Ludzie czasami zaczepiają mnie na ulicy - rozmowa z Januszem Mysłowieckim, byłym zawodnikiem Prokomu II Trefl Sopot

autor: Marcin Jeż | 2008-09-03, 14:14 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Za ikonę obecnie występujących olbrzymów na koszykarskich parkietach uznawany jest mierzący 226 cm Yao Ming. Może nie każdy sympatyk basketu o tym wie, ale w zeszłym sezonie w rozgrywkach I ligi grał zaledwie kilka centymetrów niższy od chińskiego centra Janusz Mysłowiecki.

Marcin Jeż: W minionym sezonie występował pan w ekipie rezerw Prokomu Trefla Sopot, której ostatecznie udało się zachować pierwszoligowy byt. W sopockim teamie w każdym meczu notował pan średnio 4,7 punktu, 3,6 zbiórki i 1,7 bloku. Może być pan zadowolony z sezonu spędzonego w Sopocie?

Janusz Mysłowiecki: Miniony sezon nie był do końca dla mnie udany, ponieważ nie osiągnąłem wszystkich postawionych przed sobą celów. Wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną.

Co z najbliższym sezonem? Nadal będzie bronił pan barw Prokomu II?

- W przyszłym roku zmagań nie będę już zdobywał punktów dla ekipy z Sopotu. Podpisałem kontrakt z drugoligowym Turem Bielsk Podlaski.

Z jednego z wywiadów można było dowiedzieć się, że planuje pan wyjazd do Szwecji? Nadal rozważa pan tę opcję?

- Cały czas mam na uwadze wyjazd do Szwecji, możliwe, że w przyszłym sezonie będę tam grał. Jednak teraz chcę skupić się na obecnym sezonie.

Jakie różnice widzi pan pomiędzy polskim, a szwedzkim basketem?

- Zdecydowaną różnicą pomiędzy szwedzką, a polską koszykówką, jest poziom rozgrywek. Myślę, że grając w szwedzkiej lidze będę miał większe możliwości rozwoju, niż w Polsce. Tam są inne metody treningu.

Ze wzrostem 220 cm jest pan w ścisłej czołówce najwyższych polskich koszykarzy. Na pewno należy pan również do najwyższych ludzi w Polsce. Pamięta pan, w jakim wieku przekroczył pan granicę dwóch metrów wzrostu?

- Po ukończeniu ósmej klasy szkoły podstawowej miałem dwa metry wzrostu. Po powrocie z wakacji mierzyłem już 205 centymetrów.

Jak pan sobie radzi ze swoim wzrostem w życiu codziennym?

- W sytuacjach z życia wziętych, radzę sobie doskonale. Jedynie jakiś czas temu miałem problem z kupnem odzieży.

Ludzie czasami zaczepiają pana na ulicy?

- Często podchodzą do mnie obce osoby i pytają o wzrost, czasami proszą też o wspólne zdjęcie. Padają również różne pytania, na przykład, czym się zajmuję.

Od przeciętnego mężczyzny jest pan wyższy nawet o ponad głowę. Czy w pańskim życiu był taki moment, w którym zaczął się pan zastanawiać nad swoim wzrostem i dostrzegać jego zalety oraz wady?

- Nie zastanawiałem się nad swoją posturą, po prostu jest to dla mnie naturalne. Rodzice byli wysocy, więc należało się spodziewać, że i ja taki będę.

Nad jakimi elementami koszykówki musi pan jeszcze popracować, jeśli takie oczywiście są?

- Jestem jeszcze młodym zawodnikiem i muszę poprawić wiele elementów swojej gry.

Swoją przygodę ze sportem zaczął pan od gry w siatkówkę. Co spowodowało, że później przerzucił się pan jednak na koszykówkę?

- Koszykówką interesowałem się od zawsze. Jednak trafiłem do szkoły sportowej o profilu siatkarskim. Po czterech latach stwierdziłem, że siatkówka to nie jest sport dla mnie.

Oprócz basketu, na co zawsze znajdzie pan czas?

- Wolny czas poświęcam rodzinie, narzeczonej oraz znajomym, a moją pasją jest motoryzacja.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

TEST FUNKCJONALNOŚCI:Teraz oceniać komentarze może KAŻDY - także niezalogowany Czytelnik. Wyraź swoje poparcie dla wartościowych opinii dając Przeczytaj więcej o zmianach...

Ostatnie komentarze

Sortuj: