Sportowiec musi stawiać przed sobą najwyższe cele - rozmowa z Januszem Urbanowiczem, trenerem rugbystów Lechii Gdańsk

autor: Michał Gałęzewski | 2009-03-22, 19:31 | źródło: inf. własna |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Janusz Urbanowicz to legenda gdańskiego rugby. Mający za sobą 47 występów w Reprezentacji Polski trener Lechii Gdańsk wypowiedział się na łamach portalu SportoweFakty.pl po wygranym meczu swojej drużyny w konfrontacji z Poznanią Poznań.

Michał Gałęzewski: W meczu z Posnanią chyba mogliście sobie tylko wymarzyć taki początek spotkania. Do przerwy prowadziliście już 19:0...

Janusz Urbanowicz: Tak i to ułożyło zawody. Wcale nie mieliśmy takiej przewagi z gry, a było 19:0 do przerwy. Ważne jest to, że taktyka, która miała być - przeniesienie piłki nogą na połowę przeciwnika - się powiodła i wszystkie możliwe akcje do wykorzystania kończyły się naszymi punktami.

Dobrze też graliście w obronie. Wielokrotnie wydawało się, że zawodnicy z Poznania zdobędą punkty, ale im to uniemożliwialiście.

- Nie do końca się udawało bo myślę, że można było to zrobić jeszcze lepiej. W końcówce dwukrotnie nam przyłożyli i nastąpiło rozprężenie, które nie powinno mieć miejsca. Powinniśmy ten mecz wygrać wyżej.

Mimo zwycięstwa pańscy zawodnicy nie byli do końca zadowoleni...

- Cieszy mnie to, że moi zawodnicy nie są zadowoleni ze swojej gry, a wygrali za pięć oczek. To jest najprzyjemniejsze dla trenera, jak zespół wygrywa za maksymalną ilość punktów, a zawodnicy czują niedosyt. To mnie bardo cieszy i myślę, że zaprocentuje w przyszłości.

W tym spotkaniu zagrało kilku nowych graczy. Jak ich pan ocenia?

- Przede wszystkim Kuba Jasiński zrobił niesamowitą czarną robotę. Wykonał znakomicie wszystkie założenia. Jeśli chodzi o Rafała Wojcieszaka, to jest to zawodnik, który podnosi piłkę i angażuje przeciwnika, dzięki czemu inni mają miejsce. Konrad Pisarek ma niesamowity potencjał, jeśli chodzi o skrzydło. W meczu z Posnanią nie miał za dużo piłek, ale przy 3-4 piłkach, które miał pokazał, że jest dobrym zawodnikiem motorycznie, jest szybki i potrafi uciec przeciwnikowi. Drużyna go jednak nie wykorzystała do końca.

Mecz z Posnanią był bardzo ważny...

- Tak, bardzo się obawiałem tego meczu. Dochodziły słuchy, że Posnania też chce grać o medale. Chciałem ten mecz po prostu wygrać, a jestem bardzo spełniony, jeśli chodzi o pięć punktów. Jest to dla mnie najważniejsze. Kompletną analizę spotkania mogę zrobić jednak dopiero po obejrzeniu zapisu video z tego spotkania.

Jak tak bardzo dobrze weszliście w ten mecz, a Posnania walczy o medale, to znaczy że Lechia walczy tylko o złoto?

- Przede wszystkim sportowiec musi stawiać przed sobą najwyższe cele. Każdy medal nas zadowoli, ale tak naprawdę chcielibyśmy zdobyć złoto. Jest to naszym pragnieniem i wszystko podporządkujemy temu, aby tak się stało. To jest jednak tylko sport. Dziś był taki mecz, kiedy indziej może być inny. Przede wszystkim graliśmy u siebie i wykorzystując atut własnego boiska wygraliśmy za pięć punktów.

Macie chyba coraz lepsze warunki do uprawiania rugby...

- Oczywiście, że tak. Wszystko się zmienia. Zmieniają się warunki życiowe nas, jako ludzi, zmieniają się warunki treningowe dla zawodników. Jest ogólny kryzys, który powoduje, że są utrudnienia, jednak rugby się rozwija i idzie w dobrym kierunku. W przyszłości wszystko będzie dobrze wyglądało.

Nie żałuje pan, że się pan urodził kilka lat za wcześnie, aby uprawiać ten sport w Gdańsku?

- Nie, wcale tak nie twierdzę. Nie żałuję tego, że urodziłem się wcześniej. Moje najpiękniejsze lata były w Lechii, grałem w Lechii, teraz jestem tutaj trenerem. Jak już będę na emeryturze mając 70 lat mam takie marzenie, aby móc tym zawodnikom otwierać szatnię.

Może być pan chyba zadowolony z postawy swojego syna. W końcu Maciej Urbanowicz był w tym sezonie czołowym hokeistą Stoczniowca i całej ligi...

- To nie miejsce, ani pora na określanie tego, czy jestem zadowolony, czy nie z jego postawy. Ja jako trener sportowy uważam, że stać go na więcej. Ogólnie można powiedzieć, że się spełnił, ale jeżeli będzie dalej nad sobą pracował, to wszystko zaprocentuje w przyszłości.

Czekają was teraz bardzo ważne i prestiżowe spotkania. W końcu najpierw jedziecie do Krakowa, a potem macie mecz z Arką u siebie...

- Oczywiście. Teraz są bardzo trudne zawody w Krakowie. Jest to zespół grający trochę inne rugby niż Posnania. Są oni mocni fizycznie, jest tam grząskie boisko. Trzeba się przygotować do tego meczu, wyleczyć rany po meczu z Posnanią i myśleć o zwycięstwie w Krakowie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.