Dariusz Baranowski: udany sezon kolarski i... na wystawach psów

autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-11-29, 15:02 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dariusz Baranowski nic sobie nie robi z upływu czasu i nadal z powodzeniem ściga się na szosie. Ten rok zalicza do bardzo udanych, zarówno na rowerze jak i na... wystawach psów. Pasją mieszkającego w Głownie kolarza jest bowiem hodowla buldogów angielskich.

- Wprawdzie za pół roku kończę "czterdziestkę", ale na razie wiek zupełnie mi nie przeszkadza. Kolarstwo to taka dyscyplina, w której można się długo sprawdzać i w której bardzo liczy się doświadczenie. Ciągle jestem w gazie, zdrowie mi dopisuje, a miniony sezon był najlepszym, od czasu, gdy wróciłem do kraju - powiedział PAP dziewiąty zawodnik w jeździe indywidualnej na czas w igrzyskach olimpijskich w Atlancie w 1996 r.

Z wyników, które osiągnął w tym roku, jest zadowolony. Bardzo ceni sobie drugie miejsce w czeskim Cycling Tour. Wygrał w nim najcięższy, trzeci etap, zwany "królewskim" ze Stemberka do Sumperka i został najlepszym "góralem". Drugi w klasyfikacji generalnej był także w wyścigu Bałtyk-Karkonosze, w którym również zajął drugie miejsce w ciężkiej czasówce na przełęcz Okraj.

- Nie zapomniałem, jak się jeździ w górach - podkreślił z satysfakcją Baranowski, dodając: - Ale wygrałem też w Wołominie, po długiej ucieczce, nocne kryterium pamięci Stanisława Królaka. Mimo padającego deszczu na trasie były tłumy widzów.

W pozostałych wyścigach minionego sezonu również plasował się w czołówce. - Trochę żałuję mistrzostw Polski ze startu wspólnego. Długo uciekałem w towarzystwie dwóch zawodników, Jacka Morajki z CCC Polsat Polkowice i Michała Kwiatkowskiego z RadioShack. Mieliśmy już sześć minut przewagi nad pozostałymi, ale na 3 km przed metą doszedł nas peleton - wspomniał trzykrotny triumfator Tour de Pologne w latach 1991, 1992, 1993.

Baranowski, znany w środowisku jako "Ryba", od lutego jest w grupie BDC i bardzo sobie to chwali.

- Atmosfera w zespole jest świetna, a to się bardzo liczy. Zwyciężyliśmy drużynowo m.in. w wyścigach Bałtyk-Karkonosze Tour i Dookoła Mazowsza, zajęliśmy drugie miejsce w Czech Cycling Tour. Robert Radosz, Marcin Sapa, Wojciech Ziółkowski, to zawodnicy z dużymi osiągnięciami. Dyrektor sportowy i główny sponsor grupy Dariusz Banaszek jest z nas bardzo zadowolony. W przyszłym sezonie grupa będzie się nazywała BDC Marcol Jamis Team i będzie miała status kontynentalny - powiedział kolarz, który zaczynał karierę w Górniku Wałbrzych, a ścigał się w tak renomowanych grupach, jak US Postal Service, Banesto, Liberty Seguros.

W przerwie zimowej zawodnicy BDC będą mieli zgrupowania krajowe i zagraniczne. - Zaczynamy 10 grudnia pobytem w Juracie. W styczniu i lutym przebywać będziemy na dwutygodniowych obozach treningowych w Lloret de Mar w Hiszpanii. Natomiast w marcu planowane są pierwsze wyścigi, być może w Chorwacji, Francji lub we Włoszech - poinformował Baranowski, który w Tour de France 1998 był dwunasty, a w Giro d'Italia 2003 jedenasty.

Do grupy dołączyło kilku młodych zawodników. - W sumie jest obecnie 15 kolarzy, którym będę służył swoim doświadczeniem i pomagał w dobrej współpracy. Są u nas m.in. utalentowani Piotr Kirpsza i Jarosław Kowalczyk. Ale nie zapominam także o sobie; jeszcze nie czuję się dziadkiem. Zamierzam dobrze wypaść przede wszystkim w wyścigu Bałtyk-Karkonosze, którego trasa przebiegać będzie częściowo przez moje rodzinne strony. Będę się też starał sprawić niespodzianki w innych imprezach - powiedział urodzony w Wałbrzychu (22 czerwca 1972) Baranowski.

Jak przyznał, przez pewien czas myślał, że jego syn, Alan, będzie kontynuował rodzinne, kolarskie tradycje. - Jednak w miarę, jak latorośl rosła, a doszła już do 185 cm i o dwa przerosła tatę, zmieniały się jej sportowe upodobania. Alan ma dziś 14 lat, jest uczniem drugiej klasy gimnazjum i wolny czas przeznacza na grę w koszykówkę - powiedział Zasłużony Obywatel Głowna, który jest jego mieszkańcem od ponad 15 lat. Taki tytuł nadała mu Rada Miasta 27 października 2004 roku.

Pasją Baranowskiego jest także domowa hodowla buldogów angielskich. I na tym polu również odnosi spore sukcesy na krajowych i międzynarodowych wystawach psów rasowych. Wielokrotnie wygrywał z oceną doskonały.

- Naszym liderem jest mający trzy lata i trzy miesiące Larry Flint, zwany też Lolkiem. Posiada tytuły: Champion Polski, Zwycięzca Klubu 2010, Młodzieżowy Champion Polski i Młodzieżowy Zwycięzca Polski. W ostatnich tygodniach triumfował na wystawach w Częstochowie i Kielcach, a niedawno został ojcem sześciu szczeniąt - podkreślił z dumą Dariusz Baranowski.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.