Judo jest bardzo niewymierną dyscypliną sportu - rozmowa z Pawłem Zagrodnikiem

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-09-08, 11:25 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Paweł Zagrodnik (66 kg) lubi startować w okolicach urodzin (10 września). Cztery lata temu tuż przed swoim świętem zdobył brązowy medal MEJ w Tallinie. W niedzielę, 12.9, dwa dni po urodzinach, judoka Czarnych Bytom wystąpi w mistrzostwach świata w Tokio.

PAP: Jest pan w lepszej formie niż kilka miesięcy temu w Wiedniu?

Paweł Zagrodnik: Moją dyspozycję zweryfikują zawody, mam nadzieję, że forma będzie. Na razie czuje się jakoś nijako. Może wynika to z tego, że nie jestem strasznie "spięty".

Przed austriackimi mistrzostwami Europy mówił pan o miejscu na podium. To było marzenie na wyrost?

- Oczywiście, że nie. Miałem realne szanse na zdobycie medalu, ale niestety, judo jest bardzo niewymierną dyscypliną sportu. Na wygraną składa się dyspozycja w danym dniu, losowanie, szczęście i wiele innych.

Jak przebiegały ostatnie tygodnie przygotowań?

- Wyglądały trochę inaczej niż przed ME. BPS, czyli bezpośrednie przygotowanie startowe, mieliśmy na zgrupowaniu w Żywcu. Pierwszy tydzień dość mocny, drugi luźniejszy. Teraz jak najmniej wchodzimy na matę aby już przed samymi zawodami poczuć głód areny naszych walk.

Z jakiego miejsca będzie pan zadowolony?

- Z punktowanego, do siódmego. Nie oszukujmy się, są to MŚ, a w dodatku może - po raz pierwszy w historii - startować po dwóch zawodników z jednego kraju. Konkurencja jest więc naprawdę ogromna. Ale zapewniam, że wykrzeszę 110 procent możliwości.

Zabrał pan jakąś ulubioną rzecz do Azji?

- Staram się nie być przesądny, nie mam też żadnych talizmanów. Dobrze wróżą moje urodziny - 10 września skończę 23 lata. Może zrobię sobie prezent w postaci dobrego miejsca. W 2006 roku w trakcie mistrzostw Europy juniorów w Tallinie też obchodziłem urodziny i wówczas wywalczyłem swój pierwszy medal w międzynarodowej imprezie - brązowy. Wtedy startowałem dwa dni przed swoim świętem, a teraz będzie to dwa dni po.

Z kim w domu najczęściej rozmawia pan o judo?

- Często nie ma mnie w Radzionkowie, gdzie mieszkam z rodzicami, więc rozmowy ograniczają się do zdawkowych "jak było" i "jak poszło".

Ojciec, były bokser, częściej chwali czy krytykuje?

- Strasznie przeżywa występy, chyba nawet bardziej ode mnie. Jak wygrywam, to w domu jest euforia i przy tym wielkie pochwały, a jak przegrywam - widać duży smutek, no i zaczyna się krytyka. Ale ojciec jest moim największym fanem, drugiej takiej osoby nie ma.

Kto jest faworytem wagi 66 kg?

- Lista uznanych judoków jest bardzo długa, można by wymienić około dziesięciu zagranicznych rywali. A, zapomniałem, że są też dwaj Polacy - Tomasz Kowalski i ja.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.