Tomasz Babiloński: Tyson chce przyjechać nawet za miesiąc
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-12-22, 17:09 | źródło: PAP |
Mike Tyson odwołał wrześniową wizytę w Polsce, ale organizatora jego przyjazdu - Tomasza Babilońskiego zapewnił, że może zjawić się pod koniec stycznia przyszłego roku. Ten termin jest jednak nierealny, w grę wchodzi najwcześniej marzec lub kwiecień.
W ostatnich dniach Babiloński przebywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie spotkał się z żoną Tysona, prowadzącą biznesowe sprawy słynnego pięściarza. Jednym z tematów było wpłacone przez polskiego menedżera 60 tysięcy dolarów na konto agenta Tysona Carla Holnessa, który pośredniczył w organizacji wizyty "Żelaznego Mike'a" w Warszawie. Do tej pory Polak nie odzyskał tych pieniędzy.
- Małżonka Tysona była zaskoczona naszymi informacjami i dokumentami, które jej przedstawiliśmy. A była ich cała walizka, m.in. korespondencja mailowa z panem Holnessem i dowody wpłat na jego konto. Stwierdziła, że brytyjski agent wmawiał jej, że "Tomasz Babiloński się nie odzywa, dlatego nie doszło do planowanej na wrzesień podróży do Polski" - powiedział PAP Babiloński.
Prawdopodobnie Tyson, najmłodszy w historii zawodowy mistrz świata w wadze ciężkiej (miał 20 lat), zawita do Warszawy wiosną, przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej.
- W pierwszym tygodniu stycznia wybiera się do Dubaju, gdzie za sowitą opłatę będzie gościem honorowym turnieju pięściarskiego. Natomiast pod koniec miesiąca zjawi się w Skandynawii. Zaproponowano nam, aby przyjąć go w Polsce w dniach 24-25 stycznia. To jednak nierealny termin, bo u nas nie ma szejków, którzy zapłacą za obiad z Tysonem - przyznał 31-letni polski promotor bokserski.
- Styczeń to "martwy" miesiąc, ludzie jeżdżą z dziećmi na ferie, a nie chodzą na gale pięściarskie. Dlatego zdecydowanie łatwiej byłoby zaprosić Tysona pod koniec marca, bowiem wtedy organizujemy imprezę w Oświęcimiu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przyjedzie do Europy tylko wówczas, gdy będzie miał w planach odwiedziny jeszcze jakiegoś kraju. Dlatego jestem skłonny przesunąć tę galę o tydzień czy dwa - stwierdził Babiloński, prywatnie szwagier mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka.
Tomaszowi Babilońskiemu udało się uratować wrześniową galę na stołecznym Torwarze, "ściągnął" bowiem z Jamajki via Miami inną gwiazdę profesjonalnych ringów - Lennoxa Lewisa (były mistrz świata kategorii ciężkiej).


