MŚ w judo - Sadkowska: nie porównujcie mnie jeszcze do Maksymow
autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-09-07, 11:06 | źródło: PAP |
Liderka polskiej reprezentacji judoczek na mistrzostwa świata w Tokio (9-13.9) Urszula Sadkowska (+78 kg) nie lubi porównań z utytułowaną Beatą Maksymow. Przyznaje, że jeszcze sporo brakuje jej do starszej koleżanki, kilkakrotnej mistrzyni świata i Europy.
26-letnia Sadkowska, jako jedyna z 15-osobowej kadry biało-czerwonych, będzie rozstawiona w Japonii. - Z pewnością jest to jakiś przywilej, bo nie spotkam się od razu z rywalką sklasyfikowaną wyżej w rankingu IJF. Ale to są mistrzostwa globu, więc startują zawodniczki, które potrafią walczyć. Choć z drugiej strony nie ma takiej, z którą nie chciałabym rywalizować w pierwszej rundzie - powiedziała PAP srebrna (2009) i brązowa (2010) medalistka mistrzostw kontynentu.
Podopieczna trenera Roberta Radlaka jest jedną z co najmniej kilku faworytek wagi +78 kg (9 września) i kategorii open (13.9), choć sama nie chce głośno mówić o medalu. - Po to przyjechałem do Azji, aby bić się jak najlepiej, a czy to zaowocuje miejscem na podium? W trakcie przygotowań udało mi się zrzucić trochę kilogramów (Sadkowska stosowała podobną dietę, co Janusz Wojnarowicz - PAP), choć nie było to jakieś drastyczne odchudzanie - dodała judoczka Gwardii Opole.
Nie wszystkie plany związane z szykowaniem do MŚ zostały zrealizowane. Sadkowska nie wzięła udziału w obozie w Hiszpanii, a potem wspólne zgrupowanie odwołały Rosjanki. Podczas gdy Polki proces aklimatyzacji przechodziły w Japonii, Sborna udała się do Władywostoku, skąd już tylko "rzut kamieniem" do Kraju Kwitnącej Wiśni.
- Specjalnie nie zamartwiałam się ich decyzją o rezygnacji ze wspólnych przygotowań. Przecież na macie będziemy stać po innych stronach. Zresztą trudno o przyjaźnie także z innymi zagranicznymi zawodniczkami, skoro są rywalkami. Barierą jest również niedoskonała znajomość języka angielskiego - stwierdziła Sadkowska.
Polka mierzy aż 194 cm i spore problemy ma m.in. w samolocie. - Czasem zdarzy się, że nikt obok mnie nie siedzi, więc praktycznie mogę zająć dwa miejsca. I trochę łatwiej nogi wyprostować - uważa judoczka, która w czasach szkolnych próbowała sił m.in. w siatkówce, koszykówce oraz lekkoatletyce - pchała kulę i rzucała oszczepem. - Jakieś wojewódzkie i międzywojewódzkie zawody wygrywałam, ale moją pasją było judo. Do innych dyscyplin, np. podnoszenia ciężarów, mnie nie ciągnęło.
Urszula Sadkowska nie lubi porównań z legendą polskiego i światowego judo Beatą Maksymow. - Takie porównania są nie na miejscu, to przecież moja idolka, zawodniczka zdecydowanie bardziej utytułowana ode mnie. Niestety, nie mamy teraz kontaktu ze sobą, ona ma swoje życie - męża, dziecko, pracę.

