Michalik: Trzeba przerwać złą olimpijską passę

autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-09-24, 08:14 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Jedna z najbardziej utytułowanych polskich zapaśniczek Monika Michalik, pomimo nieudanego występu na niedawnych mistrzostwach świata, wierzy, że uda jej się zakwalifikować na igrzyska w Londynie i przełamać złą olimpijską passę.

Trzykrotna mistrzyni Europy (2003, 2005, 2009), dwukrotna wicemistrzyni (2002, 2006) i zdobywczyni dwóch brązowych medali na mistrzostwach świata (2006, 2007), nie wywalczyła kwalifikacji olimpijskiej na zakończonych w zeszłym tygodniu MŚ w Stambule. Zapewnia jednak, że podczas kolejnego turnieju zdobędzie ją i postara się nie wracać ze stolicy W.Brytanii z pustymi rękami.

- Jest mi oczywiście przykro, że nie wypadłam w Stambule tak, jak sobie zaplanowałam, ale nie rozdzieram z tego powodu szat, gdyż jestem zawodniczką doświadczoną i znam swoje możliwości, kiedy jestem w pełni formy i nic mi nie dolega, a tak w Stambule nie było - zapewniła zapaśniczka Orląt Trzciel.

W czerwcu doznała urazu łokcia, który na dłużej wyłączył ją z treningów i mimo intensywnej rehabilitacji był przez zapaśniczkę odczuwany w momencie wyjazdu do Turcji. - Mogłam nie jechać i leczyć się dalej, ale przez lata startów nabrałam twardości. Już wielokrotnie wychodziłam na matę nie w pełni zdrowa, ale wszystko kończyło się dobrze. Myślałam, że tak będzie i w Stambule - wyznała 31-letnia zawodniczka.

Początek MŚ był dla niej obiecujący. - Zawodniczkę Izraela położyłam na łopatki, a następnie na punkty pokonałam Wietnamkę. Były to w moim wykonaniu dwie dobre walki. Ale potem przyszło mi się zmierzyć z Chinką Roixue Jing, zawodniczką silną fizycznie i bardzo dobrze wyszkoloną technicznie. Robiłam, co w mojej mocy, ale nie mogłam do końca wyprostować ręki. Nie dałam rady, a moja rywalka zdobyła później brązowy medal - opowiada dziewięciokrotna mistrzyni Polski. - Widać, nie byłam jeszcze gotowa na większy wysiłek, a sama ambicja nie wystarczy - dodaje.

Jak planuje najbliższe miesiące? - Najpierw przystąpię do obrony pracy licencjackiej "Przestępczość nieletnich w szkołach", a później wyjadę nad polskie morze, gdzie postaram się wypocząć i zebrać siły. Następnie znowu rozpocznę treningi, bo czasu do następnych kwalifikacji nie pozostało wiele. W kwietniu czeka mnie turniej w Bułgarii. Jestem dobrej myśli. Coś mi mówi, że właśnie tam wywalczę bilet do Londynu i nie będę się musiała o niego ubiegać w dwóch kolejnych kwalifikacjach. Na pewno będzie nerwówka, ale dotychczasowe starty dowiodły, że kiedy mam nóż na gardle, maksymalnie się mobilizuję i wszystko kończy się po mojej myśli. Jestem mocna psychicznie - zapewnia zapaśniczka występująca w kategorii 63 kg.

Michalik nie zakwalifikowała się na igrzyska olimpijskie w Atenach, a występ w Pekinie nie należał do udanych. - Ostatnie niepowodzenie w Stambule tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że już najwyższy czas dobrze zaprezentować się na zawodach, które każdy sportowiec ceni sobie najwyżej. Zrobię wszystko, by na nich wystąpić, przerwać złą passę i tym razem nie wrócić z pustymi rękami - podkreśliła z naciskiem.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.