NBA: Słabeusz z Kanady lepszy od Phoenix, seria Gortata trwa

autor: Jacek Konsek | 2012-01-25, 07:06 | źródło: inf. własna / Yahoo |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Niespodziewaną porażkę ponieśli koszykarze Phoenix Suns, którzy we własnej hali nie sprostali Toronto Raptors 96:99. Kanadyjski zespół do wygranej poprowadził Andrea Bargnani (36 pkt), a Marcin Gortat zanotował dziewiąte z rzędu double-double, zdobywając 21 punktów i 12 zbiórek.

Raptorki nie wygrały w Phoenix od lutego 2004 roku, przegrywając 14 meczów z rzędu. Wydawało się, że seria ta zostanie przedłużona, bowiem jedyny kanadyjski zespół w NBA spisuje się w bieżących rozgrywkach mocno przeciętnie.

Nic z tych rzeczy - kapitalne zawody rozegrał Andrea Bargnani, który powrócił po sześciu meczach absencji (kontuzja łydki) i zdobył 36 punktów, z czego 18 w kluczowej trzeciej kwarcie. 19 oczek dołożył Leandro Barbosa, były strzelec Słońc.

W pierwszej połowie gospodarze prowadzili różnicą nawet 14 punktów. Byli skuteczni, a grę świetnie kierował Steve Nash, autor 17 punktów, 14 asyst i siedmiu zbiórek. Seria 10:0 w trzeciej odsłonie i trafiający raz za razem Bargnani szybko zniwelowali deficyt i wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do ostatniej syreny.

- Brakowało nam energii i to była przyczyna naszej porażki, szczególnie w trzeciej kwarcie. Pokonali nas dzięki możliwości zdobywania punktów drugiej szansy. Decydowały szczegóły, takie jak szybsze poruszanie się na parkiecie czy wydobywanie bezpańskich piłek - podsumował Nash.

Mimo porażki, znów słowa uznania należą się Marcinowi Gortatowi. Polak z 21 oczkami (9/16 z gry) i 12 zbiórkami był najlepszym zawodnikiem ekipy Alvina Gentry'ego i zanotował dziewiąte z rzędu double-double. - To kolejny wielki mecz Polaka, który rozgrywa niesamowity sezon - chwalili naszego rodaka komentatorzy stacji ESPN.

Dla Suns, którzy na dobre ugrzęźli w dolnych rejonach Konferencji Zachodniej, była to 11 porażka w 17 meczu obecnego sezonu.



***

Carmelo Anthony zdobył tylko 1 punkt (0/7 z gry, najgorszy mecz w karierze!) a mimo to New York Knicks pokonali na wyjeździe Charlotte Bobcats 111:78 i przerwali fatalną serię sześciu kolejnych porażek.

- Czasami obrońcy pilnują go bardzo mocno, bo wiedzą, że jest naszą opcją numer jeden. On jednak wie jak w takich sytuacjach być efektywnym - znajduje graczy na wolnych pozycjach. Dzięki temu i my jesteśmy skuteczni - powiedział Tyson Chandler, który z 20 punktami i 17 zbiórkami był liderem Knicks.

Zespół z Wielkiego Jabłka z bilansem 7-10 balansuje na granicy play off, lecz być może pomoże im powracający do pełni zdrowia Baron Davis, który lada dzień ma dołączyć do ekipy Mike'a D'Antoniego.

Dwight Howard został najlepszym strzelcem w historii Orlando Magic. "Superman" zdobył 14 punktów i prześcignął w tej klasyfikacji Nicka Andersona. Magicy pokonali na wyjeździe Indianę Pacers (102:83), dla której była to pierwsza porażka we własnej hali.

- To wielkie osiągnięcie i znaczy dla mnie dużo. Niewielu zawodników w lidze może powiedzieć przecież, że są najlepszymi strzelcami w historii swojej drużyny - przyznał Howard, który zdobył dla Magii 10657 punktów.

Nie najlepsze spotkanie przeciwko swojej byłej drużynie rozegrał LeBron James, który przeciwko Cavs zdobył 18 punktów. Na szczęście dla Miami Heat, wciąż grających bez Dwyane Wade'a, kolejny kapitalny występ zanotował Chris Bosh. Leworęczny podkoszowy wywalczył 35 oczek, w tym aż 17 w ostatniej kwarcie.

Spotkanie na Florydzie nadspodziewanie długo było wyrównane. Żar dopiero w czwartej kwarcie zapewnił sobie zwycięstwo, już 12 w obecnym sezonie.

- Wytrzymaliśmy całe 48 minut. Jedyna rzecz, która mnie niepokoi to 22 straty, to zabija nasz młody zespół - kręcił głową Byron Scott, szkoleniowiec Cleveland.

