Moja najlepsza drużyna fazy zasadniczej PLK - cz.2, zagranica
autor: migelito | 2012-02-15, 19:17 |

I tu po raz kolejny następuje moment, kiedy trzeba się wytłumaczyć ze swoich wyborów. Zatem:
Rozegranie:
Miałem to szczęście, że w tym sezonie PlusLigi Kobiet zagraniczne rozgrywające można policzyć na palcach dwóch... zaraz... jednej ręki? Faktycznie jest ich mało... Ale jaki pisałem wyżej, przynajmniej nie było zbytniego problemu z wyborem. Podstawową wystawiaczką w moim składzie będzie Frauke Dirickx, która po nieco słabszym początku rundy (wiadomo, człowiek zgrywał się z zespołem) udowodniła, że nie grała w pierwszym składzie Fenerbahce za ładne oczy (i uszy, hehehe... przepraszam), a jej spokój na parkiecie stanowi solidne uzupełnienie nieco szalonego styku gry Magdy Śliwy. Na rezerwę pójdzie Alisha Glass, ale w jej wypadku dodajmy - tylko na rezerwę, co moim zdaniem zawodniczce, po której tyle oczekiwano, chluby nie przynosi. Przeciwnie wręcz.
Przyjęcie:
Ile ja sie nabiedziałem, żeby przy okazji polskiego podsumowania zebrać choćby przyzwoitą czwórkę... A tutaj proszę, ani chwili zastanowienia! Zagraniczniaki zdominowały w tym roku przyjęcie i tutaj wybór nie mógł być inny.
Eli i Rita,
Rita i Eli,
Jedna obroni, druga przypierdzieli...
Mam tylko nadzieję, że po ew. spadku Stali z ekstraklasy sympatyczna Węgierka znajdzie pracodawcę godnego jej umiejętności, zaś Helenkę wypatrzy jakiś fajny włoski klub, dzięki czemu Rousseaux podąży szlakiem swojej koleżanki Lisy van Hecke. Do tej dwójki dołączy... kolejna Belgijka (jakim cudem ich reprezentacja jeszcze nic nie osiągnęła?), popularna Charlotte "Rozkręcam-Się-W-Końcówkach" Leys i Martinez, która wprawiła mnie w niesamowite zdumienie całą rundą w swoim wykonaniu. A już myślałem, że Rumia zupełnie straciła Kubankę dla świata...
Atak:
Zaskoczeni? Racja, z Megan Hodge, której zbicia mogłyby rozstrzygnąć niejedną bitwę wojny secesyjnej, ten skład byłby niemalże nie do pokonania. Jednak postawiłem na sympatyczną Ukrainkę, ponieważ po Hodge spodziewałem się niezłego poziomu gry (nawet za darmo... cholera, nie udało mi się nie poruszyć tego tematu :( ) i przyjęcia przez nią roli bezbłędnej artylerzystki, natomiast Hudima (podobnie jak Martinez) zaskoczyła mnie tym, że po absolutnie słabiutkim sezonie w TPS Rumia udowodniła, że jednak potrafi grać w siatkówkę, i to jeszcze na takim poziomie, by niemal w pojedynkę zapewnić swojemu klubowi utrzymanie. Dla obu zawodniczek - brawa! A dla Megan specjalny prezent - bilet w jedną stronę do USA :P
Środek:
Ponoć przeciwieństwa się przyciągają, i nie chodzi tylko elektrony dodatnie i ujemne, lecz... także o blokujące. Wysoka Ivana z Czech i niziutka Lecia z Jamajki - na pozór zabawna wizualnie para, ale uśmieszek znika, gdy spojrzy się na ich grę i statystyki. W końcu to właśnie Brown ma na swoim koncie najwięcej punktowych bloków w fazie zasadniczej! Zasłużone miejsce w teamie najlepszych, podobnie jak w przypadku nieschodzącej poniżej swojego poziomu Plchotovej - dowód na to, że dąbrowski MKS środkowymi stał, stoi i (raczej) stać będzie :) Do pomocy przydzielam im Alexis Crimes z BKS-u, niech tylko szybko wyzdrowieje i wraca do Polski... A jeśli nie wróci, to jej miejsce może zająć Arielle Wilson z Gwardii. A czemu nie, fajna jest :)
Libero:
Ho ho ho, ależ różnorodność... amerykańska libero z Hawajów może nie brylowała ani w odbiorze, ani w przyjęciu, ale z braku Sawickiej dobra i taka zawodniczka... A wiedzieliście, że jednym z symboli Hawajów jest ryba (przerwa na oddech) Humuhumu-nukunuku-ā-puaʻa? Taka ciekawostka... Podobnie jak niespodziewana w tym zestawieniu tajemnicza, czarnoskóra piękność o arabskim nazwisku... :)
Piszcie, komentujcie, oceniajcie.
Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.