NBA: 11 zbiórek Gortata, Orlando zmiażdżyło Byki

autor: Jacek Konsek | 2010-03-12, 08:12 | źródło: inf. własna / yahoo.com |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

11 zbiórek i siedem punktów zgromadził na swoim koncie Marcin Gortat. Jego Orlando Magic wygrało po raz siódmy z rzędu, pokonując tym razem Chicago Bulls 111:82. To najlepsza seria zwycięstw wicemistrzów NBA w tym sezonie.

Polski środkowy spędził na parkiecie 24 minuty, znów więcej niż Dwight Howard. W tym czasie nasz rodak nie próżnował, bowiem zebrał aż 11 piłek - najwięcej w całym meczu. W bieżących rozgrywkach tylko dwa razy notował więcej zbiórek w jednym meczu. Oprócz tego Gortat dołożył siedem punktów (3/4 za 2, 1/2 za 1), dwa bloki, asystę i przechwyt.

Dla porównania Superman w ciągu 20 minut zgromadził 12 punktów, sześć zbiórek, dwie asysty, dwa bloki, ale także pięć strat i cztery faule.

Magicy już w pierwszej połowie zapewnili sobie zwycięstwo. Prowadzenie 65:33 rozwiało wszelkie wątpliwości. Dodatkowo kontuzji nabawił się Derrick Rose, który znów ucierpiał po bliskim spotkaniu z Howardem. Rozgrywający Bulls odbił się od potężnie zbudowanego centra gospodarzy i padł na parkiet, uszkadzając nadgarstek. - Kiedy uderzysz w coś, co się nie rusza, zazwyczaj kończy się to upadkiem - krótko skomentował Howard.

Byki, które poległy po raz szósty z rzędu, nie miały prawa rywalizować z rywalami pod koszem. Najzwyczajniej w świecie brakowało im centymetrów , ale nie może być inaczej, skoro ma się w zespole tylko jednego nominalnego centra. Orlando wygrało walkę na tablicach 46:29.

Wśród zwycięzców 26 punktów uzbierał Vince Carter, z czego 21 w pierwszej połowie. Czterech innych zawodników zapisało na swoim koncie co najmniej 11 oczek. Dla Byków 13 punktów zgromadził James Johnson.

Chcące zachować miejsce w najlepszej ósemce Zachodu, Portland Trail Blazers wygrało niezwykle istotny mecz na parkiecie Golden State Warriors. Zespół ze stanu Oregon jeszcze w czwartej kwarcie przegrywał różnicą 13 oczek, ale świetna końcówka w ich wykonaniu pozwoliła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. - To był mecz, który musieliśmy wygrać - podkreślał Brandon Roy, autor 41 punktów dla Blazers.

Portland przystępowało do czwartej kwarty z wynikiem 83:96, jednak ostatnią część gry wygrało aż 27:9. Co ciekawe Roy zdobył w tym czasie tylko trzy punkty. Głos mieli inni koszykarze Smug - LaMarcus Aldridge oraz Rudy Fernandez, który celnymi trójkami doprowadzi do remisu po 102. - Kluczem była nasza defensywa. Chyba pierwszy raz w historii broniliśmy ich w czwartej kwarcie - dodał Roy.

Przez prawie trzy kwarty Atlanta Hawks nie potrafiła osiągnąć znaczącej przewagi nad Washington Wizards. Dopiero kiedy sprawy w swoje ręce wziął Jamal Crawford, sytuacja uległa zmianie. Jeden z najlepszych rezerwowych w NBA zdobył 12 ze swoich 29 punktów w końcówce przedostatniej odsłony, dzięki czemu Jastrzębie wysforowały się na prowadzenie 85:73.

- On po prostu wchodzi i zmienia oblicze gry. Naprawdę nam pomaga, kiedy tego potrzebujemy. Było remisowo po 66, on wszedł i trafił dwie trójki. To zmieniło całą grę - mówił Al Horford, środkowy Hawks. W ekipie Czarodziei 30 punktów i 10 zbiórek miał Andray Blatche.

Washington Wizards - Atlanta Hawks 99:106 (22:27, 29:27, 22:25, 26:26)
(A. Blatche 30 (10 zb), J. McGee 20, N. Young 17 - J. Crawford 29, J. Johnson 18, A. Horford 18)

Orlando Magic - Chicago Bulls 111:82 (28:17, 37:16, 14:18, 32:31)
(V. Carter 23, M. Barnes 14, B. Bass 13 - J. Johnson 13, T. Gibson 12, H. Warrick 12)

Golden State Warriors - Portland Trail Blazers 105:110 (28:28, 32:30, 36:25, 9:27)
(C. Maggette 24, M. Ellis 17, S. Curry 15 - B. Roy 41, A. Miller 15, L. Aldridge 14)

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
misio

Po ostatnich transferach, to już nie są Byki, tylko Cieluny!!! Ale kibicuję im dalej ;-)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
BANAN

jak tak dakej Byczki beda grały to zapomnijmy niestety o PO...
no i chyba o jakiejs gwiezdzie latem, bo kto przyjdzie nie majac pewnosci ze w krótkim czasie bedzie mozna walczyc o mistrza...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
czarny

Też jestem zdania, że Jason Williams powinien być pierwszą jedynką. On potrafi być magic.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
P$ychol

od razu było widac kto prowadzil gre jak Gortat byl na parkiecie - Jason Williams! Czy SVG w koncu da mu wiecej pograc??? czy bedzie grał tylko "rzucający rozgrywajacy" Nelson???

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
karciu

oby tak dalej Marcin!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0