Sielanka śląska pt. Miśki dwa
autor: migelito | 2012-02-06, 13:23 |
Występują:
Misiu
Zbysiu
(akcja dzieje się w przestronnej, wyściełanej atłasem, pierwszej jakości alkowie. Na wspaniałym, czerwonym jak krew łożu leżą dwaj atleci, mistrzowie sportu, bogowie naszych czasów. Pierwszy z nich, Zbysiu, ochoczo eksponuje swoje muskularne ciało i rzeźbiony przez Michała Anioła tors. Jego smagła, wyrazista i opalona twarz
portugalskiego rybaka, burza kędzierzawych włosów i frywolny uśmiech są obiektem pożądania wielu kobiet... i mężczyzn, ale nie każcie mi się o tym rozpisywać. Raz po raz zwraca swoje czarne, lekko diaboliczne oczy w stronę swojego najlepszego kompana, oddanego przyjaciela i kumpla z boiska – Miśka. Misiek... no co ja
o nim mogę... miły chłopiec, wprawdzie jego termofor nawet nie umywa się do kaloryfera Zbysia, ale każdy ma jakieś wady. Oprócz Zbysia i systemu challenge w Pluslidze, rzecz jasna.)
(Zbysiu spogląda na swojego wiernego druha z uczuciem, które ciężko
opisać; jest w nim wiele pobłażliwości, zrozumienia, matczynej troski, radości, bezwarunkowrgo uwielbienia, może nawet miłości... przez to nie może opanować coraz bardziej nerwowej woli i ochoty, Misiek woli nie wspominać o Woli, Ochocie i innych dzielnicach Warszawy, Stare dzieje... )
Misiu: Zbysiuuuu....
Zbysiu: No co, Brzuszku Ty mój?
M: Zaśpiewaj mi coś...
Z: Yyyyy... (zastanawia się nad repertuarem) SLAYER, KU******WAAAAAA!
M: Nie, nie, to znam ze zgrupowań kadry, dzisiaj chciałbym coś z... poezji śpiewanej...
Z: Ale ja się nie znam na... (Misiek patrzy na Zbysia tak powłóczyście,
że nawet papież Grzegorz X by ustąpił) Oj dobrze, dobrze... Mam tako samo, jak Ty-y... Miasto moje, a...
M: ZBYSIU! TY ŁAPSERDAKU! MIELIŚMY DO TEGO NIE WRACAĆ!
Z: Oj,dobrze, dobrze, wiesz, jak lubię się z Tobą droczyć... Zaraz, skąd Ty znasz takie słowa jak łapserdak? Jesteś siatkarzem, nie pisarzem albo innym Rafałem Stecem.
M: (zanosi się perlistym śmieszkiem) Tyle lat, a Ty ciągle tak mało o mnie wiesz... lubię od czasu do czasu ułożyć sobie poezję...
Z: POKAŻ POKAŻ POKAAAAŻ! Boże, jakiego ja mam zdolnego Miśka...
M: (sięga pod poduszkę i wyjmuje plik zapisanych gęsto kartek) Zaraz Ci poczytam, tylko muszę znaleźć... Co my tu mamy... Lista zakupów, karta zawodnicza... kontrakt z Politechniką? (gniecie i wyrzuca za okno) Tego nie powinno tu być... O, są! (z nerwowym uśmiechem przymierza się do recytacji) To ułożyłem niedawno.
„Kochany Zbysiu, misiu-patysiu, dam Ci wszystko, tylko trafiaj częściej w boisko...”
Z: (robi smutnę minkę) Nie podoba mi się! Coś zabawniejszego!
M: Dobrze, to może coś z klasyki reprezentacyjnej... „Łukasz Żygadło nas nie rozpieszcza, czasem przyspiesza, czasem pomiesza...”
Z: Nie wygłupiaj się! Zgapiłeś od Bartka Kurka*! Teraz ten będzie się kłócił o prawa autorskie i poda Cię do Sądu Polubownego! Chcesz jeszcze raz przez to przechodzić?
