Tomasz Adamiec: Jeśli nic cię nie boli, to słabo trenujesz

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-09-07, 13:35 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

28-letni Tomasz Adamiec (Ryś Warszawa) twierdzi, że jeśli judokę nic nie boli, to znaczy, że nie przykłada się do treningów. Zapewnia, że solidnie przygotowywał się do mistrzostw świata w Tokio (9-13 września).

PAP: To będzie trzeci pana start w MŚ, ale poprzednie raczej nie utkwiły zbyt dobrze w pamięci?

Tomasz Adamiec: Jakoś nie mam za dużo szczęścia do mistrzostw świata, choć zdaję sobie sprawę, że ten czynnik nie jest przesądzającym o wyniku. Ma jednak pewien wpływ. Podczas pierwszych zawodów o Puchar Świata w 2003 roku doznałem kontuzji kolana, a po operacji nie byłem w stanie zdobyć minimum wyznaczonego przez związek i nie pojechałem do Osaki. Dwa lata później, po bardzo udanym pierwszym półroczu, znowu dało o sobie znać kolano i nic nie wyszło ze startu w Kairze. Zadebiutowałem w MŚ dopiero w 2007 roku, jednak w trakcie aklimatyzacji w Brazylii, na tydzień przed turniejem, zwichnąłem obojczyk i występ w Rio de Janeiro w wadze 66 kg nie mógł się udać. Przed rokiem w Rotterdamie walczyłem zdrowy, w nowej kategorii 73 kg. Nie mam żadnego usprawiedliwienia, szybko odpadłem.

Jakie ma pan wspomnienia związane z Japonią? Pięć lat temu właśnie tam nabawił się pan urazu, który wyeliminował pana z udziału w egipskim czempionacie.

- Kontuzje zdarzają się wszędzie, chociaż trener Marian Tałaj do tej pory uważa, że nie powinienem wtedy tam jechać... Nie mam urazu do Japonii, przeciwnie - bardzo lubię ten kraj. Nie tylko przez walory treningowe, ale chyba też przez tą inność. Bo tu wszystko jest inne. Nie wiem, czy wytrzymałbym dłużej tutaj mieszkając, ale dwu-, trzytygodniowe zgrupowania dobrze mi robią. Nie myślę o tych wszystkich sprawach, które zaprzątają głowę w ojczyźnie.

Problemy zdrowotne nie zaprzątają teraz głowy?

- Kontuzje zawsze trochę dokuczają. Mam taką teorię: "Jeżeli nic cię nie boli, to znaczy, że za słabo trenujesz". Mnie do nie dotyczy, bo od ponad roku mam kłopoty z barkiem. Poza tym trzy tygodnie temu naciągnąłem mięsień czworoboczny lędźwi, ale nie musiałem na długo rezygnować z treningów.

Z jakimi nadziejami poleciał pan do Azji?

- Wiem, że łatwo nie będzie. Z tego co się orientuję, w wadze 73 kg zgłoszonych jest ponad... 80 zawodników. Każde miejsce w pierwszej siódemce będzie sukcesem. Optymizm opieram na bardzo dobrym występie w drużynowych mistrzostwach Europy. Prezentowałem w Wiedniu niespotykaną formę, mówiąc wprost: wszystko mi wychodziło. Pokazałem w Austrii naprawdę dobre judo.

Kto jest faworytem kategorii 73 kg, w której swoje umiejętności zaprezentuje pan i Krzysztof Wiłkomirski?

- Zdecydowanie Koreańczyk Wang Ki-Chun. Trudno o inne tak wybitne nazwisko w naszej wadze. Przez ostatni rok przegrał tylko jedną walkę, a bił się na najmocniejszych imprezach.

Jakie plany po MŚ?

- Kalendarz międzynarodowej federacji raczej nie pozostawia za dużo czasu na odpoczynek, a do tego dwa tygodnie po MŚ zaplanowane są mistrzostwa Polski w Koszalinie. Później planuję start w Pucharze Świata w Mińsku i Grand Prix w Rotterdamie. Może pod koniec października znajdzie się jakiś tydzień na hobby - kitesurfing i wakeboard.

Czasem można spotkać pana w rodzinnej firmie, jaką jest serwis mechaniczny w podwarszawskich Łomiankach?

- Zajmujemy się regeneracją rozruszników i alternatorów we wszystkim, co ma silnik. Kiedyś, jeszcze będąc nastolatkiem, pracowałem u ojca w warsztacie, żeby dorobić do kieszonkowego, a przy okazji uczyłem się regeneracji. Teraz raczej pomagam w magazynie i przy komputerze, ale nie ma co się oszukiwać, nie mam za dużo czasu. Jak się chce solidnie trenować, nie ma możliwości zajmowania się czymś innym. Po igrzyskach w Pekinie nie ćwiczyłem judo kilka miesięcy. Wtedy byłem w zasadzie etatowym pracownikiem. Przyznaję jednak, że w materii rozrusznika i alternatora nadal jestem laikiem...

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.