6. kolejka Euroligi: Partizan i Caja Laboral grają dalej

autor: Michał Fałkowski | 2010-03-12, 12:54 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Mimo że Partizan Belgrad przegrał swój mecz w 6. kolejce fazy TOP 16 Euroligi, awansował do najlepszej ósemki na Starym Kontynencie, gdyż swojej szansy nie wykorzystali gracze Maroussi Ateny. W Elite Eight nie zagrają także zawodnicy Khimki Moskwa, choć w czwartkowym meczu okazali się lepsi od niepokonanego dotąd Olympiakosu Pireus. Stało się tak, gdyż lepszy bilans mają koszykarze Caji Laboral Baskonia.

Grupa E:

Żadnych szans nie dali koszykarzom Partizana Belgrad gracze Regalu FC Barcelona i pewnie pokonali mistrza Serbii różnicą 18 oczek. Po meczu jednak obie drużyny mogły wznieść ręce w górę, bowiem obie awansowały do Elite Eight Euroligi. - Dokonaliśmy niesamowitej rzeczy. Mimo że nie stawiano nas w gronie faworytów, jesteśmy w ćwierćfinale najważniejsze imprezy klubowej w Europie. To dla nas wielki powód do dumy, tym bardziej, że jesteśmy jedynym zespołem, który w tym sezonie pokonał Barcelonę. Dzisiaj jednak rywal okazał się lepszy - powiedział rozradowany Dusko Vujosević.

Obie drużyny mogły cieszyć się po czwartkowym meczu, gdyż w derbach Aten górą był nie mający już szans na awans Panathinaikos. Maroussi co prawda walczyło do ostatniej akcji, lecz rzuty rozpaczy z dystansu Kostasa Kaimakoglou i Billy'ego Keysa nie znalazły drogi do kosza przy trzypunktowym prowadzeniu obrońcy trofeum. Bardzo dobry mecz rozegrał niespełna 21-letni Gruzin Giorgi Shermadini, który w ciągu 14 minut zdobył 11 oczek.

Regal FC Barcelona - Partizan Belgrad 82:64 (22:16, 14:14, 25:12, 21:22)
(Navarro 18 (2x3), Basile 13 (3x3), Lorbek 11, Laković 10 (2x3) - Roberts 14 (3x3), Marić 11 (14 zb.), Vesely 10 (2x3))

Panathinaikos Ateny - Maroussi Ateny 82:79 (22:20, 19:19, 20:21, 21:19)
(Batiste 21 (8 zb.), Jasikevicius 11 (5 as.), Shermadini 11, Nicholas 10 (1x3) - Homan 13, Keys 13 (4x3), Mavroeidis 11, Lucas 10)

1. Regal FC Barcelona 5-1 465:396 +69
2. Partizan Belgrad 3-3 389:422 -33
3. Panathinaikos Ateny 2-4 439:442 -3
4. Maroussi Ateny 2-4 419:452 -33

Grupa F:

Koszykarze Realu Madryt prowadzili przez większą część meczu, lecz w połowie czwartej kwarty ich przewaga zaczęła niebezpiecznie topnieć. Dwiema trójkami z ósmego metra popisał się David Bluthenthal (13 oczek w meczu), doprowadzając do remisu po 55, a po chwili udane zagrania D'Ora Fischera (13 punktów i osiem zbiórek) sprawiły, że goście wyszli na prowadzenie 64:61. Honor Realu próbował ratować jeszcze celnym rzutem za trzy Travis Hansen, lecz ostatnie słowo należało do Maccabi, a konkretnie do Alana Andersona, który dwoma rzutami wolnymi ustalił wynik meczu.

- Wielka praca podczas całego sezonu wreszcie zaczyna procentować. W pierwszej połowie Real zniszczył nas w ataku, rzuciliśmy tylko 21 punktów, ale nie załamało nas to i w drugiej połowie, a zwłaszcza w czwartej kwarcie zagraliśmy koncertowo. To z pewnością jedno z moich największych zwycięstw w karierze - wyznał Pini Gershon, trener Maccabi Tel Awiw. - Najważniejsze jest to, że oba zespoły grają dalej. Myślę, że choć wielkim faworytem całych rozgrywek jest Barcelona, my pokusimy się o sprawienie niespodzianki - powiedział natomiast Ettore Messina.

W drugim meczu grupy F, rozgrywanym o godne pożegnanie się z Euroligą, lepsi okazali się koszykarze Montepaschi Siena, którzy pokonali Efes Pilsen Stambuł. Bardzo dobry mecz rozegrał duet Dawid Hawkins - Romain Sato, który zdobył 44 punkty. Mimo to żaden z tych zawodników po meczu się nie uśmiechał. - Naszym celem była gra wśród ośmiu najlepszych drużyn Europy. Nie udało się, więc nie możemy być szczęśliwi - mówił Amerykanin.

