tej konkurencji na świecie. Nie wiem ile osób trenuje w USA endurocross. Do zawodów jest kwalifikowanych mniej niż 20. Przez kwalifikacje przewija się jednak kilkaset. Nie śledzę tego jednak, gdyż jako zawodnik z czołówki startuję od razu w głównych wyścigach.
Nie za często można spotkać Tadeusza Błażusiaka w Polsce. Obecnie przyjechał pan znów na kilka dni...
- Mieszkam w Andorze i tam jest moje miejsce na ziemi. Tam mam swój dom. Oczywiście mam drugi w USA, aby będąc tam kilka miesięcy w roku mieć gdzie mieszkać. Położony jest w okolicach Los Angeles.
Jak laikowi, który nigdy nie widział zawodów halowego enduro można je opisać?
- Ciężko przekazać słowami te emocje, które przeżywają kibice. Rywalizację najlepiej określić jako motocross z przeszkodami. W finale 10 najlepszych ściga się w hali na dystansie 10 okrążeń. Trzeba wykonywać skoki, utrudnieniem są kamienie, belki. Zainteresowanych zapraszam do Łodzi, gdzie 10 grudnia odbędzie się 2. runda mistrzostw świata w halowym enduro (Błażusiak będzie w zbliżającym się cyklu 2011/2012 bronił tytułu najlepszego zawodnika globu - PAP).


Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.