Szczęście było przy nas - komentarze po meczu Asseco Prokom Gdynia - PGE Turów Zgorzelec

autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-05-23, 21:54 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Nici z detronizacji! PGE Turów zawiódł po raz czwarty. Zgorzelczanie w siódmym, decydującym o mistrzowie meczu przegrali w Gdyni z Asseco Prokomem 71:76, który wytrzymał napór gości w końcówce, w efekcie po raz ósmy z rzędu stanął na najwyższym podium!

Trener PGE Turów Zgorzelec Jacek Winnicki: - Gratuluję koszykarzom Asseco Prokom oraz trenerom tego zespołu zdobycia mistrzostwa Polski. Dziękuję swoim zawodnikom za wielką walkę i całemu sztabowi trenerskiemu oraz wszystkim prezesom i działaczom. Wspólnymi siłami dotarliśmy do finału. W tym sezonie Turów Zgorzelec był świetną reklamą koszykówki - w play off rozegraliśmy przecież komplet 19 spotkań. Naprawdę jestem dumny, że mogłem być trenerem tego zespołu. Dodam jeszcze, że na pewno w przyszłym sezonie nie obejmę funkcji trenera reprezentacji Polski, bo nie byłem kandydatem na to stanowisko. Nikt z Polskiego Związku Koszykówki na ten temat ze mną nie rozmawiał.

Koszykarz PGE Turów Zgorzelec Robert Tomaszek: - Dziękuję naszym kibicom, którzy zawsze w nas wierzyli, dodawali sił i towarzyszyli w dalekich wyjazdach. Przecież w półfinale i w finale w rywalizowaliśmy aż w Trójmieście. W finałowej serii brakowało nam z pewnością doświadczenia, ale pewne niedostatki nadrabialiśmy sercem. Na początku meczu byliśmy spięci, graliśmy bardzo słabo i pozwoliliśmy gospodarzom wypracować sobie wysoką przewagę. W końcówce o zwycięstwie rywali przesądziły dwie zbiórki. Przegraliśmy, teraz musimy się zebrać i żyć dalej.

Trener Asseco Prokom Gdynia Tomas Pacesas: - Wielkie gratulacje dla Turowa. Koszykarze ze Zgorzelca bardzo dobrze grali w całej serii, a o naszym triumfie decydowały czasami detale. Szczęście te było przy nas. Bardzo dobrze zagraliśmy szczególnie w pierwszej kwarcie, a bardzo źle w ostatniej, kiedy prowadząc różnicą 16 punktów popełniliśmy za wiele strat i w ostatnich sekundach niepotrzebnie pozwoliliśmy rywalom wrócić do gry i doprowadziliśmy do wielkich emocji. W tym momencie musieliśmy sobie jednak radzić bez naszych najlepszych obrońców, Ronnie Burrela i Piotra Szczotki, którzy spadli za pięć przewinień. Kluczowy moment miał miejsce, kiedy w końcówce wszedł na boiska Ratko Varda. Bośniacki center bardzo pomógł nam zwłaszcza w ataku.

Rozgrywający Asseco Prokom Gdynia Krzysztof Szubarga: - To był mecz walki, podobnie zresztą jak wszystkie spotkania finałowej serii. Turów od początku grał świetnie, ale my, przegrywając po pięciu potyczkach 2:3 pokazaliśmy charakter i obroniliśmy mistrzowski tytuł. Wysokie prowadzenie w ostatnim meczu trochę nas uśpiło, rywale niemalże odrobili straty, ale nie daliśmy odebrać sobie zwycięstwa.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
kk

Szubarka, ty nic nie obroniłeś to nic nie zdobyłeś do wczoraj... bronić możesz mistrzostwa za rok o ile wielki trener będzie cię chciał. Ogólnie jak na prokom to Szubarkga słaby rozgrywajek

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0