Wydruk z portalu www.SportoweFakty.pl

Po walce wspólne piwo, w ringu bez oszczędzania - rozmowa z Rafałem Jackiewiczem, polskim bokserem wagi półśredniej

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-06-11, 16:50 | źródło: PAP

Rafał Jackiewicz zapowiada, że po wygranej z broniącym tytułu Dejanem Zaveckiem zaprosi Słoweńca na piwo, ale w ringu nie zamierza go oszczędzać. Walka bokserska o mistrzostwo świata IBF w kategorii półśredniej odbędzie się pod koniec sierpnia w Lublanie.

PAP: Termin pojedynku nie jest jeszcze ustalony?

Rafał Jackiewicz: Czekamy na potwierdzenie, m.in. ze względu na rozmowy z telewizjami. W grę wchodzą cztery daty piątkowo-sobotnie: 20-21 sierpnia i 27-28 sierpnia.

W zawodowym pięściarstwie nie walczył pan w Słowenii. A w latach 90. w kickboxingu?

- Jeździłem po różnych europejskich krajach, ale tam jeszcze nie byłem. Do Lublany udam się w jednym celu - odebrania Zaveckowi mistrzowskiego pasa. Wszystkie sprawy podporządkowałem realizacji tego zadania.

W ubiegłym roku nawet przełożył pan swój ślub

- Wszystko ustaliliśmy z narzeczoną Mrówką (Jackiewicz zwraca się do swej wybranki Marty po... nazwisku - PAP) już w 2008 roku, a okazuje się, że wesele odbędzie się dopiero w 2011. Jej suknia ma odkryte plecy, dlatego do uroczystości musi dojść latem.

Dużo walk Zavecka pan obejrzał?

- Kładąc się spać włączam wideo i analizuję jego pojedynki, w myślach widzę jak będę go lał w ringu.

Słoweniec miał stracony cały maj z powodu operacji lewego kolana. A jak ze zdrowiem u
pretendenta?

- Właśnie jestem tuż po zabiegu, w związku z przeciążeniem... kolana i łokcia. Ale to nic groźnego, po prostu dbam zawczasu o zdrowie. Co do dyspozycji Zavecka, nie interesuje mnie czy miał operację kolana czy głowy. W ringu nie będę go oszczędzał, a po moim zwycięstwie zaproszę go na piwo.

Z porozumieniem nie będzie problemu?

- Słyszałem, że mówi po polsku, podobno jego żona pochodzi z naszego kraju.

Z wagą nie ma pan kłopotów?

- Ważę 75 kg, czyli do zrzucenia będzie 9 kg. Poradzę sobie.

Głośno było o pana zakładzie. Przez ponad rok utrzymywał pan 72 kg, co się opłaciło, bo na konto wpłynęło ponad 50 tysięcy złotych.

- Jeszcze czekam na zwrot pieniędzy m.in. od Artura Szpilki, który przebywa na przymusowych wakacjach w zakładzie karnym.

"Wagowy" rewanż nie wchodził w grę?

- Proponowałem kolegom, nawet z niższym limitem - 71 kg, co stanowiłoby dla mnie trudność, ale nie chcą już ryzykować.

Kiedy pan wybierze się z rodziną na urlop?

- Prawda jest taka, że od siedmiu lat, odkąd jestem z Mrówką, nigdzie nie byliśmy, nigdzie nie wyjechaliśmy. Zawsze coś wypada, jak nie walka, to coś innego. Marzymy o wypadzie z dziećmi - Mają i Jackiem (syn Rafała z pierwszego małżeństwa - PAP) do Disneylandu. Sam jestem dużym dzieckiem, więc i dla mnie byłaby to frajda. Ale kiedy pojedziemy, nie wiem. Po wygranej z Dejanem muszą zapłacić znajomemu deweloperowi za mieszkanie w Mińsku Mazowieckim, które od niego nabyłem.

W piątek rozpoczęły się w RPA piłkarskie mistrzostwa świata, a pan sam grał w kilku klubach.

- Turnieju nie zamierzam oglądać, nikomu nie będę kibicował. Mam na oczach klapki, bowiem w najbliższych tygodniach liczy się jedno - wywalczenie tytułu IBF w wadze półśredniej. Nic innego mnie nie interesuje. Od poniedziałku zaczynam ciężkie przygotowania.