Przepis o dwóch Polkach na parkiecie musi wrócić - rozmowa z Jackiem Winnickim

autor: Adam Zasimowicz | 2012-01-23, 21:14 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powrót przepisu o dwóch Polkach na parkiecie w meczach ekstraklasy to - zdaniem nowego szkoleniowca reprezentacji koszykarek Jacka Winnickiego - podstawowy warunek rozwoju młodych i budowania siły kadry narodowej. Obecnie występuje jedna zawodniczka.

Olga Miriam Przybyłowicz (PAP): Jak patrzy pan na reprezentację koszykarek, Polską Ligę Koszykówki Kobiet, jako trener męskiej drużyny (PGE Turów Zgorzelec)?

Jacek Winnicki: Koszykówka jest jedna. Nie ma żeńskiej i męskiej, choć z drugiej strony trudno porównywać pracę z kobietami i mężczyznami. Jedno jest pewne. Przepis o dwóch Polkach na parkiecie w meczach ekstraklasy powinien wrócić jak najszybciej. Te same zasady - o dwóch Polakach - obowiązują w lidze koszykarzy i nikt nie myśli, by to zmieniać. Cieszę się, że tę samą potrzebę dostrzegają władze PZKosz. Tylko w ten sposób potencjalne kadrowiczki będą mogły zdobywać doświadczenie, podnosić swoje umiejętności, brać odpowiedzialność.

Czy chciałby pan wzmocnić reprezentację zagraniczną rozgrywającą, bo na tej pozycji od lat rywalki Polek mają największą przewagę?

- Dostrzegam taką potrzebę, ale nic na siłę. Chcę, żeby w reprezentacji grały najlepsze zawodniczki. Nie ma mowy o naturalizowaniu kogoś tylko dlatego, że jest mało czasu, by zdążyć przed eliminacjami mistrzostw Europy. Mamy razem z PZKosz. pewne typy, kandydatury, ale za wcześnie, by mówić o konkretach.

W eliminacjach do mistrzostw Europy 2013, które rozpoczną się już 13 czerwca, rywalkami Polski będą Serbia, Czarnogóra, Estonia i Szwajcaria. Jak pan ocenia siłę grupy?

- Są dwie mocne drużyny: Serbia i Czarnogóra oraz dwie teoretycznie słabsze. Myślę, że sprawa awansu rozstrzygnie się pomiędzy nami i dwiema pierwszymi wymienionymi ekipami. Nie wiadomo, w jakim składzie wystąpi Czarnogóra, która tak znakomicie radziła sobie na EuroBaskecie w Polsce. Czy zagrają jej dwie czołowe, doświadczone zawodniczki - naturalizowana Amerykanka Anna de Forge oraz Jelena Skerovic. Nie ma co się oglądać na rywalki. Nasz cel jest jasny: awans do mistrzostw i zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby to osiągnąć.

Kiedy rozpoczną się przygotowania? Być może do początku czerwca będzie pan zajęty pracą w klubie ze Zgorzelca, jeśli PGE zagra w finale MP (ostatni mecz może się odbyć najpóźniej 5 czerwca - PAP). Jak pogodzi pan te obowiązki?

- Ustaliłem ze związkiem, że pełne zaangażowanie w pracę z reprezentacją rozpoczynam po wypełnieniu kontraktu z PGE Turów. Znam polską ligę kobiet, śledzę to, co się dzieje. Powołałem już 14 zawodniczek na mecz z Gwiazdami PLKK. Zgrupowanie żeńskiej kadry zaplanowałem na 15 maja. W pierwszej fazie przygotowań realizowaniem mojej koncepcji zajmą się trenerzy asystenci. Nie ma wiele czasu na selekcję, długie zgrupowania.

Jaka jest różnica między pracą w klubie i reprezentacji?

- Najważniejszy jest czas - w kadrze jest go znacznie mniej niż w klubie, gdzie pracuje się przez dziewięć-dziesięć miesięcy. Kluczem w pracy z drużyną narodową jest to, by dostosować strategię prowadzenia zespołu do możliwości jej realizacji. Celem jest zbudowanie zespołu, atmosfery, wykorzystanie atutów tych zawodniczek, które mamy.

Do treningów w nowym klubie - CCC Polkowice - po przerwie spowodowanej urodzeniem dziecka powraca liderka drużyny narodowej Agnieszka Bibrzycka. Czy widzi ją pan w składzie swojej drużyny?

- Jestem po pierwszej krótkiej rozmowie z Agnieszką. Nie jest teraz ani dalej, ani bliżej reprezentacji. Agnieszka musi ułożyć swoje sprawy na nowo, połączyć macierzyństwo z zawodowym sportem. To najważniejsze dla niej i dla mnie jako trenera reprezentacji. Na razie za wcześnie, by cokolwiek przesądzać. Nie ulega jednak wątpliwości, że reprezentacja z Bibrzycką i bez to dwie różne drużyny.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Ron