M: Akta-srakta... O! Mam tu coś naprawdę autorskiego, tylko posłuchaj: „Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik uwielbia z piłką gry, i nikt nie wie, co to będzie, gdy się rzuci jak w żołędzie...”
Z: (z niesmakiem) Misiu kochany... Ty to wszystko robisz na jedno kopyto... Racicę... Nieważne. Może po prostu zajmij się odbijaniem piłeczki?
M: Proszę Cię, zabierasz mi jedną z niewielu przyjemności w życiu! Ile można żyć tylko siatkówką? Przeciez wszystko w niej jest takie powtarzalne i nudne! Zagrywka, zagraj, o dzięki Bogu, tym razem siadła na ręce, odbierze, nie odbierze, odebrał, no to ustaw się, broń, nie obroniłeś, cholera, a jak obroniłeś, to zbieraj się i jedziesz, potem do ataku, siła razy ramię, podwójny czy potrójny, cholera, potrójny, jak rozegrałeś, portugalski pampasie, to może po skosie, kurna, przełożył łapy, no co, że mnie zablokował, nie moja wina, sami widzieliście, że nic nie mogłem zrobić! Potem ta samo, przyjmie ten Rusek, czy nie przyjmie, o kurde, umie przyjmować na palce, nie wiedziałem, no to teraz dawaj do mnie, jestem w gazie, ale nieeee, gdzie Ty rozgrywasz, do Zbysia, no dobra, popisz się, no gdzie, patafianie, moja babcia
lepiej by zbiła, Twój ojciec zresztą też to teraz blokujemyyyyy, jest wyblok! Broń, broń, jest piła w górze, no to teraz pajpa, NO ALE CZEMU ZNOWU DO ZBYSIA?! NO CZEMU? I ZNOWU CZAPA, TAK? I TO MOŻE NIE JEST NICZYJA WINA, A POTEM ZBYSIU COŚ SOBIE SKRĘCI I NAGLE SIĘ OKAŻE, ŻE DAJEMY PIŁKI DO TEGO ITALIANO Z BOŻEJ ŁASKI I ZAPOMINAMY O MIŚKU TAK? I TRZY ZERO ZE SKRĄ, PUCHAR NAM PRZECHODZI KOŁO NOSA, NO JA NIE WYTRZYMAM! (płacze rzewnie i przejmująco,
przytula się do Zbysia) Zbysiu... dlaczego ja to właściwie robię? Czemu ja wciąż się w to bawię?
Z: (z troską i uczuciem) Dla mnie, Misiu, dla mnie...
M:Aha...
(chwila ciszy na uspokojenie nerwów)
Z:
To może coś porobimy razem?
M: No ale co, ZB9, co? W galerii handlowej ludzie krzywo się na nas patrzą...
Z: Przecież mówiłem: nie wchodź ze mną do jednej przymierzalni! Wcale nie było takiego tłoku!
M: … A do baru już nie pójdę, nie chcę znowu przegrać soczewek kontaktowych w pokera... I tłumaczyć policjantowi, że jestem absolutnie trzeźwy, tylko widzę
wszystko jak przez mgłę i przez to się kiwam...
Z: Ty, słuchaj, Piechocki otworzył sobie konto na Twitterze! Chodź
napiszemy mu jakieś głupie komentarze!
M: Ty małpo!
Z: Ty melepeto!
M: Ty łapserdaku! Hihi...
Z: Burżuj do potęgi!
M: Żryj węgiel, krwawy kapitalisto
Z: Co z Ciebie za bohater, jak nawet z Atomówkami nie mogłeś dać sobie
rady?
M: Z facetami Ci się układa, z kobietami wcale!
Z: Hehe, dobre to było! Z kobietami mu się nie układa!
M: Nie to, co nam... Ale ty masz ładne włosy dzisiaj...
Z: Ale się wkurzy, jak to przeczyta... Hehehe... To teraz co? Porozciągamy się przed
meczem?
M: Z Tobą zawsze!
(kurtyna opada, proszę za nią nie zaglądać!)
* Jeśli ktoś nie wiem, o co chodzi: http://www.plusligatv.pl/IGLA-SZYTE-odc.6.html
Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.