Michalik i Wieszczek: Złote przyjaciółki nie tylko z maty
autor: Polska Agencja Prasowa | 2011-04-26, 15:41 | źródło: PAP |
Monika Michalik (Orlęta Trzciel) i Agnieszka Wieszczek-Kordus (Grunwald Poznań) zdobyły niedawno w Janowie Lubelskim złote medale mistrzostw Polski w zapasach. Jak zgodnie podkreślają, są nie tylko przyjaciółkami z maty, ale takimi "od serca, na dobre i złe".
Oprócz tego, że często razem trenują, spotykają się na gruncie prywatnym, spędzają razem wakacje. Michalik była przed dwoma laty świadkiem na ślubie Kordusów.
- Wielkanocne święta siłą rzeczy przeżywałyśmy osobno. Moja rodzina jest zbyt liczna, mam ośmioro rodzeństwa. Tak się złożyło, że nie wszyscy z nich mogli być w te święta u mamy i taty. Jednak i tak ponad piętnaście osób plus pies Killer, któremu też się coś od życia należy, zasiadło do stołu - powiedziała Michalik.
Natomiast 28-letnia Wieszczek-Kordus wybrała się z mężem i córeczką ze Swarzędza do teściów mieszkających w Poznaniu. - Gabrysia, która za kilka dni skończy 16 miesięcy, pełniła w Wielką Sobotę ważną funkcję - dbała o koszyczek ze święconką - dodała brązowa medalistka pekińskich igrzysk, która w Janowie Lubelskim zdobyła piąty tytuł mistrzyni Polski.
- Pod tym względem Agnieszka jest za mną prawie w połowie drogi, bo ja wzbogaciłam kolekcję o dziewiąty złoty medal - zaznaczyła z uśmiechem Michalik. Przyznała, że nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem rywalek, natomiast uważa, że byłoby dla niej lepiej, gdyby rywalizowała z kilkoma bardziej wymagającymi przeciwniczkami, które zmusiłyby ją do większego wysiłku i wykazania się umiejętnościami technicznymi.
- Ale jest jak jest i należy się cieszyć z kolejnego mistrzostwa kraju. Jednak od razu muszę dodać, że ten sukces tylko w niewielkim stopniu rekompensuje mi zawód, jaki zrobiłam trenerom, sympatykom i sobie w mistrzostwach Europy w Dortmundzie, gdzie zostałam wyeliminowana już po pierwszym pojedynku. W trudnych chwilach pocieszam się, że i Małyszowi zdarzały się dołki. Teraz wszystkie siły mobilizuję na wrześniowe mistrzostwa świata w Stambule, z których zamierzam wrócić z olimpijską kwalifikacją - powiedziała 31-letnia zawodniczka Orląt Trzciel.
Jej przyjaciółka wspomniała, że turniej w Janowie potraktowała jako ostry trening. - Starałam się stosować w praktyce założenia techniczne przećwiczone wcześniej w klubie z trenerem Piotrem Krajewskim. Sądzę, że wywiązałam się z zadania. Starałam się, by walk nie kończyć zbyt szybko.
Przed mistrzostwami zapaśniczka Grunwaldu miała robione testy wydolnościowe oraz siły na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu.
- Wyniki są super, co utwierdza w przekonaniu trenera i mnie, że współpraca zmierza w dobrym kierunku. Nastraja to też optymistycznie w kontekście mistrzostw świata, na których chcę uzyskać olimpijską kwalifikację. Dużo mi pomogły ćwiczenia w poznańskim klubie CityZen i zajęcia w godzinach rannych na basenie pod okiem mojego rehabilitanta Przemysława Lutomskiego. Sporo zawdzięczam też treningom na obiekcie poznańskiej AWF. Oby tak dalej - powiedziała Wieszczek-Kordus.