kibicprawdziwy, możemy sobie gdybać i analizować, ale dopóki ktoś nie przerwie tego kręgu absurdu, to nic się zmieni. Nie da się nic zmienić w tym też od razu, trzeba na to czasu, ale związek swoimi przepisami nie ułatwia sprawy, a i skąd wziąć nagle tyle dobrych zawodniczek, by było w czym wybierać. Na szczęście jest jeszcze trochę klubów, które szkolą młodzież i to w dużych ilościach, ale obecna sytuacja w klubach na pewno nie ułatwia tej młodzieży odważniej stawiać na koszykówkę, widząc jaka jest w większości rola polskich zawodniczek. Może to jest znak, że trzeba szukać szczęścia za granicą, jak choćby Gortat, którego kariera pewnie nigdy by nie zaistniała, gdyby nie wyjechał. Zgadzam się z tym, że od zawodników zagranicznych można się wiele nauczyć, i podnosi to ogólny poziom ligi, ale gdzie potem wykorzystywać te umiejętności, gdy gra się mało, albo wcale. Nawet najintensywniejszy trening nie zastąpi minut na parkiecie w walce o punkty. A kluby wolą popadać w skrajność i maksymalnie wykorzystywać zagranicznych graczy. Byłoby świetnie, gdyby nie było problemem znaleźć te 14 zawodniczek, ale mieć, tą 30 która stanowiłaby o sile ligi, a i byłoby w czym wybierać do reprezentacji, bo byłaby naturalna walka o grę, a tak nie ma nawet za bardzo w kim wybierać i kolejny raz zastanawiamy się komu można dać obywatelstwo, żeby wspomóc drużynę, to jest błędna droga.
Jeszcze co do tej kwestii o ostatnim euro, to to, że zabrakło jednej czy dwóch zawodniczek, nie oceniam jako przyczyny niepowodzenia. Trener miał inne do dyspozycji, ale myślę, że ogólna koncepcja gry nie wypaliła i tu pewnie żadne inne zawodniczki by tego nie zmieniły.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibicprawdziwy

do Ron: 1/nie należy mylić drużyny narodowej z klubami; 2/ile w Polsce jest koszykarek z pewnym poziomem umijętności żeby zasilić nimi 14 ekip grających w PLKK. Wystarczyło że dwie zawodniczki się posypały na ME i jak zagrała Polska?;3/jeżeli patrzeć przez pryzmat piłki nożnej to żadna Euroliga(czy w kosza czy w siatkę) nie będzie atrakcyjna.Jednak jest to duża forma marketingu i firmy sponsorujące mają z tego korzyści;4/koszykówka jest jednym z głównych dyscyplin sportu, granych na całym świecie,to że tvp nie pokazuje za często kosza kobiet to tylko ich głupota; 5/zainteresownie kibiców wzrasta dzięki wynikom drużyny narodowej a od wielu zagranicznych zawodniczek można się wiele nauczyć;6/nie jest prawdą że wszędzie Polki grają tylko jakieś marginesy, są kluby gdzie Polki grają dużo i nieżle.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Ron

Podoba mi się to co mówi Winnicki, ale wątpię, żeby coś się szybko zmieniło z tym durnym przepisem. Nie widzę jednak tego, że tak łatwo da się pogodzić obowiązki trenera w klubie i kadrze. A Ty kibic, jesteś pewnie jakimś menagerem, albo prezesem, że się tak martwisz o frekwencje na meczach i o sponsorów. Jak dla mnie, Twoja orientacja w świecie koszykówki jest słaba. Euroliga, to nie jest aż taka nobliltacja, jak sobie myślisz. Są za to igrzyska olimpijskie, są mistrzostwa świata, gdzie tam jest prawdziwa szansa na promocje kraju i dyscypliny, i takie imprezy, jest okazja zobaczyć w TV, a wątpię, żebyś mógł choćby usłyszeć o Eurolidze w naszych mediach, gdy przyjdzie czas finału, ale jakie szanse,ma drużyna narodowa, skoro koszykarki, to często tylko dodatek do drużyny. Polska liga byłaby atrakcyjniejsza dla kibiców i sponsorów, gdyby było więcej polskich zawodniczek, stanowiących o sile drużyny, a tak, to jest zamknięty krąg, klubu prześcigają się w sprowadzaniu zagranicznych zawodniczek, a Polki w każdym wariancie są tylko zmienniczkami. Więc gdzie mają się ogrywać i jak w takiej sytuacji wyrabiać w sobie nawyk, że odpowiedzialność za wynik leży na nich, jak nie leży. Jedna Ewelina Kobryn, to trochę mało. Takie imprezy międzynarodowe, to szansa na zainteresowanie koszem osób, które na co dzień, koszykówka nie interesuje, ale jakby były wyniki reprezentacji, to na pewno o polskim koszu byłoby głośno i później miałby to odzwierciedlenie w zainteresowaniu rozgrywkami klubowymi. Ale nie ma wyników, bo nie ma dobrych, ogranych koszykarek. Promocja basketu przez związek też pozostawia dużo do życzenia, jak się patrzy na promocje i organizacje zawodów rozgrywanych u nas. Zostaje mieć nadzieje, że kiedyś coś się zmieni i będzie lepiej.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
kibicprawdziwy

...zabija polską koszykówkę? To znajdzcie sponsorów którzy będą chcieli ładować kasę na słabą PLKK, bo w Eurolidze polskie zespoły wylecą po pierwszej rundzie.A na mecze w PLKK będzie przychodzić góra 500-600 osób.Ale to bedzie rozwój koszykówki...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
zielona

BRAWO!!! PANIE TRENERZE .PRZEPIS O JEDNEJ POLCE ZABIJA POLSKĄ KOSZYKÓWKĘ.JAK NAJSZYBCIEJ TO ZMIENIĆ.A DLA WIDZEWA NAGRODA OD PREZESA PZKOSZ !!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
BostonKG

To kiedy wróci przepis o dwóch polkach? Po co w ogóle było coś takiego wprowadzać. Ja jakoś mam większą raadoche oglądają dobra grę Polek. Zagraniczne, powinny być tylko uzupełnieniem, a nie odwrotnie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 1