Wielkie rajdowe przeżycie - rozmowa z Adamem Małyszem, kierowcą rajdowym

autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-08-31, 12:37 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Adam Małysz, który został zmuszony do wycofania się z powodu awarii samochodu z Hungarian Baja, eliminacji mistrzostw Europy w rajdach terenowych, myśli już o następnej imprezie. - Mimo problemów to było wielkie przeżycie - powiedział PAP po powrocie z Węgier.

PAP: Jakie ma pan wrażenia po debiucie jako kierowca z licencją?

Adam Małysz: Start w Hungarian Baja był w pewnym stopniu sukcesem. Mogłem sprawdzić się jako kierowca rajdowy, porównać się do innych ekip i przekonać na własnej skórze, jak trudne decyzje czasami trzeba w tym sporcie podejmować. Z tej strony zrealizowaliśmy z zespołem RMF Caroline Team zakładane cele. Oczywiście mam ogromny niedosyt jeżdżenia. Miałem nadzieję na pościganie się na wszystkich odcinkach i trochę mi żal, że zapisy regulaminowe nie pozwoliły na dalszą jazdę. Niestety, czasami technika spłata figla.

Pana nauczycielem jest Rafał Marton. Jak ocenia pan współpracę?

- Dzięki olbrzymiemu wsparciu z jego strony udało mi się przygotować do trudnych warunków już wcześniej. Rafał jest bardzo dobrym nauczycielem, co widać było na metach poszczególnych etapów, które przejechaliśmy. Tylko dzięki jego wsparciu i zespołu pokonaliśmy znakomicie odcinki i samo to daje ogromną satysfakcję. Nie mogę się doczekać kolejnego rajdu i kolejnych wyzwań. Mam niesamowite przeżycia po Hungarian Baja.

Wiadomo, że w takich rajdach zdarzają się awarie, uszkodzenia samochodu, po których trudno jest wrócić do rywalizacji. Bywa, że załogi się wycofują. Czy przypadek na Węgrzech nie zniechęcił pana?

- W żadnym wypadku nie ma mowy o zniechęceniu. Zawsze chciałem jeździć, a usterki się zdarzają najlepszym. Takie zdarzenie nie może pozbawić marzeń. Wiem, że zespół ciężko pracuje nad samochodem, usprawnia go i modyfikuje, żeby takie sytuacje się nie zdarzały; z treningu na trening widać różnice. Ale wiem też, że trudno wszystko przewidzieć; po to startujemy w rajdach i trenujemy, aby wyłapać słabostki. Sam Rafał, dzięki doświadczeniu, jest w stanie wyjaśnić i pomóc mi zrozumieć to, co dzieje się z samochodem. Ale w przypadku tej awarii sam wiedziałem, że ze względów regulaminowych nie mogę jechać dalej.

Jakie ma pan plany na najbliższe tygodnie?

- Bierzemy pod uwagę udział w co najmniej kilku imprezach. Szykujemy się teraz do bicia rekordu prędkości w jeździe terenowej na poligonie w Żaganiu. Potem rajd Węgry-Rumunia. W październiku zmierzymy się z pustynią w Maroku.

Wszystko zapewne podporządkowuje pan Dakarowi. Żyje już pan tą imprezą czy raczej o niej nie myśli i skupia się na razie na przygotowaniach?

- Udział w rajdzie Dakar jest celem wszystkiego, co teraz robimy. Każdy trening i każde zawody mają nas przygotować do startu w Ameryce Południowej. Jeżeli dane mi będzie powalczyć z najlepszymi kierowcami, na pewno nie będę unikał rywalizacji, ale celem jest samo przejechanie trasy i osiągnięcie mety. Teraz muszę zdobyć doświadczenie, aby w kolejnych latach móc walczyć o miejsca. W najbliższym Dakarze, rywalizację o podium zostawiam Łukaszowi Łaskawcowi, który pojedzie na quadzie w barwach RMF Caroline Team i który już teraz pokazuje, że może Dakar wygrać.

W pana życiu niewiele się chyba zmieniło po zakończeniu kariery skoczka narciarskiego. Znowu nie ma pana w domu - treningi, starty, załatwianie spraw. Czy żona to akceptuje?

- Wbrew pozorom zmieniło się bardzo dużo. Oczywiście treningi i rajdy zajmują dużo czasu, ale mogę spokojnie myśleć o urlopie. Mogę już teraz zaplanować wyjazd na narty, które kocham. Pomiędzy startami i treningami mogę również więcej czasu poświęcić na życie rodzinne. A przy okazji spełniam swoje marzenia.

Ma pan czas na coś innego, niż ... samochód, np. na kino, telewizję, książkę, wizyty u przyjaciół, wyjście do pubu?

- Właśnie teraz mogę częściej przebywać z żoną, ze znajomymi. Oczywiście spełnianie marzeń wymaga poświęcenia czasu, ale po pierwsze jest on mile spędzony, a po drugie - nie szwędam się po domu bez celu. Mogę robić to co lubię, w czasie pomiędzy zabawą zadbać o bliskich

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Wierny Ziom

Adam, wracaj do MMA !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Domin88

życzę mu powodzenia ale nie wróżę wielkiej kariery w rajdach

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0