Jerzy Grycan - polski znawca chińskiej potęgi ping-ponga

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-01-06, 11:57 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Chińczycy zdominowali tenis stołowy do tego stopnia, że możliwość przegrania przez nich meczu finałowego w igrzyskach olimpijskich czy mistrzostwach świata urasta do rzeczy nieprawdopodobnych. O potędze Azjatów w rozmowie z PAP opowiada Jerzy Grycan, były trener pingpongowych reprezentacji Polski i Australii.

PAP: W poznawaniu tajemnic chińskiego tenisa stołowego pomaga panu znajomość trudnego języka.

Jerzy Grycan: Nauczyłem się go w połowie lat 80., pod nadzorem chińskiego nauczyciela Meng Qinhua. Język opanowałem do poziomu umożliwiającego dość swobodne rozmawianie, czytanie i pisanie na temat tenisa. Przez wiele lat używałem chińskiego na co dzień w treningu i zawodach, współpracując z graczami i szkoleniowcami. Czytam i oglądam chińskie materiały szkoleniowe.

Prowadził pan również treningi w języku używanym przez Wang Hao i Ma Lina.

- Zdarzało mi się prowadzić treningi mentalne w ich języku. Oczywiście, mój chiński jest niewątpliwie mocno ograniczony do tenisa stołowego. Gdy coraz rzadziej go używam to zapominam, ale dlatego też zobowiązałem się do tłumaczenia od czasu do czasu jakiegoś artykułu dla potrzeb Europejskiej Unii Tenisa Stołowego (ETTU).

W jaki sposób umiejętność porozumiewania po chińsku wpływa na pana pracę?

- Chiński to dla mnie narzędzie. Dzięki niemu mam pojęcie o najnowszej wiedzy na temat szkolenia. Lepiej rozumiem dlaczego chiński sport zaczął dominować w świecie. I to jest fascynujące. Jeśli chcę wiedzieć co się dzieje we wszystkich krajach, w Chinach i u "konkurencji", to czytam "Pingpang Shijie".

Chińczycy dzielą się wiedzą?

- Trenerzy przyjeżdżają na konferencje ogólnoeuropejskie i sprzedają informacje sprzed... dwudziestu kilku lat. To jest dla Europejczyka "rewelacją" i "wiedzą tajemną". Mam jednak przeczucie, że zanim się cały "Eurozaścianek" zorientuje co się dzieje, to już będziemy mogli się wszyscy rozejść... Chińczycy planują rozwój coraz większej ilości centrów szkolenia nastawionych na potrzeby ludzi z Zachodu. To będą z pewnością nadal "bardzo fajne wycieczki". Chociaż w Europie również powstają zespoły ludzi, którzy myślą o rozwoju, o budowaniu systemów konkurencyjnych.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: