Fatalny początek Woodsa w Presidents Cup
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-11-17, 12:26 | źródło: PAP |
Kolejną bolesną porażkę poniósł słynny amerykański golfista Tiger Woods. Miała ona miejsce w Melbourne na inaugurację prestiżowego turnieju Presidents Cup, pomiędzy drużynami USA i Reszty Świata.
Woods i Steve Stricker przegrali z Koreańczykiem K.J. Choiem i Australijczykiem Adamem Scottem 6:7. Smaczku niepowodzenia dodaje fakt, że od niedawna tzw. caddy (pomocnikiem) Scotta jest Nowozelandczyk Steve Williams, który przez niemal 13 lat współpracował z Woodsem. Na początku listopada głośno było w mediach o obraźliwych słowach Williamsa pod adresem Tigera. W środę przywitali się jak dawni przyjaciele.
W 2009 roku w San Francisco Woods i Stricker nie ponieśli ani jednej porażki w Presidents Cup, a tym razem zagrali bardzo słabo, m.in. jako jedyny team nie uzyskali tzw. birdie (jedno uderzenie mniej niż limit). W ogóle na jakiekolwiek indywidualne turniejowe zwycięstwo Tiger, były lider rankingu światowego, czeka od dwóch lat, tj. wygranej w Australian Open.
Wspólnie Woods i Stricker wygrali sześć pierwszych meczów, ale ostatnio ponieśli dwie porażki, w tym w innej prestiżowej imprezie Ryder Cup.
Po pierwszym dniu rywalizacji na obiektach Royal Melbourne Golf Club o Presidents Cup Stany Zjednoczone (m.in. Phil Mickelson/Jim Furyk i Dustin Johnson/Matt Kuchar) prowadzą 4:2 z Resztą Świata (w składzie bez Europejczyków). Zawody rozgrywane są co dwa lata, a co ciekawe, golfiści - w odróżnieniu od innych wielkich turniejów - nie otrzymują nagród finansowych. Amerykanie wygrali trzy poprzednie edycje, a ostatni raz przegrali w 1998 roku.


