Bez zaskoczenia - relacja z meczu Asseco Prokom Gdynia - Montepaschi Siena

autor: Jędrzej Szerle | 2011-12-22, 00:03 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Asseco Prokom Gdynia zakończył swoje występy w Eurolidze w tym sezonie porażką z Montepaschi Siena 53:79. Choć mistrz Polski przez trzy kwarty walczył z utytułowanym przeciwnikiem, to ostatnie 10 minut Włosi wygrali 9:29 zapewniając sobie zwycięstwo.

Montepaschi Siena przyjechał do Gdyni jako faworyt i nie bał się tego pokazać. Chociaż Włosi grali bez Bo McCalebba, Krzysztofa Ławrynowicza i Rimantasa Kaukenasa, to na parkiecie nie było tego widać, a trener Tomas Pacesas zmuszony był poprosić o czas już w trzeciej minucie, kiedy Asseco Prokom przegrywał 0:8. Rozmowa ze szkoleniowcem pomogła mistrzom Polski, którzy szybko odrobili straty. Ogromna w tym zasługa zwłaszcza Przemysława Zamojskiego i Adama Hrycaniuka, którzy zdobyli w pierwszej kwarcie po 6 punktów. Asseco Prokom pokazał w pierwszej kwarcie dwa różne oblicza i można było mieć nadzieję, że to drugie, lepsze, będzie trwało przez większość meczu.

Początek drugiej kwarty faktycznie wciąż upływał pod znakiem skutecznej gry gdynian - kolejną trójkę trafił Zamojski, skuteczniej rzucał także Donatas Motiejunas. Włosi jednak przyspieszyli, na co Asseco Prokom nie potrafił znaleźć sposobu. Doskonale grał Igor Rakocević, a przewaga Montepaschi na cztery minuty przed końcem drugiej kwarty wynosiła już 10 punktów. Mistrz Polski z akcji na akcję prezentował się coraz gorzej, swoją grą przypominając niechlubną porażkę w Uniksem Kazań. Mistrz Polski przegrywał do połowy 23:37, a kibice na hali w Gdyni mieli coraz mniejsze nadzieje na to, że ostatni mecz w Eurolidze zakończy się zwycięsko.

Dłuższa rozmowa z trenerem Pacesasem poprawiła styl gry drużyny, która powoli zaczęła odrabiać stratę. Wciąż świetnie grał Hrycaniuk, który w końcu pokazał reprezentacyjną formę, a pomagali mu mu Jerel Blassingame i Oliver Lafayette. Montepaschi grało spokojniej, ale Rakocević wciąż był nie do zatrzymania, a Shaun Stonerook popisał się widowiskowym wsadem. Problemem były także cztery faule Motiejunasa, bez którego ciężko było sobie wyobrazić grę mistrzów Polski. W ostatnich sekundach, po kolejnej trójce Zamojskiego, Asseco Prokom przegrywał zaledwie sześcioma punktami i nie tracił szans na zwycięstwo.

Ostatnia kwarta pokazała siłę mistrzów Włoch, którzy nie dali szans gospodarzom. Ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Pietro Aradori, który raz po raz trafiał i na swoim koncie zapisał 23 punkty. Asseco Prokom natomiast stanął w ofensywie, za pięć przewinień parkiet opuścił Motiejunas, a sam Hrycaniuk nie był w stanie odwrócić losów meczu.

Asseco Prokom Gdynia - Montepaschi Siena 53:79 (16:18, 7:19, 21:13, 9:29)

Asseco Prokom: Hrycaniuk 16, Zamojski 12, Lafayette 6, Szczotka 5, Motiejunas 4, Dmitriew 4, Seweryn 2, Blasingame 2, Łapeta 2, Sikora 0, Frasunkiewicz 0, Kuebler 0.

Montepaschi: Aradori 23, Rakocević 9, Ress 8, Andersen 6, Thornton 6, Michelori 6, Moss 6, Carraretto 4, Lechthaler 4, Stonerook 4, Zisis 3.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
serek

wstyd

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
klawisz1

wstyd i hanba dla polskiej koszykowki.nieudacznicy, gwiazdorzy od siedmu bolesci

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Szneks

Wystepy prokomu w Europie to dramat.Euroliga przerosła ich juz kilka lat temu a liga VTB pokazuje im dobitnie jacy są beznadziejni.Jeszcze chory wymysł PLK aby grali od palyoff.Tak zabija się polska koszykówkę.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0