Real Madryt - Maccabi Tel Awiw 64:66 (17:10, 14:11, 14:15, 19:30)
(Llull 14 (4x3), Prigioni 10 (2x3), Tomić 10 - Bluthenthal 13 (3x3), Fischer 13 (8 zb.), Eidson 11 (1x3, 7 zb.), Lasme 11 (6 zb.), Perkins 10 (1x3, 8 zb.))

Montepaschi Siena - Efes Pilsen Stambuł 93:87 (26:18, 24:22, 23:28, 20:19)
(Hawkins 22 (3x3), Sato 22 (1x3, 5 zb.), McIntyre 15 (3x3), Lavrinović 11 (1x3) - Smith 15 (1x3), Thornton 14 (1x3), Shumpert 11 (2x3), Peker 10 (6 zb.))

1. Maccabi Tel Awiw 4-2 444:423 +21
2. Real Madryt 3-3 447:444 +3
3. Montepaschi Siena 3-3 481:497 -16
4. Efes Pilsen Stambuł 2-4 445:453 -8

Grupa G:

O meczach w grupie G piszemy szerzej w oddzielnej relacji.

CSKA Moskwa - Żalgiris Kowno 84:71 (15:14, 23:17, 29:20, 17:20)
(Mensah-Bonsu 19 (8 zb.), Langdon 17 (2x3), Planinić 12 - Kalnietis 22 (3x3), Salenga 13 (3x3), Milaknis 12 (4x3))

Asseco Prokom Gdynia - Unicaja Malaga 63:82 (21:20, 18:19, 16:23, 8:20)
(Varda 16 (9 zb.), Burrell 11 (1x3, 6 zb.), Logan 10 (1x3), Woods 10 - Freeland 17 (1x3), Rodriguez 15 (3x3), Jimenez 13 (3x3), Cook 11 (3x3, 8 as.))

1. CSKA Moskwa 5-1 494:448 +46
2. Asseco Prokom Gdynia 3-3 471:455 +16
3. Unicaja Malaga 2-4 450:452 -2
4. Żalgiris Kowno 2-4 454:514 -60

Grupa H:

Olympiakos Pireus pokonany! Przed meczem obawiano się, że lider grupy H podejdzie do rywalizacji niezbyt zmotywowany i skoncentrowany, wszak grę w Elite Eight zapewnił sobie praktycznie dwie kolejki temu. Przypuszczenia te okazały się kompletnie nietrafione. Tym większy jest więc żal zawodników Khimki Moskwa, którzy po świetnym spotkaniu nie zagrają w ćwierćfinale Euroligi. W drugim spotkaniu bowiem Caja Laboral Baskonia pokonała Cibonę Zagrzeb po dogrywce 102:90 i dzięki różnicy małych punktów to wicemistrz Hiszpanii zagra w kolejnej fazie.

- To był najlepszy mecz moich koszykarzy w tym sezonie, tym bardziej więc żałuję, że tak ułożył się drugi pojedynek w naszej grupie. Myślę, że jako debiutant zrobiliśmy bardzo dużo w tym sezonie, ale jakiś niedosyt jednak pozostał - stwierdził Sergio Scariolo. Trener Caji Laboral, Dusko Ivanović nie krył radości. - Nigdy się nie poddajemy. Mieliśmy lepsze i słabsze momenty, ale myślę, że miejsce w Elite Eight zapewniliśmy sobie zasłużenie. Kiedy trzeba, gramy naprawdę dobrze i z wiarą w zwycięstwo.

Rywalizacja pomiędzy tymi zespołami dostarczyła fanom sporej dawki emocji. 25 punktów (a także dziewięć zbiórek) dla ekipy z Kraju Basków zdobył Mirza Teletović, 24 oczka dla Khimki uzyskał Keith Langford, zaś 23 dla Cibony - Marko Tomas. Warto w tym miejscu wyróżnić także Jamonta Gordona, który do 13 punktów dołożył po osiem zbiórek i asyst!

Khimki Moskwa - Olympiakos Pireus 96:83 (32:19, 23:21, 23:19, 18:24)
(Langford 24 (4x3, 7 as.), McCarty 21 (5x3), Lopez 14 (3x3, 6 zb.), Javtokas 11 (7 zb.) - Kleiza 17 (2x3), Teodosić 17 (2x3), Papaloukas 14 (1x3))

Caja Laboral Baskonia - Cibona Zagrzeb 102:90 po dogrywce (18:19, 14:18, 17:18, 29:23, 24:12)
(Teletović 25 (3x3, 9 zb.), San Emeterio 19 (3x3), Huertas 16 (1x3, 7 as.), Barać 10 (11 zb.), Herrmann 10 (2x3) - Tomas 23 (5x3), Vukusić 20 (4x3, 8 zb.), Gordon 13 (8 zb., 8 as.), Udrih 13 (3x3, 5 as.))

1. Olympiacos Pireus 5-1 536:504 +32
2. Caja Laboral Baskonia 3-3 515:521 -6
3. Khimki Moskwa 3-3 476:487 -11
4. Cibona Zagrzeb 1-5 486:501 -15

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.