Plan minimum wykonany - rozmowa z Michałem Dziubańskim

autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-10-09, 19:28 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

- Plan minimum wykonaliśmy, ale marzeniem jest medal - przyznał w rozmowie z PAP trener kobiecej reprezentacji w tenisie stołowym Michał Dziubański. W niedzielę Polki awansowały do ćwierćfinału mistrzostw Europy w Gdańsku i Sopocie.

Obawy o mecz z Serbkami, decydujący o wejściu do ósemki, okazały się chyba niepotrzebne?

Michał Dziubański: Dziewczyny wygrały 3:0, ale muszę przyznać, że trochę pomógł nam serbski trener. Kiedy zobaczyłem ich ustawienie, kamień spadł mi z serca. Nam pasowało aby nominalna czwórka Monika Molnar zagrała na pozycji trzy.

Dlaczego Xu Jie wystąpiła na trójce, czyli na jedną grę?

- Ma kłopoty z barkiem, baliśmy się, że w spotkaniu z defensorką Aną Marią Erdelji może stać się coś złego z ręką. Dlatego postawiliśmy na ustawienie taktyczne i ochronę zdrowia. "Ksenia" na razie gra średnio, musi się przełamać. Znakomicie spisuje się Li Qian, pozytywną ocenę wystawiam też Natalii Partyce.

Awans do ćwierćfinału był planem minimum?

- Tak i cieszę się, że go zrealizowaliśmy. Ale teraz kolejne wyzwanie, bo po zdobyciu srebrnego i brązowego medalu w dwóch poprzednich edycjach ME, znów bardzo chcemy znaleźć się na podium. Trafiamy jednak do doborowego towarzystwa. Przed chwilą rozmawiałem ze szkoleniowcem Niemek i on też przyznał, że nie ma już żadnej odstającej drużyny. Wszystkie są mocne. To takie "petardy", które mogą wystrzelić i wygrać.

Nikt nie chce trafić na Holandię.

- My też nie... Ale już w mistrzostwach świata pokazaliśmy, że można je pokonać, przecież mieliśmy piłkę meczową. Poza tym nie wierzę, aby czwarty raz z rzędu sięgnęły po tytuł. To byłoby lekkie "przegięcie", chociaż życzę jak najlepiej mojemu koledze, a ich trenerowi Chen Zhibinowi.

Kto w takim razie triumfuje? Polska?

- Już przed turniejem wyraziłem opinię, że będę bardzo zadowolony z brązowego medalu. To byłby spory sukces, a złoto - brzmi fantastycznie. Chyba jednak najciekawiej i najlepiej w Gdańsku i Sopocie grają Niemki.

Mówi pan tak trochę z sympatii do tego kraju. Grał pan wiele lat w niemieckiej lidze.

- Nie, sympatia do Niemiec nie ma tutaj znaczenia. Po prostu realnie oceniam szanse wszystkich ekip. Niemki potrafią wygrywać z Holenderkami - okazały się lepsze od Pomarańczowych w Lidze Europejskiej.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.