Tour de France: Contador i Schleck czekają na Pireneje
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-07-11, 19:57 | źródło: PAP |
Trzykrotny zwycięzca Tour de France Alberto Contador przyznał, że nie ma tej świeżości, co w maju, gdy bezapelacyjnie wygrał Giro d'Italia. W dniu przerwy w wyścigu Hiszpan martwi się przede wszystkim o obolałe prawe kolano.
Contador uderzył się mocno w kolano w środę, ale - jak zaznaczył - już na pierwszym etapie po kraksie, która zablokowała mu przejazd, stracił swoje normalne depnięcie na pedał. Odczuwa ból w kolanie, ale ma nadzieję dojechać do Pirenejów bez większych strat czasowych.
- Trzeba być optymistą. Do Pirenejów zostały jeszcze trzy dni i najważniejsze, by do tego czasu wydobrzeć - podkreślił Contador.
Hiszpan po dziewięciu etapach jest szesnasty, ze stratą 4.07 do prowadzącego Francuza Thomasa Voecklera. Do swych najgroźniejszych rywali - Luksemburczyków Andy'ego i Franka Schlecków oraz Australijczyka Cadela Evansa traci około półtorej minuty.
Contador nie jest pewny swej dyspozycji. - Nie można w tej chwili wyciągać wniosków. Trzeba poczekać do pierwszego etapu w Pirenejach. Rywale? Trzeba również poczekać na Pireneje. Jedna rzecz jest pewna - to, że Evans jest w wielkiej formie. Są bracia Schleckowie i jest Ivan Basso. Groźniejsi wydają się być Schleckowie, bo mają większe pole do manewru.
Również Andy Schleck uważa, że prawdziwy wyścig rozpocznie się w czwartek w Pirenejach. - Pierwszy tydzień był bardzo męczący, mimo że nie było wielkich gór. Być może najbardziej męczący, od kiedy startuję w Tour de France. Mnóstwo energii kosztowało mnie utrzymanie się z przodu grupy i uniknięcie problemów. Ale walka o klasyfikację generalną rozpocznie się w Pirenejach.
Schleck nie sądzi, by powtórzyła się sytuacja sprzed roku, gdy o zwycięstwo rywalizowali tylko on i Contador. - Kandydatów do zwycięstwa jest pięciu, sześciu - wspomniał. Zapytany o nazwiska, wymienił: - Gesink, Leipheimer, Kloeden, Evans i mój brat, który jest w wielkiej formie.


