Z armatą na Muchę, czyli co jeszcze wymyśli pani minister
autor: migelito | 2012-02-11, 23:17 |
Internetu.
Czym jeszcze może nas zaskoczyć pani Joanna Mucha, zwana też niekiedy przez
nieświadomych zgrzytu kompetencyjnego ministrem sportu? (Wybaczcie, że tekst jest pisany na szybko i przez to niedopracowany, ale spieszę się, bo chłopaki ze Zczuba.pl mogę mnie ubiec i już nie będę Jedyny Taki...)
* No dobrze, nowa fryzura postarza ją, ale lepsza taka Mucha niż choćby posłanka Wróbel...
Luty 2012
Rozpoczyna się runda wiosenna T-Mobile Ekstraklasy. Większości spotkań grozi
odwołanie lub przełożenie z powodu ton śniegu zalegających na murawach stadionów, na których ma odbyć się inauguracja rundy. Minister Mucha w wywiadzie dla prasy wyraża jasno swoje zdanie: „Kto w ogóle dopuścił te stadiony do spotkań? Dlaczego akurat te?” i sugeruje, żeby całą kolejkę rozegrać na futsalowych halach lub
na wybudowanych przez rząd Donalda Tuska orlikach. Przynajmniej każdemu będzie ciepło i przy okazji powiąże się to z promocją sportu i aktywności fizycznej. Brak dochodu z biletów? A po co tylu kibiców na mecz wpuszczać? Jeszcze się pobiją, jak te łobuzy z Wisły Warszawa i Legii Kraków.
Marzec 2012
W wywiadzie dla dziennika X minister Mucha wypowiada się na temat afer
korupcyjnych w polskim futbolu i słynnej sprawie Fryzjera. „Po co ktoś miałby zamykać Fryzjera w więzieniu? To niedorzeczne. Przecież można dać mu posadę w Centralnym Ośrodku Sportu. Bierzcie przykład z góry!”
Kwiecień 2012
Minister Mucha (jak sama utrzymuje, „przez przypadek”) podpisuje zgłoszenie
reprezentacji polskich piłkarzy na Letnie Igrzyska Paraolimpijskie. Akurat ta wpadka pozostaje bez większego odzewu, część ekspertów nawet zgadza się z tym ruchem i debatuje, czy Polacy zdołają wyjść z wymagającej grupy...
Kwiecień 2012
… ale dużo większym odzew spotyka kolejny „przypadkowy” podpis pani Muchy,
tym razem pod dokumentem przyznającym Grzegorzowi Lacie dożywotnio
stanowisko pierwszego sekre... prezesa PZPN oraz comiesięczne zwiększenie jego poborów o 20%. Naród ostrzy kosy, prezes Lato śmieje się rubasznie. Podobnie jak Jacek Gmoch, poproszony o komentarz.
Maj 2012
Na jednym ze spotkań minister Muchy z elektoratem (powiązanym z zawodami
lekkoatletycznymi w pobliskim gimnazjum) pani Joanna wygłasza płomienne przemówienie na temat szans polskiego sportu. Zwraca uwagę na jednego z młodych sportowców biorących udział w zawodach, mówiąc: „Bierzmy przykład z tego młodego człowieka! Cały polski sport powinien to robić! Ja sama inspiruję się takimi
zdolnymi ludźmi i staram się powielać ich zaangażowanie i pasję!”. Chwilę potem ktoś życzliwy wyjaśnia, że młody człowiek wskazany przez panią minister zajął ostatnie miejsce w eliminacjach swojego biegu z najgorszym czasem w historii zawodów,
ponadto stawił się na zawody w stanie upojenia alkoholowego.
Czerwiec 2012
Pan minister gości na meczu siatkarskiej Ligi Światowej Polska-Brazylia (każdy
sposób jest dobry, by nieco poprawić swój wizerunek wśród wyborców-kibiców). Sensację i rumor wzbudza specjalnie przygotowany na to wydarzenie strój pani Muchy: żółta koszulka i zielone spodnie... Minister tłumaczyła się, że jej osobisty
wizażysta przekonywał ją godzinami, że „w żółtym jej do twarzy”. Poza tym wszędobylskie dyktafony wyłapały ciekawe słowa, jakie wypowiedziała pani minister podczas meczu: „Czy ta siatka nie mogłaby być niżej? Wtedy normalni ludzie tez mogliby zagrać...”
Czerwiec/Lipiec 2012
Futbolowe mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie trwają w najlepsze. O
dziwo, trwają bez udziału pani minister, która w czasie europejskiego czempionatu wybyła ze swoją rodziną na urlop. Jak sama stwierdziła, „okres wakacji letnich nie jest w przypadku mojej funkcji szczególnie obciążony obowiązkami zawodowymi”.
Pytana o to, kiedy na warszawskim Stadionie Narodowym będzie mogło odbyć się jakiekolwiek wydarzenie poza koncertem zespołu Zakopower, pani minister odpowiada „Najnowsze informacje wskazują, że stadion będzie dopuszczony do użytku tuż po EURO 2012. Myślę, że to najlepsza data. Poza tym Zakopower jest świetny!”
Lipiec/Sierpień 2012
Kończy się olimpiada w Londynie, średnio udana dla polskich sportowców. W
ogólnym przygnębieniu narodu polskiego mało kto zauważa, że minister Mucha tuż po Igrzyskach Olimpijskich wysłała notę gratulacyjną dla Adama Małysza za wspaniały występ i godne reprezentowanie Polski w stolicy Anglii. Adam Małysz, przebywający
na wczasach w Lądku Zdroju, jest nieco zdziwiony przysyłką.
Reszta roku 2012
Autorowi tekstu nie zabrakło pomysłu, co to, to nie. Zabrakło mu sił...
Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.