Euroliga koszykarek: Lotos - ROS Casares 72:90
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-10-27, 19:44 | źródło: PAP |
Koszykarki Lotosu przegrały w Gdyni z ROS Casares 72:90 (18:28, 12:20, 20:25, 22:17) w swoim trzecim meczu w grupie A Euroligi. Była to trzecia porażka gdynianek w tych rozgrywkach. Z kolei drużyna z Walencji ma na koncie komplet zwycięstw.
Czwarta drużyna minionego sezonu i jeden z faworytów aktualnych rozgrywek odniosła w Gdyni pewne zwycięstwo. Koszykarki Lotosu nie były w stanie przeciwstawić się sile i warunkom fizycznym rywalek.
Hiszpański zespół był też bardzo dobrze zorganizowany - rozgrywające gości Silvia Dominguez, Laia Palau i Katalin Honti umiejętnie (cały zespół zanotował aż 28 asyst) wykorzystywały potencjał swoich wysokich zawodniczek, które zdobyły większość punktów.
W Ros Casares pierwszy mecz zagrała wicemistrzyni WNBA Sancho Lyttle i to właśnie hiszpańska silna skrzydłowa, razem z dwiema innymi podkoszowymi zawodniczkami, Isabelle Yacoubou i Ann Wauters, przyczyniły się do wysokiego prowadzenia gości w inauguracyjnej kwarcie.
Co prawda na początku było 4:0 dla Lotosu, ale w 6. minucie drużyna z Walencji wygrywała już 18:8. Skutecznością imponowała zwłaszcza Wauters - w pierwszych 10 minutach Belgijka zdobyła 10 punktów.
W Ros Casares na swoim poziomie nie zagrała natomiast Eshaya Murphy, która w dwóch pierwszych meczach Euroligi zdobywała średnio 24 punkty. Amerykanka zapisała na swoim koncie tylko 9 punktów, co nie przeszkodziło jej drużynie w wywalczeniu trzeciego kolejnego zwycięstwa.
W Lotosie zawiodły natomiast Geraldine Robert, a zwłaszcza Jolene Anderson, na których barkach miał spoczywać ciężar zdobywania punktów, tymczasem w ogóle nie zdołały wywiązać się z roli liderek zespołu.
W 13. minucie hiszpańska drużyna wygrywała 32:19, a dwie minuty później po trafieniach Jany Veseli 38:21. W 27. minucie po kontrze zakończonej przez Katalin Honti przewaga Ros Casares wynosiła już 25 punktów - 67:42. W tej sytuacji jedyną niewiadomą były rozmiary zwycięstwa przyjezdnych. W końcówce Hiszpanki wyraźnie pofolgowały w defensywie i gdynianki zdołały częściowo odrobić straty.
Oba zespoły trafiły w całym meczu zaledwie jedną trójkę - jej autorką była Murphy.
Po meczu Euroligi koszykarek Lotos - ROSS Casares powiedzieli:
Natalia Hajkova (trenerka ROS Casares): Nasz zespół wciąż znajduje się w budowie i dlatego najważniejszym celem było wygranie trzech pierwszych meczów. Pomimo wysokiego zwycięstwa spotkanie w Gdyni pokazało, że czeka nas jeszcze sporo pracy. Z fragmentów naszej gry, zwłaszcza w pierwszej połowie, mogę być zadowolona. Jednak w drugiej połowie nie spisywałyśmy się tak, jakbym sobie tego życzyła. Na parkiecie pojawiło się kilka nowych zawodniczek i potrzeba czasu, aby wkomponowały się w zespół i lepiej rozumiały z koleżankami.
Javier Ford Puente (trener Lotosu): ROS Casares to moim zdaniem jeden z najlepszych zespołów w Europie i główny w tym sezonie kandydat do wygrania Euroligi. Zdawaliśmy sobie sprawę, gdzie tkwi główna siła rywalek. Aby nawiązać wyrównaną walkę musieliśmy powstrzymać podkoszowe zawodniczki hiszpańskiego zespołu, ale tego zadania absolutnie nie udało nam się zrealizować. Uważam, że naszym problemem w tym spotkaniu nie była ofensywa tylko obrona. Zdobyliśmy 72 pkt, a to nie jest mało. Zdecydowanie jednak za wiele straciliśmy. Trudno jest wygrać mecz, kiedy pozwala się rzucić przeciwnikowi aż 90 pkt.
Lotosu Gdynia - ROS Casares Walencja 72:90 (18:28, 12:20, 20:25, 22:17)
Lotos Gdynia: Justyna Żurowska 18, Adrijana Knezevic 16, Ines Ajanovic 10, Aneika Henry 7, Magdalena Ziętara 7, Gerald Robert 6, Natalia Plumbi 4, Jolene Anderson 2, Ivana Jalcova 2.
Ros Casares Walencja: Isabelle Yacoubou 23, Ann Wauters 18, Sancho Lyttle 18, Eshaya Murphy 9, Jana Vesela 6, Silvia Dominguez 6, Laia Palau 6, Katalin Honti 4, Miriam Foraste.



