Lucjan Błaszczyk: Poziom superligi niezły, ale do Niemiec daleko

autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-09-07, 14:45 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Lucjan Błaszczyk, jeden z najwybitniejszych polskich tenisistów stołowych, po 16 latach wrócił do krajowej superligi, zdobył komplet punktów, ale jego nowy-stary zespół ZKS Drzonków przegrał z beniaminkiem Alfą Bank Spółdzielczy Radzyń Podlaski 2:3.

- Porównując naszą ligę z niemiecką, w której spędziłem kilkanaście sezonów, oczywiście widać różnicę. Bundesliga jest najsilniejsza w Europie, występują w niej najlepsi zawodnicy. Ale i w Polsce podniósł się poziom, kontrakty podpisują coraz lepsi pingpongiści. Do jednego muszę się przyzwyczaić - czasem będę bardzo późno wracał do domu. Podróżowaliśmy busem 640 km całą noc, a w Drzonkowie byliśmy dopiero przed godziną 7. rano. Na Zachodzie, nawet jeśli było do pokonania pół tysiąca kilometrów, to po autostradzie jechaliśmy cztery godziny - powiedział PAP Błaszczyk.

W inauguracyjnej kolejce ZKS uległ Alfie 2:3, a obydwa punkty zdobył Błaszczyk. Wyjechał z Polski w wieku 20 lat, w 1995 roku (najpierw grał w drugoligowym TTC Staffel Limburg, a potem spędził wiele sezonów w TTC Zugbruecke Grenzau), krótko po sukcesie, jakim był awans do ćwierćfinału mistrzostw świata w singlu.

- Do swoich pojedynków przystępowałem w niekomfortowej sytuacji, przy stanie 0:1 i 1:2. Kontrolowałem sytuację i łatwo wygrałem z Xu Wenliangiem, znacznie trudniejszy był mecz z Radkiem Mrkvicką. Prowadziłem już 2:0 w setach i 4:2 w trzecim, czułem piłkę, jak w niedawnym, zwycięskim turnieju w Pradze. Pewność siebie sprawiła, że nie byłem do końca skoncentrowany, przegrałem dwie partie, a w decydującej grający jak w transie 37-letni Czech, wicemistrz Europy juniorów z 1991 roku, prowadził już 6:3. W tym momencie wziąłem czas na żądanie, ale dalej szło mi niezbyt dobrze - 7:9. W samej końcówce wytrzymałem nerwowo i wygrałem cztery akcje z rzędu - dodał 12-krotny medalista mistrzostw Europy.

Błaszczyk wykonał swoje zadanie, znacznie słabiej spisali się jego klubowi partnerzy. - O ile Daniel Bąk zagrał nieźle, obronił cztery setbole z Mrkvicką w czwartej odsłonie, a w piątej prowadził nawet 9:7, zaś z Xu Wenliangiem sam nie wykorzystał szansy przy 10:6 w czwartym secie, o tyle na całej linii zawiódł Lei Yi. Chińczyk, wcześniej budzący postrach w superlidze, wrócił z ojczyzny w niedzielę całkowicie bez formy. Wyglądał jakby przez trzy miesiące nie miał rakietki w ręku. Zresztą rezultat 0:3 z zawodnikiem numer cztery w Alfie można uznać za najlepszy komentarz.

- Sądziłem, że Lei Yi będzie regularnie zdobywał punkty, a tymczasem on potrzebuje sporo czasu, może miesiąc, aby złapać w miarę przyzwoitą dyspozycję. Nie mamy nikogo, kto mógłby go zastąpić, dlatego zapowiadają się kolejne trudne potyczki. Liczyłem na medal z ZKS, ale jeszcze raz podkreślę, że tylko wówczas, gdy Chińczyk będzie grał na swoim poziomie. Z Jackiem Nowokuńskim zawiódł, nie miał nic do powiedzenia - ocenił Błaszczyk.

Za porażkę 2:3 ZKS Drzonków otrzymał 1 pkt, zaś Alfa - 2 pkt. Po 3 pkt, za zwycięstwa po 3:1, zainkasowały tylko broniąca tytułu Olimpia-Unia Grudziądz, Condohotels Morliny Ostróda i SPAR AZS Politechnika Rzeszów.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
rajan

to ten starszy pan jeszcze gra?:) podziw

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0