Kinga Baranowska: To psychika wspina się na szczyt

autor: Polska Agencja Prasowa | 2008-05-09, 21:12 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

- Przygotowanie fizyczne jest bardzo ważne, ale to psychika najczęściej zawodzi, dlatego zanim gdzieś wyruszę, muszę być w stu procentach przekonana o tym, że projekt się uda - przyznała w piątek po powrocie do kraju Kinga Baranowska, która 1 maja jako pierwsza Polka zdobyła siódmy co do wielkości ośmiotysięcznik Dhaulagiri (8167 m).

- Przed wyprawą +rozmawiam+ z górą, dużo czytam na jej temat, staram się do niej przekonać. Gdy nie mam pewności, gdy coś mi nie pasuje, to rezygnuję. Dużo myślałam o tej Białej Górze; w 2007 roku nie udało mi się wejść na jej szczyt. Czułam, że muszę tu wrócić. Pociągało mnie w niej to, że jest mało popularna. Było to dla mnie wyzwanie, tyle osób w tym Wanda Rutkiewicz próbowało i im się nie udawało. Ciągle zastanawiałam się co w niej jest takiego magicznego, dlatego też zgodziłam się - przyznała pochodząca z Kaszub 32-letnia Baranowska.

Nie tylko sam szczyt skusił jedną z najbardziej filigranowych alpinistek na świecie, ale również chęć wyprawy w kobiecym gronie.

- Kiedyś było to bardziej popularne niż teraz. Może dlatego, że jest nas coraz mniej? To sport zdominowany przez mężczyzn, a my przecież potrafimy być tak samo, a może i bardziej silne psychiczne - stwierdziła mieszkanka Warszawy.

Nie płeć jest jednak najważniejsza, a charakter i umiejętność stworzenia prawdziwego zespołu, w którym każdy może na sobie polegać.

- Zaufanie to bardzo ważny, o ile nie najistotniejszy element. Lubię wspinać się z ludźmi, którzy mają pozytywne nastawienie do życia, którzy szybko nie załamują się, a w trudnych sytuacjach szukają rozwiązań. Także motywacja odgrywa dużą rolę. Bez sensu iść z osobami, którym po tygodniu się znudzi - powiedziała Baranowska, która wspinała się z 37-letnią Katarzyną Skłodowską, lekarzem ginekologiem z Olsztyna.

- Znam się z Kasią od kilku lat i wiedziałam, że mogę na niej polegać. To kobieta bardzo silna psychicznie i fizycznie, dlatego nie miałam żadnych obaw. Niestety, nie zdołała dojść do obozu III na wysokości 7300 m, po prostu opadła z sił - dodała alpinistka.

Jesienią planuje zdobyć Manaslu (8163 m), albo - ale już latem 2009 - Gasherbrum I (8068 m). - Gdyby to się udało ... wzdycha Baranowska, która związana jest z branżą teleinformatyczną. - Teraz myślę przede wszystkim o odpoczynku. Cieszyłabym się, gdyby Kasia mogła się ze mną wybrać, ale zdaję sobie sprawę z tego, że obowiązki zawodowe mogą jej na to nie pozwolić.

W dorobku ma cztery ośmiotysięczniki: Cho Oyu (8201 m), Broad Peak (8047 m), Nangę Parbat (8125 m) oraz Dhaulagiri (8167 m) i - jak mówi - siedzą jej w głowie słowa noblistki Wisławy Szymborskiej "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono".

- I tego właśnie się boję. Sytuacji, w której będę postawiona przed trudną decyzją, kiedy będę musiała wybrać między ratowaniem siebie lub kogoś. Wiem, że umiem pomóc i nie zawaham się, ale proszę Boga, by nigdy nie postawił mnie przed taką próbą - wyjawiła PAP Baranowska.

Dhaulagiri to szczyt w Himalajach oddzielony od pobliskiej Annapurny głęboko wciętą doliną rzeki Kali Gandaki. Został zdobyty w 1960 roku przez wyprawę szwajcarską, zaś pierwszego i jak do tej pory jedynego zimowego wejścia dokonali Jerzy Kukuczka i Andrzej Czok w 1985 roku.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.