Nie gramy po to, żeby przegrywać - rozmowa z Damianem Kuligiem, zawodnikiem PBG Basket Poznań

autor: Kamil Górniak | 2011-12-24, 10:35 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Damian Kulig to bardzo ważne ogniwo w zespole PBG Basket Poznań. W piątkowych zawodach przeciwko Siarce Tarnobrzeg był najlepszym graczem swojej ekipy, ale nie uchroniło to jego zespołu od porażki. Poznaniacy nie składają jednak broni i będą walczyć w kolejnych potyczkach o awans do najlepszej ósemki.

Kamil Górniak: Liczyliście na pewno na wygraną i przełamanie tej wyjazdowej niemocy. Nie udało się.

Damian Kulig: Przyjechaliśmy tutaj żeby wygrać i zrobić sobie taki prezent na święta. Niestety nie udało się. Szkoda tego meczu, gdyż fatalnie zagraliśmy w ostatniej części zawodów. Rzuciliśmy zaledwie dziewięć punktów. To nie powinno się nam zdarzyć. Cóż wracamy do domu z wyjazdu z kolejną porażką.

Trzecia kwarta była dobra w waszym wykonaniu. Prowadziliście i wydawało się, że odskoczycie Siarce i będziecie kontrolować przebieg gry. Stanęliście jednak od połowy ostatnie odsłony spotkania i to się na was zemściło, bo przegraliście.

- Zgadza się. W naszą grę wkradł się jakiś chaos i nie potrafiliśmy zdobyć w ogóle punktów. Nie może tak być, że w decydującej o losach potyczki kwarcie rzucamy zaledwie dziewięć oczek.

W drugiej kwarcie cztery faule miał już wasz rozgrywający Micić. Faul techniczny był dość problematyczny, a dodatkowo potem kontuzje złapał Lichodzijewski.

- Dokładnie. Było jednak widać, że potrafiliśmy jakoś wypełnić lukę po Djordje Miciciu, który miał cztery faule. Staraliśmy się walczyć, ale czegoś w końcówce nam zabrakło i niestety ponosimy kolejną porażkę.

Do pewnego momentu byliście dobrze dysponowani w rzutach za trzy punkty. Coś się jednak zacięło i w tych ważnych chwilach w końcówce rzut już zawodził.

- Zaczęliśmy grać zbyt chaotycznie i nerwowo. Oddawaliśmy zbyt szybko rzuty, które były niecelne. To skutkowało, że Siarka kończyła akcje z kontry, odskoczyła i utrzymała przewagę do końcowej syreny.

W Poznaniu liczyli, że Basket będzie grał lepiej i tych wygranych będziecie mieć na swoim koncie nieco więcej.

- Na pewno tak. Każdy z nas liczy na wygraną. Nie gramy po to, żeby przegrywać, ale odnosić zwycięstwa. Nie jest tak, jakbyśmy chcieli. Nie możemy chodzić z opuszczonymi głowami i poddawać się. Do końca sezonu jest jeszcze trochę spotkań i będziemy jeszcze wygrywać. Chcemy awansować do play off.

Waszym problemem wydaje się być krótka ławka i trener nie ma sporego manewru, aby rotować składem. Jest dużo młodych graczy, którzy na tym poziomie jeszcze nie grali.

- Mamy wąską rotację, ale musimy robić wszystko, aby dawać sobie z tym radę. W niektórych meczach to się udawało, w niektórych nie. Miejmy nadzieję, że teraz to był taki przedświąteczny niewypał i po świętach wrócimy do naszej gry, którą prezentowaliśmy np. w Zgorzelcu i będziemy wygrywać.

Liga w tym sezonie jest długa i tak skonstruowana, że nawet przy słabszym starcie w drugiej fazie rozgrywek można wywalczyć awans do play off.

- Zgadza się. Liga jest długa. Zostało jeszcze trochę spotkań w tej pierwszej rundzie. Potem w kolejnej fazie liga jest dzielona i znów gra każdy z każdym. Jest sporo tych meczów także szansa na play off jest. Musimy jednak teraz wygrać jeszcze kilka spotkań. Potrzebujemy zdobyć jeszcze trochę tych punktów, aby w następnej rundzie mieć lepszą pozycję startową.

W tej drugiej połówce będą zespoły teoretycznie słabsze. Nie będzie spotkań z Anwilem, Czarnymi czy Turowem.

- Nie można mówić, że słabsze. Punkty przechodzą z pierwszej rundy i są sumowane. Potrzebujemy ich sporo. Wtedy łatwiej i spokojniej będzie nam się grać w tej drugiej fazie rozgrywek i będziemy mogli załapać się do najlepszej ósemki.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.