Roman Paszke walczy o ocalenie jachtu

autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-06, 23:04 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Roman Paszke, który z powodu awarii "Gemini 3" przerwał blisko dobę temu samotny rejs dookoła świata drogą pod wiatr, walczy o ocalenie katamaranu. Trzy komory lewego pływaka nabrały wody. Do najbliższego portu w Argentynie ma jeszcze ok. 40 mil morskich.

- Nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, ale trwa walka o ocalenie jachtu. Szanse są większe niż dwie godziny temu. Kapitan i Zespół Brzegowy Rejsu są w stałym kontakcie z ratowniczymi służbami morskimi Argentyny - Agencją SAR, a helikopter ratunkowy jest cały czas w gotowości - poinformował PAP szef komunikacji rejsu Janusz Cieliszak.

Paszke jest w stałym kontakcie z Zespołem Brzegowym kierowanym przez Roberta Janeckiego (Jabesa), który na bieżąco analizuje sytuację nawigacyjną i doradza kapitanowi. Pomaga mu też dyżurujący zespół firmy NavSim.

- W okolicy Rio Gallegos jacht będzie musiał skorzystać z asysty holownika, bo nie jest w obecnym stanie z jednym niesprawnym silnikiem wejść do portu. Taka akcja potrwa około godziny lub dłużej, zależy od warunków pogodowych - dodał Cieliszak.

- Po otrzymaniu wiadomości o awarii katamaranu naszego żeglarza skontaktowałam się z argentyńskimi służbami ratowniczymi, a przede wszystkim z marynarką wojenną. Ponieważ Buenos Aires jest oddalone o dwa i pół tysiąca kilometrów od portu, do którego kieruje się kapitan Paszke, trudno byłoby mi tam szybko dojechać. Mamy w tamtym rejonie zaprzyjaźnioną z ambasadą osobę, Pawła Choćko, który zna polski i hiszpański język oraz lokalne warunki. Zapewnił, że udzieli bądź przyczyni się, by kapitanowi udzielona została wszelka pomoc, jaką tylko będzie potrzebował - powiedziała z kolei kier. wydziału konsularnego ambasady RP w Buenos Aires Joanna Addeo-Krajewska.

- Rozmawiałam również dosłownie przed chwilą ze służbami ratowniczymi. Ich zdaniem jacht powinien bezpiecznie dopłynąć do redy portu, gdyż zmniejszyła się siła wiatru i tym samym zafalowanie, które stanowi największe zagrożenie dla jednostki - dodała.

W piątek w nocy 60-letni gdańszczanin, który znajdował się 314 mil morskich od przylądka Horn, poinformował o uszkodzeniu lewego pływaka, poniżej linii wodnej. Zalane wówczas były dwa ważne przedziały - maszynowy i nawigacyjny. Potem doszedł trzeci w części rufowej. Pompy cały czas pracują, ale się zatykają pod namiarem wody.

Trasę pod wiatr (kurs z Europy najpierw na Horn) pokonało dotychczas sześciu żeglarzy, natomiast z wiatrem (kierunek na RPA) blisko 200. Oba rekordy należą do Francuzów. Jean-Luca van den Heede płynął drogą, jaką pokonywał Paszke, 122 dni od listopada 2003 do marca 2004 roku, natomiast Francis Joyon, w przeciwną stronę, 57 dni na przełomie 2007 i 2008 roku.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: