Radosław Romanik: Od roweru najlepiej odpoczywam w... przyrodzie
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-11-26, 08:25 | źródło: PAP |
44-letni Radosław Romanik, najstarszy czynny kolarz krajowej elity, przyznaje, że kontakt z przyrodą najlepiej regeneruje mu siły. Z minionego sezonu jest zadowolony, chociaż odczuwa pewien niedosyt. Uważa, że "mogło być lepiej".
- Teraz nadszedł czas odpoczynku. Na rower nie mogę patrzeć, ale tak było zawsze po sezonie. Konieczna jest chociaż krótka rozłąka. Trochę pomagam żonie w prowadzeniu sklepu w Chełmsku Śląskim, jednak najbardziej sobie cenię długie spacery i leśne przebieżki z psem Murzynem, pięcioletnim labradorem, którego przygarnąłem jak byłem na zgrupowaniu w Zakopanem. Kontakt z przyrodą bardzo dobrze wpływa na regenerację sił i psychikę - powiedział PAP olimpijczyk z Aten.
Mimo fali zamieszek w Egipcie, wybrał się tam z żoną na spóźnione, tygodniowe wakacje. - Dopiero co wróciliśmy z Hurghady; bardzo chwalę sobie spędzony tam czas. Nie było w tym kurorcie żadnych niepokojących sytuacji, a kąpiele w ciepłym morzu dobrze mi zrobiły - zaznaczył.
Mimo kilku sukcesów, jakie odniósł w minionym sezonie, odczuwa pewien niedosyt. - Mogło być lepiej; chyba za mocno przepracowałem zimę - ocenił.
To był pierwszy sezon w zawodowej grupie Bank BGŻ kolarza zwanego w peletonie "Dziadkiem". Jego pierwszoplanowym zadaniem była pomoc młodszym kolegom.
- Chyba nieźle mi to wychodziło, ale realizowałem też własne ambicje, gdyż ciągle czułem się na siłach, by "zamieszać" na trasie. Zająłem piąte miejsce w wyścigu Bałtyk-Karkonosze Tour, będąc czwartym na ciężkiej czasówce na przełęczy Okraj. Tylko kilka sekund zabrakło mi do trzeciego zawodnika na tym etapie. Jeszcze nie tak dawno świętowałem szóste zwycięstwo w tym wyścigu, ale cóż, lata lecą... Poza tym wygrałem kryterium w Katowicach i byłem drugi w Pucharze Marynarki Wojennej - wylicza.
Romanik uważa, że poprzednią zimę przepracował zbyt intensywnie i za dużo czasu poświęcił na rower górski.
- W sezonie odbiło się to na świeżości. Ale taki już jestem, że lubię pracę na wysokich obrotach, za często się sprężam i zapominam o wieku. Biorąc pod uwagę bagaż lat na plecach, należało chyba trochę odpuścić - wspomniał ambitny kolarz, który pierwsze sukcesy odnosił przed 20 laty w Górniku Wałbrzych.
Czy wkrótce zakończy pan karierę? - Nie lubię na ten temat rozmawiać. Kilkakrotnie już przymierzałem się do pożegnania szosy i nic z tego nie wychodziło - odpowiada. Po chwili dodaje: - Ale niedługo trzeba będzie podjąć jakąś decyzję.

