Dardan Berisha: Mimo porażki, zagraliśmy dobre zawody

autor: Michał Fałkowski | 2012-01-22, 12:00 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dardan Berisha zdobył 10 punktów przeciwko PGE Turowowi Zgorzelec, ale jak wszyscy gracze Anwilu Włocławek, miał problemy ze skutecznością i ostatecznie to goście wywieźli z Hali Mistrzów bardzo cenne zwycięstwo. Po ostatniej syrenie Kosowianin z polskim paszportem posypał głowę popiołem, ale również odważnie stwierdził, że to było jedno z najlepszych meczów Anwilu w tym sezonie.

Koszykarze Anwilu Włocławek zapowiadali, że nie odpuszczą PGE Turowowi Zgorzelec w piątkowym meczu, który hitowo rozpoczynał 23. kolejkę Tauron Basket Ligi. Wszystko za sprawą tego, że w pierwszej części sezonu zasadniczego podopieczni Emira Mutapcicia doznali z rąk rywali prawdziwej klęski - przegrali tamto spotkanie 60:87.

Początek pojedynku okazał się jednak bardzo bolesny. Włocławianie bardzo mocno chcieli zaakcentować swoją dominację na parkiecie, ale co z tego, że grali szybko, pomysłowo i starali się wykorzystać swoją najsilniejszą broń, czyli Corsley’a Edwardsa, skoro równocześnie nie byli skuteczni. Turów tymczasem już po pierwszej kwarcie prowadził 23:14, a na początku drugiej - 27:14.

- Początek meczu nam nie wyszedł i później niestety musieliśmy gonić. Nie wiem dlaczego tak się stało, bo zakładaliśmy, że to my będziemy prowadzić kilkoma punktami po kilku minutach - powiedział Dardan Berisha, rzucający Anwilu, dodając po chwili - Łatwo się jednak nie poddaliśmy i wystarczyło tylko kilka dobrych minut, byśmy znowu uwierzyli w siebie i wrócili do gry. Tym samym okres między 12. a 17. minutą gospodarze wygrali 20-5 i jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie 34:32.

- Walczyliśmy ze wszystkich sił, graliśmy dużo lepiej niż z Zastalem Zielona Góra. I momentami naprawdę wyglądało to dobrze. Turów to bardzo silna drużyna, ma w swoich szeregach kilku znakomitych koszykarzy, więc nie mogło być mowy o łatwej przeprawie - kontynuował swój wątek Berisha. I choć jego zespół prowadził w 37. minucie 65:61, na 20 sekund przed końcem dwa rzuty wolne Ronalda Moore’a dawały większe nadzieje zgorzelczanom (67:69). Wówczas jednak w Berishy obudził się instynkt killera - na trzy sekund przed końcem polski obrońca minął swojego obrońcę i trafił o tablicę.

- Rzeczywiście, tamten rzut wpadł do kosza, ale co z tego, skoro w całym meczu miałem spore problemy z umieszczeniem piłki w obręczy. Nie trafiłem na przykład żadnej trójki. Oni z kolei trafiali kluczowe rzuty, a do tego lepiej grali na tablicach. Często ponawiali akcje i któraś taka zbiórka musiała wreszcie zamienić się na punkty. Na przykład taki Aaron Cel nie trafiał cały mecz, ale w dogrywce przymierzył ważną trojkę - stwierdził Berisha, mając na myśli rzut, po którym Francuz z polskim paszportem przełamał włocławian (75:73) na półtorej minuty przed końcem.

Ostatecznie PGE Turów wygrał piątkowy mecz 84:79 i tym samym nadal ma szansę na pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym. Anwil z kolei w dalszym ciągu nie może być pewny swojej bytności w górnej części tabeli przed kolejną fazą. - Oczywiście, przegraliśmy te zawody, więc nie możemy być zadowoleni. Jednocześnie jednak uważam, że zagraliśmy dobre zawody, a przegrać z Turowem to żaden dyshonor. Przez cały mecz bardzo dobrze broniliśmy, a wynik jest wysoki, bo graliśmy dodatkowe pięć minut. Myślę, że musimy wyciągnąć wnioski z tej porażki i w kolejnych spotkaniach zagramy na pewno lepiej - stwierdził na koniec Berisha.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane wydarzenia

Anwil Włocławek PGE Turów Zgorzelec

Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec  
20 stycznia, 19:30

79 : 84
Relacja


Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.