Sebastian Janikowski straszył rywali dalekimi kopami
autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-02-19, 15:58 | źródło: PAP
W Wałbrzychu pamiętają, że urodzony w tym mieście Sebastian Janikowski, najlepszy kopacz zespołu futbolu amerykańskiego Oakland Raiders, zdobył w 1993 r. gola z odległości 67 m. Parę dni temu podpisał nową, czteroletnią umowę z klubem wartości 16 mln dolarów.
To najwyższy w historii kontrakt zawodnika występującego na pozycji kickera (kopacza) w lidze NFL. Do niego należy czwarty wynik w dziejach NFL. W meczu z Cleveland Browns strzelił celnie z odległości 61 jardów (55,78 m). Ale w Wałbrzychu, w którym urodził się 32 lata temu, pamiętają jeszcze bardziej imponujące wyczyny "Seby", kiedy jako junior, straszył rywali w piłkarskich meczach dalekimi kopami.
- Podczas spotkania Zagłębia Wałbrzych z miejscową Koksochemią na jej stadionie w 1993 roku, widzowie oniemieli. Szybująca po strzale Sebastiana piłka przeleciała niemal przez całe boisko i wpadła pomiędzy słupkami obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza. Janikowski zdobył wtedy bramkę z odległości 67 metrów. Dokładnie to później wymierzyliśmy. Kilkusetosobowa widownia zgotowała Sebastianowi gorącą owację - wspomniał w rozmowie z PAP Zbigniew Górecki.
Był wówczas trenerem w Zagłębiu. Zastępował Janikowskiemu ojca, Henryka (był jednym z czołowych piłkarzy Górnika), po jego emigracji do USA w końcu lat osiemdziesiątych. Henryk Janikowski pozostał w Stanach na stałe. W 1994 roku dołączył do niego Sebastian, a w 2001 roku żona, Halina.
Górecki oprócz zapoznawania wychowanka z tajnikami futbolu, często chodził do szkoły na wywiadówki.
- Był średnim uczniem i musiałem wraz z jego matką dokładać starań, by zanadto nie ulegał młodzieńczym pokusom, które mogłyby odbić się na jego szkolnych ocenach - dodał.
Trener często wraca we wspomnieniach do wyczynu Janikowskiego na stadionie Koksochemii w 1993 roku.
- Ten popis nie należał do absolutnych wyjątków. Sebastian od dziecka miał predyspozycje do strzeleckich fajerwerków i bomb. Miał świetnie rozwinięte cechy motoryczne. Poza tym wykorzystywał mokre i ciężkie boiska, by zaskakiwać z daleka bramkarzy rywali. Pamiętam jego bramki zdobywane z 30-40 metrów, np. w meczach o Puchar Michałowicza - przypomniał Górecki.
W ubiegłym roku Sebastian Janikowski wraz z matką przyjechał po raz pierwszy do kraju po 16 latach. Mimo licznych zabiegów zarówno Góreckiego, jak i innych ludzi związanych z początkami kariery piłkarskiej cenionego dziś "kopacza", w Wałbrzychu, a zwłaszcza na osiedlu Podzamcze, gdzie się urodził i wychował, nie udało się zorganizować z nim spotkania.
- Pozostał żal i trochę zawodu; takie jest życie. Ale niech Sebastianowi wiedzie się jak najlepiej - powiedział Górecki.
Janikowski gra w Raiders od 2000 roku. W zakończonym niedawno sezonie sześciokrotnie zdobywał punkty kopnięciem z gry - tzw. field goal - z odległości co najmniej 50 jardów. W meczu z Cleveland Browns ustanowił życiowy rekord 61 jardów (55,78 m), co jest czwartym rezultatem w historii NFL.
Największym sukcesem wałbrzyszanina jest udział w meczu o Super Bowl - finale rozgrywek NFL. W 2003 roku jego zespół przegrał z Tampa Bay Buccaneers 21:48, a Janikowski zdobył trzy punkty.

