O mnie jest głośno raz na cztery lata - rozmowa z Mariel Zagunis, dwukrotną mistrzynią olimpijską w szabli

autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-10-09, 11:37 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dwukrotna mistrzyni olimpijska w szabli Mariel Zagunis za rok w Londynie chce zdobyć trzecie złoto z rzędu i wyrównać rekord florecistki Valentiny Vezzali. Przygodę ze sportem rozpoczęła jednak od piłki nożnej, a jej idolem jest tenisista Rafael Nadal.

Paweł Puchalski (PAP): Czy dwukrotna mistrzyni olimpijska w szabli jest w USA znaną i popularną osobą?

Mariel Zagunis: Absolutnie nie. To wynika z popularności szermierki. Wiadomo powszechnie, jakie jest zainteresowanie futbolem amerykańskim, baseballem czy koszykówką, więc o porównaniu z gwiazdami tych dyscyplin w ogóle nie ma sensu mówić. To są bohaterowie masowej wyobraźni. Ale szermierka pozostaje daleko w tyle także za pływaniem, lekką atletyką czy nawet gimnastyką. O mnie jest głośno raz na cztery lata, co zawdzięczam sukcesom na igrzyskach.

Nie wierzę, że dla złote medale olimpijskie nie odmieniły pani życia?

- Po sukcesie w Atenach, kiedy szabla debiutowała w olimpijskim programie, mało kto mnie znał i zauważał. Powtórzenie sukcesu w Pekinie zaowocowało większą rozpoznawalnością. Zrobiło się o mnie głośniej, udało się podpisać kilka umów sponsorskich. Dzięki temu zyskała cała amerykańska szermierka, co także bardzo mnie cieszy. W codziennym życiu prywatnym większych zmian jednak nie zauważyłam.

Szermierka to pani hobby czy zawód?

- Już profesja, zajmuję się nią zawodowo. Do 2007 roku łączyłam ją ze studiami antropologicznymi na Uniwersytecie Notre Dame, ale wtedy zdecydowałam się zawiesić naukę.

Przypuszczam, że do sportu trafiła pani dzięki rodzicom?

- Oboje byli wioślarzami, startowali w igrzyskach olimpijskich w 1976 roku w Montrealu. Oczywiście mieli wpływ na moje sportowe zainteresowania, ale przede wszystkim ukształtowali mnie jako człowieka. Wiele im zawdzięczam. Ja przygodę ze sportem rozpoczęłam od... soccera. W szkole byłam nawet w drużynie piłkarskiej, ale później postawiłam na szermierkę.

Dwa tytułu mistrzyni olimpijskiej, dwa złote medale mistrzostw świata indywidualnie, nie licząc sukcesów w drużynie. Czy ma pani jeszcze motywację? Co można osiągnąć więcej?

- Nie ma kłopotów z motywacją. Wielkim celem są igrzyska w Londynie. Gdybym zdobyła trzeci złoto z rzędu, sama uznałabym to za wielki wyczyn, coś niesamowitego. Udało się to przede mną tylko włoskiej florecistce Valentinie Vezzali. Teraz jednak koncentruję się na mistrzostwach świata, które w niedzielę rozpoczną się w Katanii. Ten start jest najważniejszy, bo... najbliższy.

Jak forma?

- Jestem zdrowa, dobrze przygotowana. Z trenerem Edwardem Korfantym trzeci rok z rzędu przed mistrzostwami świata na kontynencie europejskim przyjeżdżamy do Polski. Tu przechodzę aklimatyzację i ostatni szlif formy. Dwa razy po pobycie w Spale zdobyłam złoty medal, więc liczę, że teraz będzie podobnie.

Jakie wrażenia z Polski? Czy oprócz sali treningowej zdołała pani jeszcze coś zobaczyć?

- Lubię Polskę, lubię tu przyjeżdżać. Wiem, że Ed czuje się tu wspaniale, jak w domu, więc jest w dobrym humorze. To też ważne. W zeszłym roku mogłam też zwiedzić trochę Warszawę. Trener pokazał mi Stare Miasto, które jest urokliwe, piękne po prostu. Z kolei w 2001 roku byłam na mistrzostwach świata juniorów w Gdańsku i też wywiozłam miłe wspomnienia.

Jaka jest Mariel Zagunis prywatnie? Jak pani spędza wolny czas?

- To trudne pytanie, bo wolnego czasu mam bardzo mało. Szermierka to głównie trening, wyjazdy, hotele, zawody. Gdy już jednak wrócę do rodzinnego domu w Beaverton koło Portland, to najchętniej bym... spała. Ale gdy chodzi o aktywny wypoczynek, to wciąż lubię pograć w piłkę, choć teraz częściej sięgam po rakietę do tenisa. Zresztą bardzo lubię też oglądać ten sport w telewizji. Moim idolem jest Rafael Nadal. To dla mnie wzór sportowca. Czerpię z niego inspirację, jestem pod wrażeniem jego waleczności, zadziorności.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.