To dla nas duży sukces - rozmowa z Brettem Winkelmanem, skrzydłowym Anwilu Włocławek

autor: Jacek Seklecki | 2010-06-01, 21:10 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dla Bretta Winkelmana miniony sezon był pierwszym w profesjonalnej karierze. Medal na jego zakończenie, jak twierdzi koszykarz, to dla niego wielki sukces. - Zakończenie rozgrywek w Polsce na drugim miejscu i zdobycie srebrnego medalu to dla nas wielki sukces - mówi Brett Winkelman, skrzydłowy Anwilu Włocławek.

Jacek Seklecki: Drugie miejsce na koniec sezonu jest dla was sukcesem?

Brett Winkelman: Zdecydowanie tak. Zakończenie rozgrywek w Polsce na drugim miejscu i zdobycie srebrnego medalu to dla nas wielki sukces. Trzeba pamiętać o tym, że przed nami był zespół, który w tym sezonie był piekielnie mocny, doszedł do najlepszej ósemki Euroligi, a w lidze kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa. My mieliśmy bardzo udany sezon zasadniczy. Unikaliśmy przypadkowych porażek i skończyliśmy go na drugim miejscu. Doszliśmy do finału i bardzo chcieliśmy wygrać, ale nie udało się. Mimo wszystko ze srebrnego medalu i tak jesteśmy bardzo zadowoleni.

To pierwszy medal w pana karierze.

-Tak, srebro z Anwilem to pierwszy taki laur w mojej profesjonalnej karierze, dlatego znaczy dla mnie na prawdę wiele. Wcześniej udało mi się wygrać ligę podczas gry na Uniwersytecie za co wraz z kolegami otrzymaliśmy mistrzowskie pierścienie. Ten sezon jest moim pierwszym zawodowym, więc wywalczenie srebrnego medalu to wielki honor i niesamowite uczucie.

Przegraliście z Asseco Prokomem 0-4. Przebieg wszystkich meczów w cale nie odzwierciedla jednak tego wyniku. Zgodzi się pan z tym?

-Tak i w sumie każdy to powtarza. Cały finał, czyli cztery mecze przegraliśmy łącznie 18 punktami, więc to naprawdę nie jest wiele. Każde spotkanie było bardzo wyrównane i wszyscy, który oglądali te mecze wiedzą, że byliśmy w stanie wygrać co najmniej dwa z nich. W kilku spotkaniach prowadziliśmy nawet w samej końcówce, co pokazuje, że byliśmy zdecydowanie trudniejszym przeciwnikiem dla Asseco Prokomu, aniżeli pokazuje to wynik całego finału.

Co więc było przyczyną tego, że w żadnym ze spotkań nie udało wam się wygrać?

- Na pewno złożyło się na to wiele aspektów. Niektórzy podkreślają, że była to długość ławki rezerwowych, ale ja bym się z tym nie zgodził. My również mieliśmy wielu wyrównanych zawodników, którzy świetnie uzupełniali się na parkiecie. Nawet gdy kontuzji doznał Mujo Tuljković to i tak mieliśmy dziewięciu wartościowych koszykarzy, którzy ciągle byli w grze. Asseco Prokom miał po prostu po swojej stronie kilku świetnych zawodników, którzy momentami byli nie do powstrzymania i robili dla gdynian całą grę.

Sezon już się zakończył. Jak będzie pan wspominał te miesiące we Włocławku?

- Zdecydowanie na plus. Właściwie nie było jakiś elementów, na które mógłbym narzekać. Świetnie rozumiałem się z wszystkimi koszykarzami, gdyż naprawdę tworzyliśmy niezłą paczkę. Tak samo było z relacjami z trenerami i wszystkimi pracownikami klubu, no i kibice, którzy robili niezłą robotę na meczach. Spotkałem tutaj naprawdę wielu fajnych ludzi.

Na swoim blogu napisał pan, że kibice robili co mogli, aby wam pomóc i bez wątpienia może o nich powiedzieć, jako o najlepszych w Polsce.

- Bo tak właśnie było i tak uważam. Co mecz jeździli za nami na spotkania wyjazdowe, wspierali nas w ogromnej liczbie we własnej hali, w której tworzyli niezapomnianą atmosferę. Dziękuję im za wsparcie podczas całego sezonu.

Co pan powie o swojej grze w Anwilu?

- Jestem usatysfakcjonowany moją grą w Polsce. Przejechałem do Włocławka w trakcie sezonu, aby pomóc temu zespołowi zająć czołowe miejsce w kraju. Myślę, że z tego zadania wywiązałem się jak należy. Oczywiście zawsze możesz spojrzeć wstecz i znaleźć rzeczy, które można było zrobić inaczej, poprawić i wtedy może coś byłoby lepiej. Niemniej jednak ogólnie pomogłem drużynie, osiągnęliśmy sukces w postaci srebrnego medalu, dlatego jestem zadowolony z mojej gry.

Chciałby pan zostać w Anwilu na następny sezon?

- W tej chwili za wcześnie, aby o tym rozmawiać. Muszę rozważyć wszystkie możliwości, przedyskutować ewentualne decyzje z moją rodziną, gdyż jej zdanie przy wyborze miejsce, w którym będę grał jest dla mnie bardzo ważne. Muszę porozmawiać także z władzami Anwilu o możliwości gry w przyszłym roku we Włocławku. Co by się nie wydarzyło to chcę podkreślić, że grę w Anwilu będę wspominał bardzo dobrze. Byłem tutaj bardzo szczęśliwy i to na pewno będzie po stronie plusów dla gry w tym klubie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
neo

hehe wypowiedzi niektorych mnie rozbawiajá,hehe ostatni pan jest the best,pozdrówka i Anwil wielki szacun za wynik w tym sezonie!!!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Do ww

Gdzie Ty byłeś jak ograliście 3x biedniejszą Polpharmę i to nie do "0" tylko przegrywając jeden mecz z osłabionymi "farmaceutami"

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
ww

przegrać 4 mecze w sumie 18 punktami z drużyną która ma 3 x większy budżet i gdzie najlepszy gracz zarabia 600 tys dol a w Anwilu najwyszy kontrakt to około 120 tys za sezon to żenada bo ja tak nie sadze

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
zgred

wielki sukces przegrac 4 mecze z rzędu ?? buahahaha Prokom walczac z Panatinakosiem przynajmniej raz wygrał...
Anwil sie pociesza czy co bo kolejny artykul z serii wileki sukces.... ZENADA

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0