Anna Jesień: Nie będzie kontuzji, będą wyniki

autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-11-19, 12:58 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Najlepsza polska biegaczka na 400 metrów przez płotki Anna Jesień wiąże z nadchodzącym sezonem duże nadzieje. W rozmowie z PAP podkreśliła jednak, że warunkiem udanych startów będzie dobry stan zdrowia.

Miniony sezon nie był zdaniem Jesień udany. - Już od około trzech lat męczą mnie kontuzje. Był naderwany mięsień dwugłowy, dokuczała mi też łydka, no i wreszcie pod koniec marca tego roku poważne skręcenie kostki, więc trudno mówić o udanych startach. Staram się wprawdzie podchodzić do tego już mniej emocjonalnie, ale bardzo liczę na ten sezon, a zwłaszcza na igrzyska w Londynie.

Biegaczka zdaje sobie sprawę, że czeka ją dużo pracy. - I na pewno nie będzie łatwo. Myślę jednak, że jeżeli nie będzie kontuzji, to będą wyniki - stwierdziła.

W rozmowie z PAP trzykrotna olimpijka (Sydney 2000, Ateny 2004 i Pekin 2008) i brązowa medalistka MŚ w Osace (2007) podsumowała także zakończone w sobotę dwunastodniowe zgrupowanie w Zakopanem.

- Jak zwykle było udane i muszę przyznać, że trochę się tu zmęczyłam. Było pięć wycieczek w Tatry - na Giewont, Kasprowy Wierch, Kopę Kondracką, Halę Gąsienicową i do Doliny Kościeliskiej. Nie zabrakło biegania na stadionie i pracy nad wytrzymałością. Mieliśmy dwa treningi dziennie po około dwie godziny każdy, no a potem porządny odpoczynek i trochę odnowy biologicznej, czyli baseny termalne i masaże - wyliczała zawodniczka LŁKS Prefbet Śniadowo Łomża.

Zapytana o kolejne zgrupowania Jesień powiedziała, że najbliższe dwa tygodnie spędzi na treningach w Warszawie. - Planujemy też między innymi pod koniec stycznia wyjazd do Nowej Zelandii, potem znów chwila w Polsce, a wczesną wiosną chcielibyśmy potrenować gdzieś, gdzie jest ciepło. W marcu-kwietniu zwykle wchodzimy w kolce, a u nas niestety są wtedy jeszcze zbyt niskie temperatury. No a w połowie maja już pierwsze starty.

Od 2004 roku trenerem Jesień jest jej mąż Paweł. On też jest zadowolony z przebiegu obozu pod Tatrami. - To pierwsze zgrupowanie ogólnego przygotowania. W góry przyjeżdżamy zawsze po to, aby poprawić wytrzymałość, siłę dynamiczną oraz wydolność tlenową i tym razem również mocno nad tym wszystkim popracowaliśmy.

Dodał, że prócz Anny Jesień w Zakopanem trenowały trzy jego podopieczne - powracająca do biegania po kilkuletniej przerwie olimpijka z Aten (2004) Anna Pacholak-Guzowka (AZS-AWF Warszawa) a także Tina Polak-Matusińska (AZS AWF Katowice) i Marzena Kościelniak (TS Olimpia Poznań).

- Pracujemy nad ich jak najlepszym przygotowaniem ważnych w sezonie olimpijskim mistrzostw Polski, ponieważ na nich będą kwalifikacje na mistrzostwa Europy (Helsinki 27 czerwca-1 lipca), gdzie okaże się, kto pojedzie do Londynu - podkreślił Jesień.

Paweł Jesień podkreślił, że cała ekipa wkłada dużo pracy nie tylko w przygotowanie indywidualne ale i w odbudowę kobiecej sztafety.

- O niej głównie w tej chwili myślę, ponieważ chcąc wystartować na igrzyskach w Londynie sztafeta musi znaleźć się w światowej szesnastce. Ostatnie dwa lata były trudne, więc zdajemy sobie sprawę, że będzie ciężko. Liczę natomiast na dobre, nawet medalowe starty indywidualne. Tu moim zdaniem największe szanse na dzień dzisiejszy ma Ania Jesień - ocenił szkoleniowiec.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.