FGE: W Poznaniu nie załamują rąk
autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-31, 19:05 | źródło: PAP |
Mimo 18 porażek i ostatniego miejsca w tabeli ekstraklasy, w zespole koszykarek INEA AZS Poznań wciąż panuje optymizm. Władze klubu chcą w niedalekiej przyszłości zbudować solidną drużynę, pozyskać nowych sponsorów oraz postawić na szkolenie młodzieży.
Poznańska drużyna fatalnie spisuje się w obecnych rozgrywkach. Przegrała wszystkie 18 spotkań, a w ostatnim meczu po raz pierwszy udało się jej rzucić więcej niż 60 punktów. Miesiąc temu doszło do zmiany szkoleniowca - Krzysztofa Szewczyka zastąpił Ryszard Barański, ale zespół jak przegrywał, tak przegrywa.
- Jest kilka przyczyn takiej, a nie innej postawy drużyny. Jednym z powodów jest kontuzja Aleksandry Drzewińskiej, która dopiero teraz wraca do zespołu, ale nie jest jeszcze w optymalnej formie - wyjaśnił prezes sekcji Paweł Leszek Klepka.
- Myślę też, że staraliśmy się za wszelką cenę szukać oszczędności i zabrakło w sztabie szkoleniowym osoby, która odpowiadałaby za przygotowanie fizyczne. Bez tego nie ma co się bawić w profesjonalną koszykówkę. Widać, że naszym dziewczynom po prostu brakuje sił w czwartej kwarcie i czasami nie potrafią utrzymać korzystnego rezultatu - dodał.
Działacze jednak nie załamują rąk i starają się zbudować nową strukturę organizacyjną, która pozwoli na stworzenie w niedalekiej przyszłości zespołu walczącego o coś więcej niż utrzymanie w ekstraklasie. Powołano nowy zarząd oraz nawiązano współpracę z jedną z firm marketingowych, która ma zająć się szukaniem sponsorów.
- Przed nami są nowe wyzwania. Odchodzimy od planów jednorocznych i przymierzamy się do stworzenia trzyletniej strategii rozwoju klubu. Zdajemy sobie sprawę, że nie możemy już liczyć na pieniądze z budżetu miasta, w którym może zupełnie zabraknąć środków na sport kwalifikacyjnych. Dlatego mamy wiele innowacyjnych pomysłów, które mają na celu zwrócić uwagę sponsorów. Stawiamy też przede wszystkim na szkolenie młodzieży. Klub ma pod sobą aż 500 dziewczyn uprawiających koszykówkę - to olbrzymi potencjał - wyjaśnił nowy wiceprezes zarządu sekcji AZS Tomasz Długiewicz.
Jak dodał, sporym atutem w rozmowach ze sponsorami ma być... brak zadłużenia. - Nie jest tajemnicą, że niektóre kluby mają kłopoty finansowe, a po pozyskaniu sponsora jego pieniądze idą w pierwszej kolejności na spłatę długów. U nas pieniądze sponsora pójdą na budowę nowej drużyny. W tej chwili nie mamy żadnych zaległości wobec zawodniczek - podkreślił Długiewicz.
Warunkiem rozwoju drużyny jest gra w najwyższej klasie rozgrywkowej, a z tym może być problem. Dlatego władze klubu nie ukrywają, że w przypadku degradacji, będą chciały wykupić tzw. dziką kartę, której koszt wynosi 50 tys. złotych.
- Wiele klubów wiąże ledwo koniec z końcem i nie sądzę, by wszystkie 14 zespołów przystąpiło do rozgrywek w przyszłym sezonie. Dlatego też zakładamy, że właśnie dzięki "dzikiej karcie" pozostaniemy w elicie - podsumował Klepka.