Wyniki:

Indiana Pacers - Orlando Magic 83:102

(R. Hibbert 16 (12 zb), D. Granger 16, D. Collison 11 - R. Anderson 24, J.J. Redick 15, D. Howard 14)

Charlotte Bobcats - New York Knicks 78:111
(K. Walker 22, G. Henderson 15, D. Brown 15 - T. Chandler 20 (17 zb), L. Fields 18, A. Stoudemire 18)

Miami Heat - Cleveland Cavaliers 92:85
(C. Bosh 35, L. James 18, N. Cole 10 - K. Irving 17, S. Samuels 15, A. Varejao 11 (11 zb))

Phoenix Suns - Toronto Raptors 96:99
(M. Gortat 21 (12 zb), S. Nash 17 (14 as), H. Warrick 17 - A. Bargnani 36, L. Barbosa 19, J. Johnson 18 (10 zb))

Portland Trail Blazers - Memphis Grizzlies 97:84
(L. Aldridge 23, J. Crawford 15, W. Matthews 13 - O.J. Mayo 20, R. Gay 11, T. Allen 8)

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Lothian

No i po zwycięstwie nad Suns, "słabeusze" wygrali z Utah :-)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
smok

Gortat jaki kozak się zrobił.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
celt

Zastanawiam się dlaczego autor w pierwszym zdaniu napisał:"Niespodziewaną porażkę ponieśli koszykarze Phoenix Suns". W NBA każdy może wygrać z każdym, tym bardziej Toronto z Phoenix bo to bardzo zbliżony poziom tym bardziej że do gry w końcu wrócił Bargnani.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
iksinski

i to jest wlasnie to o czym pisze od dawna - fajnie, ze Gortat notuje swietne statystyki, bo glosno o nim nie tylko w Polsce ale i w stanach, tylko co poza tym? Grac tak i tkwić w takim Phoenix? czy moze jeszcze raz, tym razem z wiekszym bagażem doswiadczenia sprobowac w lepszym zespole? ja jestem za ta drugą opcją, bo jednak liczą sie sukcesy w postaci tytułów, a nie takieś tam double-double (szacunek za to).

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Pędzel

niech gortat pomysli o lepszym zespole niz Phoenix bo widac, ze im dalej w las, tym gorzej sobie Phoenix radzi. jak jeszcze Nash zakonczy kariere, odejdzie Gortat, to nie wiem czy Phoenix byloby w stanie wygrac jakis mecz w lidze (przy obecnej kadrze).

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Bandit Baracuda

Nie mogę patrzeć jak Suns przegrywają mecz za meczem. Zgadzam się, że trzeba by zmienić trenera -już najwyższy czas. Zobaczcie kto dobija Słońca ostatnio. Byli zawodnicy z klubu z Arizony:S.Marion,Barbosa...Oczywiście mecz kapitalny rozegrał Bargnani i to był gwóźdź do trumny. Swoją drogą to NBA jest piękne i nieprzewidywalne. Dziś Suns wygrywa z Bostonem, by jutro przegrać z Raptors.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
ZastalPany

Brawo moje kochane "Dinozaury"!!!
Kapitalne zawody Bargs'a, no i wreszcie udało się zdobyć hale w Phoenix:)
To był jedyny mecz w sezonie gdzie nie kibicowałem zbytnio Gortatowi (choć ciesze się z jego statystyk) i Suns, ale od dziś już wszystko wraca do normy. GO RAPTORS, GO SUNS!!!:)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Vogel

Niestety, ale w PHX wszystko się opiera na systemie Nash + 5 (tutaj Gortat). Nie ma innych mocnych ogniw, i reszta gra w kratkę.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0

ostatnia odpowiedź: 25 stycznia 2012 [1 komentarz tej dyskusji]

QSalek

Brawo brawo brawo, oby seria trwała jak najdłużej. Tym, którzy martwią się słabością zespołu powiem, że Marcin na tzw "widelcu" jest od swojego udziału w finale. Szefowie klubów do tej pory nie byli tylko pewni, czy potrafi poradzić sobie też w sezonie zasadniczym. Grając nawet w słabej drużynie jak Suns Marcin pokaxuje, że potrafi grać

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Pruchin

Włoska robota można powiedzieć występ jaki zanotował Bargnani. Suns powinni zwolnić trenera , ale czy nowy będzie stawiał na Gortata? Mam nadzieje że tym sezonem Marcin zyska uznanie wszystkich w NBA , tego mu życzę! ZDROWIA MARCINIE i graj swoje !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Przem

Marcin cały czas w formie, lubię ostatnio poranki w pracy!:)Szkoda,ze razem z Nashem nie wygrywają.Reszta Suns mało daje i trener słaby.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 1
wislander

Brawo Marcin po raz kolejny zamknąłeś usta krytykom! Szkoda tylko, że do Twojego poziomu nie dostosowuje się reszta zespołu i jeśli tak dalej pójdzie marzenia o play-off szybko zostaną rozmyte, a szkoda.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 2
greenpi

Ależ te Słońca są marne w tym sezonie, ale tak to jest jak dwóch graczy punktuje, a reszta niewiele wnosi. Przy obecnej kadrze o playoffach mogą jedynie pomarzyć.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Senti

Z jednej strony to dobrze, że Gortat spisuje się w NBA znakomicie, jednak martwią mnie ciągłe porażki Suns. Nawet jak Marcin będzie cały czas dobrze grał to wątpię, żeby było o nim głośno przy takiej dyspozycji zespołu

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 2