Roman Paszke dopływa do argentyńskiego portu

autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-07, 09:20 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Roman Paszke, który z powodu awarii "Gemini 3" przerwał w piątek w nocy samotny rejs dookoła świata, zdołał ocalić katamaran przed zatonięciem. W sobotę o świcie polskiego czasu dopływał do argentyńskiego portu Rio Gallegos. Wejście zajmie jednak sporo czasu.

- Po ponad dobie od awarii, Gemini 3 - obecnie w asyście holownika, płynie wolno deltowatym i długim ujściem rzeki Gallegos, na której prawym brzegu znajduje się port Rio Gallegos. Warunki podejścia są trudne ze względu na ciemności, padający deszcz, zimno (poniżej 10 stopni), trwający odpływ, no i to, że płynie pod prąd - poinformował PAP szef komunikacji rejsu Janusz Cieliszak.

Dodał, że gdańszczanin jest zmęczony, ale czuje się dobrze, cały czas steruje. Dzięki współpracy z polską ambasadą w Buenos Aires, na kapitana w porcie oczekują przedstawiciele lokalnej Polonii.

Rio Gallegos jest stolicą Patagonii i należy do prowincji Santa Cruz. Słynie m.in. z tego, że jest jednym z najbardziej wietrznych miast na ziemi, gdzie wiatry wiejące ok. 50 km/h są powszechne, a 100 km/h nie są wyjątkowe.

W chwili awarii potężnego "Gemini 3" (długość 27,43 m, szerokość 14 m, wysokość masztu 33 m), 60-letni Roman Paszke znajdował się 314 mil morskich od przylądka Horn. Z niewiadomych przyczyn uszkodzeniu uległ lewy pływak, poniżej linii wodnej. Zalane wówczas zostały dwa ważne przedziały - maszynowy i nawigacyjny. Potem doszedł trzeci w części rufowej i pływak miał półtora tony wody. Pompy cały czas pracowały, ale się zatykały pod jej nadmiarem.

Przez dobę gdańszczanin walczył o ocalenie jachtu. - Sytuacja była bardzo poważna. Przeciążenie pływaka groziło przełamaniem - podkreślił w rozmowie z PAP specjalizujący się w elektronice jachtowej, systemach komunikacji satelitarnej oraz meteorologii Robert Janecki (Jabes) z Mrągowa, który kieruje Zespołem Brzegowym, wspomagając kolegę (razem płynęli w regatach dookoła świata The Race 2000) m.in. w prognozach pogody. Od piątkowej nocy non stop analizuje sytuację nawigacyjną i doradza kapitanowi.

Henryk Jaskuła, który w październiku skończył 88 lat, wyraził żal, że doszło do takiej sytuacji z "Gemini 3".

- Romek miał niewiele do Hornu i bez problemów przebyłby tę trasę do niedzieli rano. Trafiłby na zaproszenie do wygodnego przejścia na Pacyfik. Ta awaria to wielka szkoda, wprost niezrozumiała, chociaż stało się to w sztormie... - wspomniał pierwszy Polak i trzeci żeglarz w historii, który samotnie, bez zawijania do portów okrążył Ziemię z Gdyni do Gdyni. Dokonał tego na jachcie "Dar Przemyśla" od czerwca 1979 do maja 1980 roku wokół Przylądka Dobrej Nadziei, na południe od Australii i Nowej Zelandii oraz wokół Hornu.

Jak na ironię losu, kiedy Paszke walczył o uratowanie jachtu, czternastoosobowa załoga wielkiego francuskiego trimarana "Banque Populaire V", którym dowodził Loick Peyron, wynikiem 45 dni 13 godzin 42 minuty 53 sekundy ustanowiła rekord opłynięcia kuli ziemskiej i tym samym zdobyła Jules Verne Trophy.

Poprzedni rekord należał do Francka Cammasa. W 2010 roku francuski kapitan na trimaranie "Groupama 3" opłynął z teamem glob w 48 dni 7 godzin 44 minuty i 52 sekundy.

"Banque Populaire", największy wielokadłubowiec na świecie, rozpoczął rejs 22 listopada. W nocy z piątku na sobotę zamknął pętlę między wyspą Quessant koło Brestu, a Przylądkiem Lizard, u wejścia do Kanału La Manche. Pokonał dystans 29 tys. mil morskich.

Jak wspomniał Paszke, z Loickiem Peyronem zna się od dawna. Zbliżali się do siebie przeciwnymi kursami, ale nie mieli szansy na bliskie spotkanie. Dziesięć dni temu minęli się w odległości około 400 mil, mniej więcej na wysokości Rio de Janeiro.

Trasę pod wiatr (kurs z Europy najpierw na Horn) pokonało dotychczas w samotnych rejsach sześciu żeglarzy, natomiast z wiatrem (kierunek na RPA) blisko 200. Oba rekordy należą do Francuzów. Jean-Luca van den Heede płynął drogą, jaką pokonywał Paszke, 122 dni od listopada 2003 do marca 2004 roku, natomiast Francis Joyon, w przeciwną stronę, 57 dni na przełomie 2007 i 2008 roku.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.